fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Oszuści naciągają ubezpieczycieli

Rozejmu w wojnie między oszustami a firmami ubezpieczeniowymi nigdy nie było i nie będzie. Korzystają na tym agencje detektywistyczne i firmy zajmujące się nowymi technologiami
piotr rosik
– Szacuje się, że wszystkie wyłudzenia i oszustwa obejmują aż 30 proc. polskiego rynku ubezpieczeniowego – mówił niedawno w wywiadzie dla „Rz” prezes Allianz Polska Paweł Dangel. Sytuacja nie zmienia się więc mniej więcej od 2005 r. – wtedy podobne szacunki podawała „Gazeta Bankowa”.
[srodtytul]*[/srodtytul] Największy polski ubezpieczyciel, PZU, jest podobnego zdania. Firma ocenia, że w tym roku liczba oszustw ubezpieczeniowych będzie podobna do tej z roku 2009 r. To oznacza, że ok. 2 mld zł z 6,74 mld zł odszkodowań wypłaconych przez towarzystwa z ubezpieczeń majątkowych w I półroczu zostało po prostu wyłudzonych. Ile przestępstw zostanie wykrytych? Z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika, że ok. 95 proc. – tak przynajmniej było w 2007 r. Najczęściej Polacy próbują wymuszać odszkodowania z polis komunikacyjnych. Pozorują stłuczki lub nawet kradzież auta, podają nieprawdziwe okoliczności zdarzenia, celowo zwiększają rozmiar szkody. – Czasami oszustwo przybiera niezwykle groteskowe formy. Znany w środowisku ubezpieczeniowym był przypadek taksówkarza ze Szczecina, który potrafił godzinami jeździć w kółko po rondzie. Kierowcy nie wytrzymywali i w końcu dochodziło do kolizji, bo wymuszali pierwszeństwo. Z tego co wiem ta praktyka jest stosowana co jakiś czas w innych miastach – mówi osoba związana z rynkiem ubezpieczeniowym. – Z kolei inny pan zgłosił zderzenie z dzikiem. Jako dowód przedstawił jego odchody. Po analizie materiału okazało się, że była to po prostu odpowiednio spreparowana mieszanka, głównie błota i trawy – dodaje. [srodtytul]*[/srodtytul] Ale ludzie próbują wymuszać odszkodowania nie tylko z tytułu polis komunikacyjnych. – Mamy nagminne przypadki oszustw związanych ze szkodami osobowymi z polis OC. Przykład? Na prywatnej posesji pewna osoba przewróciła się jadąc rowerem i wybiła sobie zęby. Twierdziła jednak, że ten wypadek miał miejsce na drodze gminnej i zgłosiła szkodę z tytułu OC zarządcy drogi – mówi rzecznik jednego z mniejszych zakładów ubezpieczeń. Sporo chętnych jest także do oszustw dotyczących intratnego ubezpieczenia na życie. – Nie tylko zatajają informacje o stanie zdrowia. Posuwają się nawet do fałszowania dokumentacji medycznej, symulowania, chorób a nawet samookalecznia – twierdzi osoba związana z towarzystwem oferującym polisy na życie. – Pewien mężczyzna zwierał umowy ubezpieczenia z wysokimi sumami gwarancyjnymi, co zapewniało mu wysokie wypłaty w przypadku utraty zdrowia. Potem zatrudniał się na pół etatu w tartaku i celowo obcinał sobie palec. Oczywiście tłumaczył, że to był wypadek przy pracy – opowiada osoba związana z rynkiem ubezpieczeniowym. [srodtytul]*[/srodtytul] – Niestety, Polacy często podchodzą do ubezpieczeń niczym bohater przedwojennego dowcipu. Pewnego razu przyszedł do niego agent ubezpieczeniowy oferujący polisę od ognia. „A czy jak ubezpieczę, a potem podpalę swoją starą stodołę, to też otrzymam odszkodowanie?” – zapytał. „Oczywiście, że nie” – odparł agent. „Wiedziałem, że te ubezpieczenia to jakieś oszustwo” – skonstatował – opowiada członek zarządu jednego z towarzystw ubezpieczeniowych. Ubezpieczyciele niechętnie jednak wypowiadają się o oszustwach. Nie chcą też podawać przykładów tych najbardziej oryginalnych. – Uważamy, że byłoby to dostarczanie pomysłów na wyłudzanie odszkodowań potencjalnym oszustom. Nie ma co zanadto edukować społeczeństwa w tym kierunku – mówi Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU.  Nic dziwnego, że firmy nie chcą podawać przykładów, skoro co roku wydają miliony na zabezpieczenie się przed oszustami. Większość towarzystw ma specjalne zespoły ds. bezpieczeństwa. Niektóre wynajmują agencje detektywistyczne. Inne polegają na najnowszych technologiach. Jeden z największych polskich ubezpieczycieli z kapitałem zagranicznym już pracuje nad uruchomieniem systemu sztucznej inteligencji, który analizuje głos człowieka zgłaszającego szkodę przez telefon. – Już na tym etapie będzie wskazywał podejrzanych o oszustwo. Likwidatorzy szkody będą więc działali ze zwiększoną czujnością – mówi przedstawiciel firmy. Tego rodzaju system stosują z powodzeniem firmy ubezpieczeniowe z Wielkiej Brytanii. [srodtytul]*[/srodtytul] Jednak mniejsze towarzystwa polegają tylko i wyłącznie na likwidatorach szkód. – Nie mamy osobnej komórki wyłącznie do walki z przestępczością ubezpieczeniową. Zadania te są wpisane w działania biura likwidacji szkód – przyznaje rzecznik jednego z najmniejszych polskich ubezpieczycieli. – Skuteczność wykrywania przestępstw zależy w bardzo dużym stopniu od doświadczenia i zaangażowania pracowników biorących udział w procesie likwidacji szkód. Czasami brak jest jakichkolwiek symptomów oszustwa i jedynie intuicja naszych pracowników pozwala udaremnić wyłudzenie świadczenia Okazuje się, że firmy stosują w wojnie z oszustami nie tylko nowe technologie, ale też pocztę pantoflową. – Ważne jest utrzymywanie przyjaznych relacji z przedstawicielami organów ścigania, jak i innych zakładów ubezpieczeń. Wymiana informacji o nowych rodzajach przestępstw ubezpieczeniowych jest bezcenna – twierdzi osoba związana z małym towarzystwem asekuracyjnym.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA