Ekonomia

Rozdawnictwa ciąg dalszy?

Dalsze wsparcie rodzin i wielki program inwestycyjny obiecuje wyborcom PiS. PO mówi o obniżeniu podatków i lepszym wykorzystaniu środków unijnych
326 mld zł plus 100 mld zł dla polskiej wsi ma kosztować wielki program inwestycyjny, jaki przygotowało PiS - ujawnił na konwencji wyborczej w Łodzi Jarosław Kaczyński. Pieniądze mają pochodzić z kasy państwa i ze środków unijnych. Na co mają zostać wydane? Tego już premier nie powiedział. - Nasza polityka jest nastawiona na rozwój gospodarczy i na rozwiązywanie problemów społecznych - zapewnił tylko. Szczególnie tę drugą kwestię chce załatwić, likwidując w Polsce nieuzasadnione zróżnicowanie i wykluczenia.
- Polska wieś ma żyć tak jak polskie miasto - powiedział Kaczyński. Zaznaczył też, że zadba o przesunięcie wielkich pieniędzy w stronę tej części społeczeństwa, która potrzebuje wsparcia. Obiecał przy tym, że np. świadczenia na urlopach macierzyńskich będą cztery razy wyższe niż dotychczas. To z kolei element innego programu PiS, zakładającego wsparcie polskiej rodziny. Przyjął go już rząd, ale nie starczyło czasu, aby mogli pochylić się nad nim posłowie. Minister pracy Joanna Kluzik-Rostkowska zapewniła jednak, że prace nad nim ruszą w Sejmie następnej kadencji. Projekt zakładał m.in. wydłużenie urlopu macierzyńskiego z obecnych 18 do 26 tygodni w 2014 roku oraz podniesienie podstawy obliczania składki dla osób na urlopie wychowawczym z 420 zł do poziomu pensji minimalnej, czyli 1126 zł, a w 2011 roku do 60 proc. średniej płacy w kraju. Według szacunków rządu jego realizacja miała kosztować 28 mld zł w ciągu siedmiu lat. - Już dziś wiadomo, że będzie więcej, bo wyliczenia były robione dla minimalnej płacy na poziomie 936 zł, liczyliśmy też, że Sejm przyjmie ulgę na poziomie 572 zł, a nie 1145 zł - powiedziała "Rz" Joanna Kluzik-Rostkowska. - Poza tym powiększyliśmy grupę beneficjentów o osoby prowadzące własną działalność gospodarczą.
Wszystko to kłóci się z tym, co w wywiadzie dla "Rz" powiedziała w piątek wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska. Stwierdziła , że w ciągu najbliższych 2 - 3 lat nie ma mowy o nowych projektach dotyczących obniżek podatków, obciążeń płacowych, czy dodatkowych świadczeniach. Na konwencji jednak bardziej skupiła się na tym, co już zrobiono. - Drugi rok z rzędu trwa u nas cud gospodarczy, Polska takiej fazy rozkwitu nie miała od bardzo wielu lat - zapewniła wicepremier. I przypomniała, co dzięki temu robiono - składka rentowa spadła o ponad połowę, zmalała część podatków. - Zmniejszyliśmy podatki w warunkach 2008 roku na kwotę ponad 31 mld zł- powiedziała. Według niej w wyniku działań rządu biznes, zarówno sektor publiczny, jak też prywatny, zyskał 30 mld zł, z czego sektor prywatny 15 mld zł. I dodała: więcej nie da rady. Z kolei na konwencji w Poznaniu lider PO Donald Tusk tłumaczył, że: - My, Polacy, dostaliśmy nasze miejsce w Europie. Dostaliśmy też rzekę pieniędzy, to jest gigantyczny strumień. Dostaliśmy też narodowe bezpieczeństwo, jesteśmy w realnym sojuszu. Czego nam naprawdę brakuje, żeby dogonić jednym wielkim skokiem Irlandię czy uciekającą Estonię lub Słowenię - brakuje dobrych klarownych zasad w gospodarce - powiedział Tusk. Obiecał więc zniesienie części podatków i opłat, zmniejszenie liczby przepisów i ograniczenie biurokracji. Odniósł się też do wzrastających wydatków na administrację publiczną. Bracia Kaczyńscy zafundowali Polakom w ciągu dwóch lat swojej władzy najdroższy urząd premiera, prezydenta, najdroższą władzę centralną. Kto za to płaci? Za to płacą emeryt, podatnik, pacjent, lekarz - argumentował Tusk.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL