Praca, emerytury, renty

W szkołach nie będzie komu prowadzić lekcji

Na początku września w szkołach może zabraknąć nawet 40 tysięcy nauczycieli. To efekt braku obiecanej przez rząd nowelizacji przepisów
Nauczyciele oczekiwali, że na wczorajszym posiedzeniu Komitetu Stałego Rady Ministrów zostanie przyjęta propozycja zmiany przepisów emerytalnych dla nauczycieli. Dzięki tej nowelizacji nie musieliby rezygnować z pracy, by zyskać prawo do tego świadczenia.
Niestety rząd nie zajął się tym problemem. Nadal więc nie wiadomo, czy obiecana przeszło miesiąc temu nowelizacja trafi na czas do Sejmu, a osoby, które licząc na nią, nie złożyły wypowiedzeń do końca maja, nie stracą prawa do wcześniejszych emerytur (wygasa ono z końcem roku).
Przepisy wymagają, by chętny do przejścia na wcześniejszy odpoczynek na własny wniosek rozwiązał swój stosunek pracy.W przypadku nauczycieli nie jest to jednak takie proste. W trakcie roku szkolnego nauczyciel może bowiem zwolnić się ze szkoły tylko wyjątkowo, i to za zgodą dyrektora placówki. A ci nie zawsze gotowi są na takie rozstanie. Dlatego część nauczycieli, nie czekając na zmianę przepisów, złożyła wymówienia do 31 maja, bo tego dnia mijał przewidziany w przepisach termin. W ten sposób zyskali pewność, że nie stracą prawa do wcześniejszej emerytury. Jeśli przepisy zostaną znowelizowane na czas, czyli jak ocenia Związek Nauczycielstwa Polskiego najpóźniej do 15 sierpnia, to nauczyciele ciągle będą mogli wycofać swoje wypowiedzenia bez utraty prawa do emerytury. ZNP obawia się jednak, że tam, gdzie dyrektor szkoły nie wyrazi zgody na wycofanie, będą musieli złożyć pozwy do sądów pracy. Po to, aby uznały one wypowiedzenia za bezskuteczne jako złożone przez nauczycieli niepewnych swojej przyszłej sytuacji prawnej. Ci zaś, którzy cierpliwie czekają na zmianę przepisów, także nie mogą spać spokojnie. Nie wiadomo bowiem, na jak długo zostały przesunięte prace nad tą ważną nowelizacją. Może się więc zdarzyć i tak, że przywilej wcześniejszej emerytury zachowają tylko ci, którzy zdążyli z wymówieniami. Rząd miał wykorzystać szybką ścieżkę legislacyjną, by zmienić art. 88 Karty nauczyciela, który reguluje zasady przechodzenia na emerytury. Z naszych informacji wynika, że jednym z powodów przedłużania prac nad nowelizacją może być także to, że przejście wszystkich uprawnionych nauczycieli na wcześniejszą emeryturę już od września kosztowałoby ZUS przeszło pół miliona złotych. Z drugiej strony pojawia się argument, że nauczyciele, którzy mogliby odejść na emerytury, blokują miejsca dla młodych. Jeśli jednak stracą swoje prawa, wymiana kadrowa będzie mogła nastąpić dopiero wtedy, gdy ci, którzy teraz są w sile wieku, osiągną tzw. powszechny wiek emerytalny, czyli 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Rząd nie zakończył bowiem jeszcze prac nad ustawą o emeryturach pomostowych, która od nowego roku określi zasady przechodzenia na wcześniejsze emerytury przeszło 200 tys. nauczycieli. Masz pytanie do autora, e-mail: m.rzemek@rzeczpospolita.pl Czas nas goni Wychodzi na to, że dotychczasowe spotkania z premierem Gosiewskim, który obiecywał podjęcie prac nad niezbędnymi zmianami, idą na marne. Zostaje już coraz mniej czasu na to, by ci nauczyciele, którzy nie złożyli wymówień do końca maja, nie stracili z tego powodu prawa do wcześniejszej emerytury. Rząd już miesiąc temu obiecywał wprowadzenie takich rozwiązań, ale termin jest ciągle przesuwany. Oczekujemy odpowiedzi, co jest przyczyną tych opóźnień, w których wyniku nauczyciele zostają pozostawieni sami sobie. Jakie działania i kiedy będą podjęte, aby zapewnić nauczycielom prawo do wcześniejszych emerytur, żeby ci, którzy złożyli już wymówienia, mogli je wycofać przed początkiem roku szkolnego. Inaczej może się okazać, że nie będzie komu poprowadzić lekcji.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL