fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Serafiny przyleciały z Pirenejów

Malowidła z XI - XIII w. wyglądają jak świeżo malowane
Fotorzepa, Elżbieta Sawicka
Barcelona to nie tylko Gaudi i dzielnica gotycka. Stolica Katalonii ma znacznie więcej do zaoferowania, szczególnie miłośnikom sztuki i historii. Kolekcja fresków romańskich w tutejszym Muzeum Narodowym należy do najcenniejszych na świecie
Aby ją zobaczyć, trzeba się wspiąć albo wjechać kolejką linową na strome wzgórze Montjuic wznoszące się w południowej części miasta.
[srodtytul]Anioły gniewu na cmentarzu[/srodtytul]
Było znane już za czasów Rzymian, którzy nazywali je Magiczną Górą. Zbudowali na niej twierdzę i świątynię Jowisza. W średniowieczu na stokach wzgórza mieszkała diaspora żydowska, stąd dzisiejsza nazwa: Montjuic -Żydowska Góra. W XVIII wieku powstał tu zamek obronny, armaty wycelowane były w stronę miasta. W ten sposób Hiszpanie demonstrowali swoją władzę nad Katalonią. Wzgórze nabrało wówczas złowrogiego charakteru, a jego zła sława urosła podczas hiszpańskiej wojny domowej. W zamku mieściło się więzienie, z którego ludzie znikali bez śladu. W 1940 roku został tu rozstrzelany kataloński prezydent Lluis Companys. Dziś to siedziba Muzeum Wojska z ekspozycją broni, mundurów, modeli zamków i narzędzi tortur.
Część ofiar dyktatury frankistowskiej pochowano na pobliskim cmentarzu. Carlos Ruiz Zafón, autor głośnej powieści "Cień wiatru", nie tylko z powodu wojennych reminiscencji uważa go za jedno z najbardziej przerażających miejsc w Barcelonie: "A wiecie dlaczego? Stara XIX-wieczna część pełna jest wielkich grobów i mauzoleów, aniołów, aniołów gniewu, potworów, demonów. Bogaci ludzie stawiali miejsca wiecznego spoczynku na kształt domów, w których żyli, a zatem groby i mauzolea są ogromnych rozmiarów, ozdobione z przepychem. Prawdziwe miasto zmarłych, aż trudno uwierzyć".
Zwykli ludzie spoczywają w wielopiętrowych katakumbach, które z daleka przypominają bloki mieszkalne z mnóstwem oszklonych okien. Za szkłem sztuczne kwiaty w wazonikach, zdjęcia rodzinne, a nawet maskotki.
Jak każdy cmentarz położony na stoku wzgórza nekropolia na Montjuic jest bardzo malownicza. I to o każdej porze roku.
[srodtytul]Kosztowna prowizorka[/srodtytul]
W XX wieku dwa wydarzenia zmieniły oblicze Montjuic: wystawa światowa w 1929 roku i olimpiada w 1992 roku. Obie te imprezy przysporzyły miastu nowych interesujących obiektów.
W 1929 roku wzniesiono na Montjuic Wioskę Hiszpańską (Poble Espanyol), gdzie pokazano typowe przykłady architektury hiszpańskiej, oraz Palau Nacional, majestatyczny pałac w stylu przypominającym barok. Budowano go szybko i z nietrwałych materiałów -po zakończeniu wystawy miał być rozebrany. Jak wiele prowizorek, jednak się ostał. W ostatnich latach Katalończycy wydali fortunę, aby go solidnie odbudować. Dzieła podjął się włoski architekt Gae Aulenti, ten sam, który w Paryżu przekształcił dworzec d'Orsay w słynne muzeum sztuki.
Właśnie w odnowionym Palau Nacional mieści się MNAC (Museu Nacional d'Art de Catalunya), o którym barcelończycy z dumą mówią, że pokazuje tysiąc lat sztuki katalońskiej -od XI wieku po współczesność. Jeśli jednak ktoś ma niewiele czasu, powinien wybrać tylko jeden dział. Nie ma wątpliwości, który -najsłynniejszy: dział sztuki romańskiej.
[srodtytul]Biblia dla wieśniaków z gór[/srodtytul]
Wrażenie jest niesamowite. Aż trudno uwierzyć, ale do Barcelony udało się przenieść małe romańskie kościółki z Pirenejów. Nie w całości - przy użyciu nowatorskich metod konserwatorskich zdjęto jedynie ze ścian kolorowe freski, jeszcze przed wojną (1919 - 1923). Nie przetrwałyby w Pirenejach. Coraz bardziej niszczały w surowym klimacie, zagrożenie stanowili też złodzieje, gotowi rozebrać kamienne świątynie po kawałku dla amerykańskich kolekcjonerów.
W muzeum stworzono repliki kościelnych wnętrz i w nich umieszczono bezcenne malowidła. Powstawały w XI - XIII w., a niektóre wyglądają tak, jakby malarz dopiero co strząsnął farbę z pędzla - tak żywe pozostały ich barwy. Są uderzająco proste. To biblia pauperum dla niepiśmiennych wieśniaków z gór, obrazki ilustrujące historie z ksiąg Starego i Nowego Testamentu. Przedstawiają Chrystusa, apostołów i świętych, mityczne zwierzęta, bestie Apokalipsy. Przestrzegają przed złymi czynami: Bóg jest potężny i stale na nas patrzy. Na skrzydłach serafinów wymalowane są wszystkowidzące oczy, aż siedmioro oczu ma Baranek Boży.
Do najcenniejszych należą freski z Sant Climente de Taül z ogromnym wizerunkiem Chrystusa trzymającego księgę z napisem "Ego Sum Lux Mundi" (Ja jestem Światłością świata) oraz malowidła z Santa Maria de Taül przedstawiające Maryję bardziej jako królową niż Matkę Bożą. Wielkie wrażenie robi też absyda z Santa Maria de Aneu z postaciami serafinów - sześcioskrzydłych aniołów ognistych usytuowanych najwyżej w hierarchii chórów anielskich. W księdze Izajasza czytamy: "Serafiny stały ponad Nim; każdy z nich miał po sześć skrzydeł; dwoma okrywał swą twarz; dwoma okrywał nogi, a dwoma latał".
Kamienne kościółki w Pirenejach -w których pozostały już tylko kopie oryginalnych fresków -siedem lat temu trafiły na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
[srodtytul]Znicz olimpijski i magiczne fontanny[/srodtytul]
Montjuic aż roi się od muzeów - MNAC, Archeologiczne, Etnologiczne, Museum Militar, Fundació Joan Miró z radosnymi, kolorowymi pracami artysty, a u podnóża, w dawnych stoczniach królewskich - Muzeum Morskie. Kto jednak za muzeami nie przepada, znajdzie tu inne atrakcje. Przede wszystkim bujną przyrodę, sosnowy las, ogród botaniczny z egzotyczną roślinnością, a także najlepsze panoramiczne widoki na miasto i port. Montjuic jest popularnym miejscem niedzielnych spacerów, tym bardziej że nie brakuje tu dobrych knajpek z kuchnią regionalną, szczególnie na terenie Poble Espanyol.
To także miejsce nie do pominięcia dla miłośników sportu. Wprawdzie Camp Nou, legendarny stadion Barcy, mieści się w zupełnie innej części miasta, ale Montjuic szczyci się wspaniałymi obiektami olimpijskimi. Ogromny Estadi Olimpic na 65 tysięcy widzów był główną areną igrzysk w 1992 roku. Dziś jego gospodarzem jest klub piłkarski Espanyol, zacięty (i zazwyczaj przegrany) rywal Barcy. Co ciekawe, stadionu nie stworzono od podstaw; powstał z rozbudowy wcześniejszego obiektu, na którym w 1936 roku miała się odbyć Olimpiada Narodów - odpowiedź na zdominowane przez faszystów igrzyska olimpijskie w hitlerowskim Berlinie. Rebelia generała Franco i wybuch wojny domowej pokrzyżowały jednak te plany.
Supernowoczesny jest natomiast Palau Sant Jordi (pałac świętego Jerzego, patrona Barcelony), cud architektury zbudowany ze stali i szkła przez Japończyków. W tej ogromnej hali widowiskowo-sportowej odbywają się mecze koszykówki i zawody lekkoatletyczne, a także wielkie koncerty gwiazd rocka.
Na Montjuic warto też przyjechać nocą. Nie tylko z powodu tętniących życiem nocnych lokali, w których można dobrze zjeść, potańczyć albo posłuchać jazzu czy flamenco. Jedyną w swoim rodzaju atrakcją są tańczące fontanny, niezwykły pokaz światła, muzyki i barw. Dwa rzędy mniejszych fontann spływają szeroką aleją z góry na dół, od Palau Nacional do Placa d' Espanya. W centrum - ogromna Font Magica, z której tryskają hektolitry srebrnej, czerwonej albo zielonej wody przydźwiękach muzyki klasycznej i popularnych przebojów. W szczytowym momencie wybucha hymn olimpiady "We are the Champions" śpiewany przez Freddiego Mercury'ego i Montserrat Caballé.
Pokazy odbywają się cały rok, zimą w piątki, soboty i niedziele. Na każdy, programowany komputerowo, spektakl miasto wykłada hojną ręką 1200 euro. Dla publiczności - gratis.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA