Internet

Prawo autorskie obowiązuje także użytkowników globalnej sieci

Osoby prowadzące strony internetowe bez skrupułów kopiują i zamieszczają na nich cudze teksty czy zdjęcia. Często nie są nawet świadome, że łamią prawo
Łatwość kopiowania wszystkiego, co jest umieszczone w globalnej sieci, sprawia, że administratorzy stron internetowych bez zahamowań wykorzystują cudzą twórczość. Autorowi strony reklamującej japońską restaurację nie chce się samemu pisać tekstu o historii sushi. Znajdzie ją na innej stronie i przeklei na swoją. Często nie zrobi też własnych zdjęć dań, tylko wykorzysta już umieszczone w Internecie.
To samo dzieje się ze specjalistycznymi artykułami prasowymi. Nagminnie są kopiowane i umieszczane w różnych serwisach internetowych. Artykuły naszych autorów można w całości znaleźć np. na witrynach firm doradczych czy organizacji samorządowych. Osoby, które je tam zamieszczają, często nie zdają sobie sprawy, że naruszają prawo. Wydaje się im, że skoro coś zostało raz upublicznione w Internecie, to można z tego korzystać w dowolny sposób. Nic bardziej mylnego. Nawet teksty umieszczane na darmowych, hobbystycznych stronach internetowych mogą tam trafić tylko za zgodną osób uprawnionych. Przekonali się o tym miłośnicy akwarystyki prowadzący w Internecie serwis malawi. pl. Autorka niektórych opublikowanych tam tekstów założyła własną stronę i zabroniła dalszego wykorzystywania jej twórczości. Sądy obydwu instancji nakazały usunięcie jej artykułów i przeprosiny autorki. Sąd Najwyższy uznał ten wyrok za słuszny (sygn. IICK51/04).
Co grozi tym, którzy bezprawnie wykorzystują cudze utwory? Bez wątpienia odpowiedzialność cywilna. Twórca ma prawo domagać się nie tylko tego, by przestano naruszać jego prawa autorskie, lecz także zapłaty dwukrotnego, a w wypadku naruszenia zawinionego - trzykrotnego wynagrodzenia. W skrajnych przypadkach osoby naruszające prawa autorskie mogą nawet trafić do więzienia. Za rozpowszechnianie, a tym właśnie jest umieszczenie cudzego utworu na stronie internetowej, można zostać skazanym na dwa lata więzienia. Uczynienie z tego stałego źródła dochodu grozi nawet pięcioma latami (art. 116 prawa autorskiego). Z taką karą musi się liczyć np. osoba prowadząca w Internecie płatny serwis podatkowy, za pośrednictwem którego rozpowszechnia bezprawnie specjalistyczne teksty. Trzeba jednak pamiętać, że niektóre utwory wolno kopiować i rozpowszechniać. Wymienia je art. 25 prawa autorskiego. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby umieszczać na własnej stronie np. informacje o bieżących wydarzeniach, aktualne wypowiedzi i fotografie reporterskie czy krótkie streszczenia rozpowszechnionych artykułów. Rozpowszechnianie artykułów na tematy polityczne, gospodarcze lub religijne jest dozwolone, o ile nie opatrzono ich wyraźnym zastrzeżeniem, które tego zakazuje. Osoby, które korzystają z tej możliwości, powinny jednak zapłacić: albo twórcy, albo organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Zgodnie z art. 4 prawa autorskiego tzw. proste informacje prasowe w ogóle nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego. Podyskutuj z autorem, e-mail: s.wikariak@rzeczpospolita.pl Nie można domniemywać, że właściciel majątkowych praw autorskich udzielił licencji na dalsze rozpowszechnianie utworów w Internecie. Musi wyrazić na to jednoznaczną zgodę. A to oznacza, że osoby, które kopiują i umieszczają na swych stronach cudze utwory, łamią prawo. Inna jest sytuacja, jeśli artykuł czy zdjęcie opatrzono licencją, która pozwala na jego dalsze rozpowszechnianie (np. licencje typu Creative Commons). O tym, co wolno zrobić z takimi utworami, przesądza treść licencji.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL