fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Symbol potęgi

Mur robi duże wrażenie, szczególnie że jest pięknie położony
Fotorzepa, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz
Wielka kamienna budowla wije się grzbietami gór jak smok. Blanki z otworami strzelniczymi przypominają kolce na smoczym grzbiecie. Tak Wielki Mur Chiński widzą turyści, którzy odwiedzają Chiny i są zawożeni, żeby zobaczyć tę budowlę
W miejscach turystycznych mur rzeczywiście wygląda imponująco. Wysoki na kilkanaście metrów, szeroki na osiem. Co100 metrów wyrasta z niego wieża. Według różnych źródeł mur ma długość od4500km do 6000 km. Niektóre podają, że mur właściwy to2500km, reszta to jego odnogi.
Mur powstawał prawie dwa tysiące lat. Jego początki sięgają III wieku przed naszą erą. Najpierw był to zwykły wał z piasku, kamieni i gliny. Później konstrukcja była coraz bardziej skomplikowana i wytrzymała. Budowano go z witek wierzbowych i ubitej ziemi w drewnianych ramach, na koniec z bloków kamiennych, przestrzeń pomiędzy którymi wypełniano kamieniami i piaskiem.
Za pierwszego cesarza Chin Qin Shi Huanga rozpoczęto planowe scalanie różnych odcinków muru i uzupełnianie jego konstrukcji, ale to, co dotrwało w najlepszym stanie do dzisiaj, to wynik pracy za czasów cesarzy z dynastii Ming (1368 - 1644).
Mur stanowił zarazem szeroką, stosunkowo bezpieczną drogę, którą można było przerzucać szybko wojska w zagrożone miejsca. W górzystym, nierównym gęsto zarośniętym terenie to bardzo ważna funkcja. W wieżach budowanych w odległości dwóch strzałów z łuku gromadzono zapasy amunicji i żywności, koszarowano żołnierzy. Z wież przekazywano sobie też komunikaty - dźwiękami bębnów i dzwonków oraz ogniem i dymem.
Poco to wszystko? Mur, rozciągający się od zatoki Liaotung do gór Nanshan, miał chronić Chińczyków przed najazdami wrogich plemion z północy. - Różnie to bywało w historii, ale generalnie nie spełnił swego zadania -mówi dr Jarosław Jura, socjolog i sinolog z Łodzi. -Kiedy Chiny były silne, nie potrzebowały takiej ochrony, kiedy były słabe mur i tak nie powstrzymał najeźdźców. W XI wieku sforsowali go Mongołowie, a w XVII wieku Mandżurowie.
- Mur obrósł różnymi mitami. Na przykład tym, że jest jedyną budowlą na Ziemi, którą widać z kosmosu, a to nieprawda -dodaje Jura.
Kto był w Chinach, wie, że Wielki Mur Chiński jest wprawdzie największym murem, ale niejedynym. W Chinach murów zobaczymy tysiące. Odgrywają ważną rolę w kulturze tego kraju. Murem odgradza się zarówno królewskie siedziby (jak Zakazane Miasto w Pekinie), zagrody wiejskie, jak i współcześnie budowane osiedla w miastach.
- To wynika zarówno z chińskiej tradycji, jak i chińskiej filozofii. Z jednej strony mur miał chronić przed wrogami, z drugiej przed złymi duchami. Jednych i drugich kojarzono z północą, dlatego na przykład wejścia do otoczonych murem siedzib umieszcza się zawsze od południa -wyjaśnia Jura. -Poza tym Chińczycy zawsze uważali się za cywilizowany lud, otoczony, jak wyspa, morzem barbarzyńców.
Zorganizowanym grupom turystów udostępnia się do zwiedzania pięć odcinków muru w okolicy Pekinu. Są odnowione, mają zrobione schody, poręcze, toalety. Poza tym mur jest zniszczony, pokruszony, a czasem prawie w ogóle znika. - Wolę gorzej zachowane, ale autentyczne jego odcinki -mówi Jura. - Tyle że są trudniej dostępne, a chodzenie po nich niebezpieczne. Dlatego Chińczycy niechętnie wpuszczają tam turystów. Niektóre odcinki przylegają do obiektów militarnych, wtedy potrzebne jest pozwolenie na ich odwiedzanie.
Czy Wielki Mur Chiński jest cudem świata? Nie jest specjalnie ciekawy architektonicznie, ale na pewno robi wielkie wrażenie. I jako wynik pracy setek tysięcy, a może milionów (tu znów źródła się różnią) robotników w trudnym górskim terenie. Jest też imponujący ze względu na piękne położenie i krajobraz dookoła.
- Gdybym miał wskazać prawdziwy chiński cud, to pomyślałbym raczej o odkrytej w Xian armii terakotowej. Też zresztą powstałej za Qin Shi Huanga. Mówi o wiele więcej o dawnych Chińczykach i ich kulturze -mówi Jarosław Jura.
Jaki jest stosunek samych Chińczyków do Wielkiego Muru Chińskiego? - Komunistyczne władze wykorzystywały latami ten zabytek jako symbol jedności i potęgi Chin. Wożono tam ludzi, by wzmacniać ich przekonanie o wielkości państwa. Teraz to się trochę zmieniło, ale Chińczycy nadal chętnie tu przyjeżdżają -opowiada Jura.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA