fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Na razie krachu nie ma

Egipt oczekiwał w 2011 roku 12 mld dolarów wpływów z turystyki
Kolejne linie lotnicze, w tym polski LOT, odwołują rejsy do Kairu i nie podają daty ich wznowienia.
Regularne rejsy na jeden charter wymieniły linie British Airways. Niemiecka Lufthansa odwołała wieczorne loty, bo pasażerowie z powodu godziny policyjnej obowiązującej od 16 do 8 rano nie są w stanie dotrzeć na lotnisko. Koczują tam ponad dwa tysiące osób, które za wszelką cenę chcą się wydostać z Egiptu. Brytyjski British Midland zawrócił znad Kairu do Londynu. Amerykańska Delta zabrała z Kairu pasażerów, ale zastrzegła, że o kolejnych lotach będzie informowała na swojej stronie internetowej. KLM i Air France tak zmieniły swoje rozkłady, by pasażerowie mieli szansę dotrzeć na odprawę przed odlotem.
[srodtytul]Inwestycje wyhamują[/srodtytul]
Jest oczywiste, że ucierpi turystyka, która przynosi Egiptowi 11 proc. produktu krajowego brutto. W ubiegłym roku było to 13 mld dolarów, które zostawiło 14 mln turystów. Ta dziedzina gospodarki rozwijała się w dodatku bardzo szybko. W ciągu najbliższych trzech lat planowano zwiększenie dostępnych miejsc hotelowych ze 175 tys. do 240 tys., co miało stworzyć kolejne 1,2 mln miejsc pracy. Te inwestycje z pewnością wyhamują, bo przez obniżenie oceny wiarygodności kredytowej Egiptu, właśnie z powodu zamieszek, znacząco podrożeje finansowanie. Obecne zamieszki mają miejsce w szczycie sezonu najbardziej dochodowego dla Egipcjan. Tegoroczny wzrost PKB Egiptu był szacowany na 6 proc. wobec 4,7 proc. w 2010 roku.
Angus Blair z Beltone Financial uważa, że wyniki gospodarcze będą drastycznie niższe od prognoz, głównie z powodu spadku inwestycji zagranicznych. Przedstawiciele biur podróży nie ukrywają, że otrzymują dziesiątki e-maili od osób odwołujących rezerwacje. Winą za to Karim Elemam, jeden z dwóch prezesów organizacji Egypt Tour, obarcza media. – Jeśli i protesty, i informacje w mediach nie ustaną, możemy się pożegnać z zarobkami – mówił.
Giełda Papierów Wartościowych w Egipcie po spadku indeksu o ponad 16 proc. do ostatniego czwartku została bezterminowo zamknięta. Dilerzy nie byli zaskoczeni paniką na rynku kapitałowym i gwałtowną wyprzedażą egipskich papierów. – Wszyscy sprzedają, dosłownie wszyscy. Na początku byli to przede wszystkim inwestorzy zagraniczni, teraz akcji chciałby się pozbyć każdy bez wyjątku – mówił w telewizji al Dżazira diler banku inwestycyjnego CI Capital.
[srodtytul]Spadają indeksy[/srodtytul]
Panika z Egiptu przeniosła się na pozostałe giełdy w regionie. Spadały indeksy w Dubaju i stolicy Arabii Saudyjskiej – Rijadzie. Tam po drastycznym spadku zaczęły się już pojawiać transakcje spekulacyjne – inwestorzy chcieli wyraźnie zarobić na niepokojach politycznych. Najbardziej taniały akcje spółek budowlanych i infrastrukturalnych. Rekordowe straty (17,8 proc. spadku) odnotowały akcje firmy Tourism Urbanisation. I nikt nie chciał porywać się na przewidywania, jaka będzie sytuacja na rynku w poniedziałek. Wszystko zależy od tego, co wydarzy się w nocy. Zamieszki w Egipcie spowodowały znaczny popyt na złoto i dolary oraz franka szwajcarskiego. Natomiast miejscowa waluta – funt egipski – była najsłabsza od sześciu lat. Za jednego dolara trzeba było zapłacić 5,8 funta. Wymienić pieniądze było jednak bardzo trudno, bo banki pozostają zamknięte, a bankomaty są puste. Ekonomiści sądzą jednak, że waluta egipska nie powinna już tanieć.
Ropa kosztuje już prawie 100 dolarów za baryłkę, uncja złota 1341,7 tys. dolarów. Za euro trzeba zapłacić tylko 1,28 franka, bo waluta szwajcarska uważana jest za najbezpieczniejszą w niespokojnych czasach. Paresh Upadhyaya, szef działu strategii w Bank of America Corp., mówił: – To klasyczna ucieczka przed ryzykiem. Wśród walut bliskowschodnich słabł także izraelski szekel, który tylko w niedzielę stracił wobec dolara ponad 2 proc. wartości. Spadał również kurs funta tureckiego z powodu obaw, że niepokoje mogą sięgnąć Turcji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA