Motoryzacja

McLaren kontra Ferrari - walka o tytuł na torze Myszki Miki

Do końca sezonu zostały trzy wyścigi, a szansę na tytuł mistrza ma wciąż nawet czwarty w klasyfikacji Felipe Massa. Po wyścigu na torze Fuji wątpliwości będzie mniej
Tytuł wśród konstruktorów trafił już w ręce Ferrari, bo McLaren zrezygnował z odwołania się od kary pozbawiającej go wszystkich punktów zebranych w tym sezonie. Walka o mistrzostwo świata kierowców trwać będzie zapewne do mety kończącego sezon Grand Prix Brazylii. Lewis Hamilton ma zaledwie dwa punkty przewagi nad partnerem - a raczej rywalem - z McLarena Fernando Alonso. Kierowcy Ferrari też nie są bez szans: Kimi Raikkonen traci do lidera 13, a Felipe Massa 20 punktów. Do końca sezonu można zdobyć jeszcze maksimum 30 punktów.
Pierwsze 10 czeka na zwycięzcę już w niedzielę. W ostatnich latach GP Japonii rozgrywano na torze Suzuka, w tym roku przeniosło się na obiekt położony u stóp świętej góry Fujiyama. Na najwyższy szczyt kraju pielgrzymują wyznawcy szintoizmu i buddyzmu, ale w ten weekend będą musieli ustąpić miejsca 140 tysiącom zakochanych w wyścigach Japończyków. Formuła 1 wraca na Fuji po 30 latach, na zupełnie nowy tor. Przebudowany w latach 2003 - 2005 w niewielkim stopniu przypomina pętlę, na której w 1976 r. rozstrzygnęły się losy mistrzowskiego tytułu. W wyścigu rozgrywanym w strugach deszczu lider Niki Lauda (Ferrari) już po dwóch okrążeniach wycofał się z rywalizacji. Startował z niezaleczonymi ranami po wypadku na Nurburgringu i poparzone powieki uniemożliwiały mu prawidłowe widzenie podczas ulewy. James Hunt (McLaren) zajął trzecie miejsce i zdobył tytuł z przewagą punktu.
Tym razem w japońskim wyścigu kwestia tytułu na pewno się nie rozstrzygnie, ale znów w głównych rolach wystąpią kierowcy McLarena i Ferrari. Przewaga duetu McLarena jest znaczna, ale atmosfera w zespole wciąż fatalna. W Ferrari jest inaczej. Felipe Massa przyznał w czwartek, że gdy będzie trzeba, nie zawaha się pomóc Kimiemu Raikkonenowi. Oficjalnie takie manewry są zabronione, ale łatwo się z nich wytłumaczyć i przedstawić jako przypadkowe. Wyścig na Fuji to nowość dla wszystkich. Zespoły miały okazję przygotować wstępne ustawienia samochodów na podstawie komputerowych symulacji, ale jeszcze zanim pierwsi kierowcy wyjechali na tor, część ekip się zorientowała, że symulacje nie były dokładne. Dlatego szczególnie ważne będą dzisiejsze sesje treningowe. - To taki trochę sztuczny tor, wśród kierowców określamy je jako tory w stylu Myszki Miki. Niektóre zakręty wyglądają, jakby dodano je na siłę, żeby osiągnąć odpowiednią długość toru - mówił wczoraj Robert Kubica. Licząca niemal 1,5 kilometra prosta startowa to najdłuższy taki odcinek w sezonie. Kierowcy pokonują go w niecałe 20 sekund, cały czas wciskając gaz w podłogę. Ostatnią niewiadomą pozostaje pogoda. Okolice Fujiyamy słyną z nieprzewidywalnego klimatu. W czwartek wierzchołek świętej góry cały czas był schowany za zasłoną ciemnych chmur.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL