fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Szansa dla niezadowolonych spółdzielców

Dr Witold Kalinowski doradca parlamentarny ds. polityki mieszkaniowej
Nieznane, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Rozmowa z Witoldem Kalinowskim, znawcą prawa spółdzielczego
[b]Rz: Brał pan udział w pracach nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Który z jej przepisów uznałby pan za najważniejszy? [/b]
Witold Kalinowski: Oprócz przepisów o tanim wykupie mieszkań lokatorskich z pewnością bardzo istotny jest art. 108b prawa spółdzielczego umożliwiający podział spółdzielni na wniosek mniejszości. To szansa dla mieszkańców spółdzielni molochów. Są to niekiedy twory skupiające kilka osiedli rozrzuconych w różnych częściach miasta. Wpłacane przez spółdzielców pieniądze giną w jednym wspólnym worku, a kontrola wydatków zarządu jest niezwykle utrudniona. Mniejsze spółdzielnie mogą być zarządzane nie gorzej niż wspólnoty, więc przypuszczam, że z możliwości podziału skorzysta wielu spółdzielców. Warto zauważyć, że z prawa do wydzielenia się ze spółdzielni mniejszość mogła korzystać już wcześniej na podstawie art. 108a prawa spółdzielczego. Wprawdzie został on uchylony w grudniu 2002 r., ale w kwietniu 2005 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że uchylenie to było niezgodne z ustawą zasadniczą, bo naruszyło konstytucyjną zasadę wolności zrzeszania się. Od wejścia wyroku w życie 28 kwietnia 2005 r. nie było więc prawnych przeszkód, by dokonywać podziału spółdzielni. Tyle tylko, że mało kto o tym wiedział, bo w późniejszych nowelizacjach Sejm zapomniał przywrócić treść art. 108a. Zrobił to dopiero teraz, przy okazji uchwalania zmian w ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych. Można więc powiedzieć, że art. 108a powrócił do prawa spółdzielczego pod postacią art. 108b. [b]Jakie problemy mogą napotkać spółdzielcy, którym zamarzy się własna spółdzielnia?[/b]
Podstawowym będzie przekonanie do tego pomysłu walnego zgromadzenia. Z moich obserwacji wynika, że walne zgromadzenia nie chcą się godzić na podział, nawet jeśli nie mają istotnych argumentów. No bo trudno uznać, że ważnym interesem spółdzielni wykluczającym podział jest wspólna piaskownica. Wtedy "secesjonistom" pozostaje sąd. Drugim problemem może być przygotowanie przez zarząd dokumentów do podziału. Nie wszystkie spółdzielnie prowadzą odrębną dokumentację dla każdej swojej nieruchomości, choć ich zarządy miały czas, żeby to zrobić. Teraz będą musiały zmieścić się w terminie 60 dni od otrzymania wniosku o podział, bo inaczej ich prezesom grożą sankcje karne. [b]A jak będzie wyglądać podział majątku spółdzielni? [/b] Podziału majątku dokonuje się proporcjonalnie do liczby członków, którzy przeszli do spółdzielni wyłonionej z podziału. Jeżeli dotychczasowa zrzesza 6000 członków, a w wyniku podziału 780 spośród nich znajdzie się w nowej spółdzielni, to tej ostatniej przypadnie 13 proc. masy podziałowej, na którą składają się grunty, instalacje, urządzenia infrastruktury i - co najważniejsze - niewykupione lokale, zarówno użytkowe, jak i mieszkalne. Trzeba też wyraźnie zaznaczyć, że podziałowi podlega cały wolny majątek spółdzielni, a nie tylko ten, który jest w jakiś sposób powiązany z oddzielającą się nieruchomością. Spółdzielnia będzie musiała ten majątek wycenić, a więc zatrudnić rzeczoznawcę majątkowego. Jeśli z jakiegoś powodu nie da się dokonać sprawiedliwego podziału, możliwe są wzajemne spłaty. [b]Czy nowe przepisy rozwiążą wreszcie problemy, które powodują powszechną krytykę spółdzielczości mieszkaniowej?[/b] Oczywiście niewiele się zmieni, jeśli spółdzielcy nie zechcą korzystać ze swoich praw do współdecydowania w spółdzielni. Te prawa bardzo się rozszerzyły dzięki nowej ustawie. Teraz każdy członek spółdzielni będzie pełnoprawnym uczestnikiem walnego zgromadzenia, każdy będzie mógł głosować nad uchwałami. Ale żeby głosować, trzeba przyjść na zebranie. A to jest ciągle największa bolączka spółdzielni. Frekwencja na zebraniach tzw. grup członkowskich w spółdzielniach prawie nigdy nie przekracza 5 procent. Jeżeli tak samo będzie na sesjach walnego zgromadzenia, to jak dawniej decydować będą niewielkie, ale dobrze zorganizowane grupy interesów. Wystarczy, że ktoś przyprowadzi na zebranie "swoje" 5 procent - a wygra wszystko, co będzie do wygrania. [i]wyślij e-mail: [link=mailto:d.gajos@rp.pl] d.gajos@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA