fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

O współczesnych nekrologach

ROL
Autorzy pośmiertnych ogłoszeń puszczają wodze fantazji, piszą czule, cytują znane piosenki
„Robert! Do zobaczenia na drugim brzegu!” Ten zaszyfrowany komunikat wysyła w świat grupa – Ewa, Ilona, Kasia M, Napoleon, Łysy, Crazy, Paweł K, Robert S.
Kim był Robert? Kim są jego przyjaciele? Czy to dialog ze zmarłym czy rozmowa, jaką prowadzą między sobą członkowie nie chcącego się ujawnić stowarzyszenia?

Bez patosu

„Jesteś zawsze z nami Promyczku!”, „Żegnaj Ludmiło, byłaś bardzo dzielna”. Te ogłoszenia podpisane są tylko imionami, bo o uczuciach mówi się publicznie, ale anonimowo.
Także mają na celu zademonstrowanie więzi, jakie istniały między nadawcą i zmarłym. Osobliwie wyrafinowaną, choć niepozbawioną pretensjonalności formą takiego komunikatu są nekrologi, które w każdą rocznicę śmierci męża Janusza Łętowskiego zamieszcza w „Gazecie Wyborczej” wdowa po nim Ewa Łętowska. Dedykuje zmarłemu utwory muzyczne: „F. Schubert, Adagio Es-dur, opus posth. 148 D. 897, L. van Beethoven, Wariacje »Eroica«, opus 35. E. Granados Goyescas, cz. I Quejas, o la maja y el ruisenor”, G. Rossini „Tancredi” akt I, sc. V, wers 20- 24”. Anons ma podkreślić elitarne zainteresowania zmarłego, wskazać na porozumienie dusz między małżonkami.
Gdy życie przenosi się do Internetu, ze śmiercią musi być podobnie
Współczesny nekrolog zmienia się razem z innymi formami słowa. Zrywa z oficjalnością i patosem. Dawniej – „powszechnie szanowany” i „czczony za cnoty obywatelskie ”, dziś – „zakończył życie”.
W ogłoszeniu pośmiertnym widać, że jego autorzy coraz częściej puszczają wodze fantazji. Nie stronią od liryki: „przecież to wszystko miało trwać... Piotrze”. Przemawiają słowami piosenki: „Ile razem dróg przebytych? Ile ścieżek przedeptanych?”. Epatują czułością: „Żegnaj Ewuniu, najdroższa i niezastąpiona Przyjaciółko. Będzie mi brakowało wspólnego śmiechu, radości i żartów”.
Razem z laicyzacją życia desakralizuje się i nekrolog. Zwrot „opatrzony świętymi sakramentami” wygasa, gdyż praktyki religijne uchodzą za sprawę ściśle osobistą. Krzyż, gałązka palmowa, znicz uchowały się tylko jako szczątki dawnych symboli graficznych.

Panie i panowie z historii

Umiera pokolenie urodzone w pierwszych trzech dekadach dwudziestego wieku. To ci, którzy mają za sobą co najmniej jedną wojnę, okupację, powstanie, stalinizm. Ich nekrologi podkreślają zasługi, odwagę, wymieniają odznaczenia. „Sybirak, Akowiec. Więzień stalinowskich łagrów i bezpieki. Obrońca Warszawy z 1939 r. Powstaniec warszawski”, „Uczestnik kampanii wrześniowej, żołnierz AK, odznaczony Krzyżem Armii Krajowej”.
Zdarzają się ogłoszenia iście tasiemcowe, długie biografie zmarłego. Rodzina nie szczędzi miejsca ani pieniędzy, żeby opisać jego życie ze szczegółami.
Nekrologi pań z roczników przed pierwszą i drugą wojną światową roztaczają panoramę dawnych szkół, pensji i uczelni, z nostalgią oprowadzają po utraconych kresach: „Absolwentka Gimnazjum Nazaretanek w Wilnie oraz wydziału Medycznego Uniwersytetu Stefana Batorego i UW, chirurg, ortopeda”, „Wychowanica moskiewskiego Instytutu Błagarodnych Diewic”, „Wychowanica pensji Cecylii Plater Zyberkówny”.
Przy paniach, które nie mogą poszczycić się dyplomami, pojawia się tylko dorobek w postaci mężów. Czasem kilku – primo voto, secundo voto. Przy czym te łacińskie zwroty nie dotyczą rozwiedzionych, stosuje się je tylko, kiedy małżonek zmarł.

Zgon służbowy

Jeden zgon ważnej osobistości ciągnie za sobą dziesiątki nekrologów. Promują się instytucje, puszą pióra dyrektorzy, szefowie, prezesi. Firmy gotowe są wydać kilkanaście tysięcy, żeby zaprezentować się na drugiej, drogiej stronie gazety. Im ważniejsza osoba, tym dłuższa lista współczujących.
W nekrologach ludzi nauki pojawia się długa lista zasług, stanowisk, osiągnięć. „Wybitny uczony, autor wielu prac, doktor honoris causa, laureat nagród, wysokiej rangi specjalista, członek rzeczywisty PAN, autor fundamentalnych dzieł.”
Nadawcy służbowych nekrologów miewają czasem kłopoty z odmianą rzeczowników. Być może niezbyt często mieli na ustach nazwisko zmarłego, gdy żył. Niekiedy na dole anonsu pojawia się reklamówka biura pogrzebowego: organizatorem uroczystości pogrzebowych jest – tu nazwa biura. To nowość, dowód na to, jak reklama wkracza do nekrologu.

Wirtualna świeczka

Gdy życie przenosi się do Internetu, ze śmiercią musi być podobnie. Portale pośmiertne przejmują rytuał z realu. W serwisie www.kondolencje można napisać wspomnienie, złożyć kondolencje, zapalić wirtualną świeczkę, wstawić plik dźwiękowy lub film. Można dać nekrolog w rocznicę, rozesłać link do znajomych, którzy dodadzą własny wpis.
Internet pozwala rozbudować treść anonsów. Na mementi mają swoje strony Jan Wejchert, Zygmunt Hübner, Stanisław Bareja, Marek Edelman. Ale nekrologia internetowa nie przekonała jeszcze do siebie dużej ilości użytkowników. Niektóre strony zieją pustkami. Pliki dźwiękowe i filmiki są na razie mało rozpowszechnione.
Śmierć nie lubi nowinek technicznych. Wciąż mamy przekonanie, że ukochana ciocia Kazia pozostanie najlepiej upamiętniona w papierowej gazecie, którą krewni zachowają w rodzinnych archiwach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA