Konsumenci

Klient musi uważać na letnie promocje

Nieznane
Coraz chętniej jeździmy na zagraniczne letnie wyprzedaże. Powinniśmy więc znać zasady płatności, reklamacji, a także ograniczenia przywozu towarów do kraju
W całej Unii Europejskiej konsumenci mają niemal takie same prawa. A więc okres na złożenie reklamacji z powodu niezgodności towaru z umową wynosi dwa lata. Obowiązuje też domniemanie, że wady, które uwidocznią się w ciągu sześciu miesięcy od dnia zakupu, istniały już wcześniej. Ale pamiętajmy, że jeśli minie już te pół roku, to konsument powinien udowodnić, że brak zgodności towaru z umową istniał już w momencie zakupu. Mamy też prawo do bezpłatnej naprawy albo wymiany towaru. Oprócz tych przywilejów konsumenci mogą również liczyć na udzielane dobrowolnie przez producentów gwarancje jakości.
Europejskie Centrum Konsumenckie podkreśla, że kupując towar w promocji albo na wyprzedaży, konsument ma takie same prawo do reklamacji jak podczas normalnych zakupów. Można również reklamować wady, które nie były ujawnione i nie wpływały na obniżenie ceny. - Oczywiście, jeśli przyczyną przeceny była wada towaru (np. rozdarcie spódnicy), reklamacja nie zostanie uwzględniona - zaznacza Karolina Tołwińska z ECK. Robiąc zakupy w krajach europejskich, warto zwrócić uwagę na ceny, formy płatności, zasady wymiany towaru oraz ewentualne kaucje.
W Europie obowiązuje podobna zasada jak w naszym kraju - cena powinna zawierać również VAT, a także ewentualnie wszystkie inne opłaty. Najczęściej też powinna to być cena za sztukę towaru, kilogram, litr itp. Specyficzna jest Hiszpania - przyjmuje się, że cena uwzględnia IVA (odpowiednik VAT), jeśli sprzedawca wyraźnie nie zastrzegł, że jest inaczej. Obowiązku wystawiania cen nie mają tu także jubilerzy, sprzedawcy futer i innych drogich produktów. Czy mamy prawo do zakupu towaru za sumę, która widnieje na metce? Z tym bywa różnie. Przykładowo w Austrii metka z ceną nie stanowi oferty w rozumieniu prawa, dlatego konsumenci nie mogą żądać danego produktu za uwidocznioną kwotę. Jednak odmowa sprzedaży po tej cenie może zostać uznana za czyn nieuczciwej konkurencji, który jest karalny. Inaczej jest m.in. w Belgii, Czechach, na Cyprze, Litwie i Słowacji - tam suma na metce jest dla sprzedawcy obowiązująca. W Finlandii cena metkowa nie wiąże. We Francji i w Holandii, gdy na produkcie są dwie ceny, klient może się domagać zapłacenia tej niższej, chyba że jest ona ewidentnie nieproporcjonalna do prawdziwej wartości produktu. We Włoszech niby obowiązuje cena z metki, ale są jeszcze sklepy, które nie honorują tej zasady. Dlatego, gdy suma na metce budzi nasze wątpliwości, lepiej zapytać o cenę przed dokonaniem zakupu.  We wszystkich krajach unijnych można płacić gotówką albo używać kart płatniczych (debetowych lub kredytowych).W niektórych, np. w Austrii, część sklepów wyznacza limity i jeśli robimy zakupy powyżej albo poniżej określonej granicy, nie uda się nam zapłacić kartą. Nie zdziwmy się, jeśli przy transakcjach na wyższe sumy zostaniemy poproszeni o okazanie dokumentu tożsamości (dowodu osobistego, paszportu lub prawa jazdy). Czy możemy zwrócić towar, jeśli nie ma on wad, ale nie odpowiada nam jego kolor, fason czy rozmiar? Niestety, nie uda się nam go zwrócić ani żądać jego wymiany, nie możemy też się domagać zwrotu pieniędzy. Takie są zasady ustawowe, co nie znaczy, że tak się dzieje w praktyce. W większości państw UE wymiana towaru zależy w takich sytuacjach od dobrej woli sprzedawcy. Pamiętajmy tylko, że jeśli sklep się zgodzi, że ewentualnie wymieni nam produkt na inny albo odda pieniądze, jeżeli się rozmyślimy, to warto poprosić o notatkę na paragonie, która potwierdzi intencje sprzedającego. W Szwecji powinniśmy poprosić o tzw. zakup po akceptacji albo prawo wymiany produktu. Czy wszędzie otrzymamy paragon, który jest dowodem zakupu? W zależności od państwa obowiązują różne zasady. W Belgii sprzedawcy nie mają obowiązku wydawania paragonów, w Czechach otrzymamy je tylko na własną prośbę. W Danii każdy sklep musi wydać paragon, w Estonii też zawsze go otrzymamy - pod warunkiem że zrobimy zakupy za minimum 300 koron (przy mniejszych kwotach paragon dostaniemy, gdy oto poprosimy).  Różnie jest z kaucjami za butelki, puszki i plastikowe torebki. Za niektóre rodzaje szklanych butelek pobiera się kaucję np. w Austrii, Belgii i Czechach. W Danii zapłacimy kaucję za butelki i specjalny niewielki podatek od plastikowych toreb, natomiast w Finlandii nie tylko za butelki, ale i puszki. Podobnie jest w Niemczech i w Szwecji. Unijne prawo konsumenckie obowiązuje też oczywiście w nowych państwach UE, czyli w Rumunii i Bułgarii. Dotyczy to zarówno konsumenckich przywilejów, jak i ograniczeń, np. gdy chcemy oddać produkt. -Nie masz możliwości oddać towaru, jeśli wybrałeś np. zły rozmiar albo nie odpowiada on twoim potrzebom. Nie zwrócisz produktu, gdy go uszkodziłeś albo niewłaściwie używałeś - tłumaczy rumuński Narodowy Urząd Ochrony Konsumentów. Niespodzianki mogą nas spotkać np. w Czechach. Tamtejszy urząd ds. konsumentów (SOS) ostrzega m.in. przed zjawiskiem tzw. podwójnych cen. Zdarza się, że w hotelach, restauracjach, agencjach wynajmu (w handlu raczej nie) te same usługi są oferowane cudzoziemcom po wyższej cenie niż rodowitym mieszkańcom. Urząd przypomina, że taka praktyka jest sprzeczna z prawem. O nieuzasadnionych przypadkach podwójnych stawek warto poinformować np. czeską inspekcję handlową albo miejscowy związek ochrony konsumentów. Co ciekawe, w Czechach nie każdą podwójną cenę uważa się za nieuzasadnioną. - Jeśli wyższe ceny wynikają np. z tego, że otrzymujemy informację w obcym języku, nie można ich uznać za przejaw dyskryminacji. Turyści powinni mieć jednak możliwość wyboru tańszej usługi, rezygnując np. z materiałów w obcym języku. Podobnie ze zniżkami dla studentów czy ludzi starszych - nie świadczą one o dyskryminacji, jeśli nie wiążą się z kryterium rasowym czy narodowościowym - informuje SOS. Inna ciekawostka, również z Czech, wiąże się z odpowiedzialnością za zniszczony w sklepie towar. Jeśli przez nieuwagę go uszkodzimy, odpowiadamy za wyrządzoną sprzedającemu szkodę, ale tylko wtedy, gdy wina leży po naszej stronie. Co to oznacza? - Jeżeli sprzedawca tak wyeksponuje szklany wazon, że spada on, gdy klient przechodzi pomiędzy półkami, to nie ma wątpliwości, że klient nie zawinił przy powstaniu szkody - tłumaczy SOS. Kiedy jednak konsument przechadza się koło półek z porcelaną z dużym plecakiem i strąci kilka kubków, to nie wybroni się przed zapłaceniem za wyrządzoną szkodę. Odszkodowaniem będzie z reguły cena zniszczonego towaru, ale bez VAT, jeśli sprzedawca jest jego płatnikiem. Na terenie Unii Europejskiej obowiązują też limity przewozu tytoniu i alkoholu. Osobom, które mają więcej niż 17 lat, wolno przewozić tylko ilości przeznaczone na użytek osobisty i niepodlegające odsprzedaży, czyli: W Szwecji przepisy zakazują przewozu alkoholu osobom, które nie mają ukończonych 20 lat. Poważne ograniczenia obowiązują również w Norwegii (np. można przewieźć tylko 2 litry piwa) i Danii. Z kraju, który nie jest członkiem UE, czyli np. z Ukrainy, Rosji, Turcji, Chorwacji, możemy przewieźć znacznie mniej alkoholu i papierosów niż z państw unijnych. Oto obowiązujące limity: Jeśli chodzi o inne ograniczenia - w kanistrze można przewieźć tylko 10 litrów paliwa. A podróżując poza UE - przewieziemy tylko 50 gramów perfum i 1/4 litra wód toaletowych. Leki - na własny użytek. Na terenie zdecydowanej większości państw unijnych działają europejskie centra konsumenckie (nie ma ich tylko w Rumunii i w Bułgarii). Można w nich zasięgnąć fachowej porady, choć nie zawsze będzie to łatwe z powodu kłopotów językowych. Jednak przynajmniej część pracowników centrów musi znać np. język angielski lub inny popularny na terenie UE (francuski, niemiecki, hiszpański). Można też skorzystać z pośrednictwa warszawskiego ECK. Nie tylko ułatwi ono kontakty z własnymi odpowiednikami winnych krajach. Pomoże też w negocjacjach z zagranicznym przedsiębiorcą, który nie chce uznać naszych roszczeń. Masz pytanie do autora, e-mail: m.kosiarski@rzeczpospolita.pl Przywożąc do Polski zakazane egzotyczne pamiątki z Tajlandii, Dominikany czy Egiptu, narażamy się na odpowiedzialność karną i nieprzyjemności na lotnisku. To samo nam grozi, gdy przywozimy pamiątki ze zwierząt z krajów UE, zwłaszcza z regionu Morza Śródziemnego. Organizacja ekologiczna WWF Polska ostrzega szczególnie przed kupnem futer z kota rudego, wyrobów ze skór żółwi, kości słoniowej, koników morskich itp., które są oferowane turystom w nadmorskich kurortach. Trzeba też uważać kupując muszle: handel charakterystycznymi skorupami skrzydelnika olbrzymiego (rodzaj mięczaka) jest w Unii Europejskiej znacznie ograniczony. Zawsze wymaga się wtedy zezwoleń wydanych na podstawie konwencji waszyngtońskiej CITES. Trzeba też uważać na zakup np. kaktusów, storczyków, niektórych wyrobów medycyny chińskiej. Toruńska Izba Celna przypomina, że od 15 czerwca br. obowiązuje unijne rozporządzenie WE nr 1889/2005. Na jego mocy osoby wjeżdżające i wyjeżdżające z terytorium Unii Europejskiej muszą zgłaszać celnikom posiadaną przez siebie gotówkę, jeśli mają jej 10 tys. euro lub więcej (lub równowartość tej kwoty w innej walucie, akcjach, obligacjach, czekach podróżnych itp.). W niektórych państwach członkowskich - również w Polsce - trzeba wypełniać takie zgłoszenia nie tylko na granicach zewnętrznych UE, ale też wewnętrznych (np. na przejściach granicznych z Niemcami) oraz podczas tranzytu. Za naruszenie przepisów dewizowych grozi grzywna.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL