fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Nowy kształt muzeum wypędzeń?

Salomon Korn, wiceprzewodniczący niemieckiej Centralnej Rady Żydów. Zawiesił swoje członkostwo w radzie fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie. – Dochodzę do wniosku, że polityczny wpływ Związku Wypędzonych na fundację jest zdecydowanie zbyt wielki – powiedział „Rz”. Dodał, że cały projekt cechuje spora przesada.
Rzeczpospolita
Rozpoczęła się nowa runda dyskusji o przyszłym kształcie muzeum wypędzeń, które ma powstać w Berlinie
W Berlinie zebrała się wczoraj pierwszy raz w nowym składzie rada fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie powołana decyzją Bundestagu w celu zbudowania w stolicy Niemiec muzeum wypędzeń. – To posiedzenie założycielskie, na którym przedstawiona zostanie koncepcja przyszłego miejsca pamięci stanowiąca podstawę dalszych dyskusji – powiedział “Rz” przed rozpoczęciem obrad niemiecki sekretarz stanu ds. kultury Bernd Neumann.
Rada zaczyna pracę niemal od zera. Po nowelizacji ustawy zespół został w tym roku powiększony do 21 osób. Był to wynik sprzeciwu szefa niemieckiej dyplomacji Guida Westerwellego, który nie zgodził się, by w radzie zasiadała Erika Steinbach, szefowa Związku Wypędzonych (BdV). W zamian za jej wykluczenie BdV otrzymał sześć miejsc w radzie zamiast trzech. Oprócz przedstawicieli wypędzonych są w niej również reprezentanci Bundestagu, rządu, Kościołów, a także dwaj dyrektorzy niemieckich muzeów.
Członkowie rady otrzymali 28-stronicowy dokument z projektem koncepcji przyszłego miejsca pamięci wypędzeń. Jest w nim propozycja przedstawienia wysiedleń Niemców po II wojnie światowej w zestawieniu z ponad 30 przypadkami przymusowych wysiedleń i czystek etnicznych w XX wieku.
– Jeżeli tryb prac nad przyszłym muzeum nie zmieni się w sposób zasadniczy, nie będziemy w tym projekcie uczestniczyć – powiedział “Rz” Salomon Korn, wiceprzewodniczący wpływowej organizacji żydowskiej. Ma zastrzeżenia do udziału w pracach przedstawicieli Związku Wypędzonych (BdV). Zdaniem Neumanna rada może kontynuować działalność bez udziału środowiska żydowskiego.
Wczorajszej dyskusji towarzyszyła wymiana opinii na temat składu nowej, 15-osobowej rady naukowej fundacji. – Zabiegamy o udział historyków z Polski, Czech i z innych krajów – tłumaczył biskup Hans-Jochen Jaschke.
Poprzednia rada rozpadła się po wystąpieniu z jej grona trójki dotychczasowych członków. Pierwszy opuścił to gremium przed prawie rokiem profesor Tomasz Szarota. Nie chciał, jak powiedział, pełnić roli listka figowego dla niemieckiego pomysłu upamiętnienia wypędzeń.
Istota obecnego sporu dotyczy odpowiedzi na pytanie, czy właściwe jest przedstawianie przymusowego wysiedlenia milionów Niemców po II wojnie światowej z Polski i innych krajów w kontekście “europejskich wypędzeń XX wieku”.
Zdaniem profesora Tomasza Szaroty i grona niemieckich historyków umiejscowienie wypędzeń Niemców na tle podobnych zjawisk ubiegłego stulecia doprowadzi do zatarcia różnic i uniemożliwi zgodne z prawdą historyczną przedstawienie przyczyn wysiedlenia Niemców.
– To zjawisko należy przedstawić w wyraźnym kontekście II wojny światowej – twierdzi profesor Martin Schulze Wessel, współautor alternatywnej koncepcji przyszłego muzeum wypędzeń w Berlinie.
[b]Rz: Dlaczego pan oraz Centralna Rada Żydów bojkotujecie prace rady fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie, której jest pan członkiem?[/b]
Salomon Korn: Wzbraniam się, aby zasiąść przy jednym stole z panami Hartmudem Saengerem oraz Arnoldem Tölgiem, zastępcami stałych członków rady z ramienia Związku Wypędzonych, prezentujących jednoznacznie rewizjonistyczne opinie. Nie bez wpływu na moją decyzję mają także wypowiedzi Eriki Steinbach, która czyni Polskę współodpowiedzialną za wybuch II wojny światowej oraz udowadnia, iż ocalonym z Holokaustu powodziło się po wojnie lepiej niż niemieckim wypędzonym. Na razie zawiesiłem swe członkostwo, tak jak zrobiła to Lala Süsskind, druga przedstawicielka Centralnej Rady Żydów.
[b]Czy zapoznał się pan z propozycją koncepcji przyszłego miejsca pamięci wypędzeń?[/b]
Tak.
[b]Jakie ma pan zastrzeżenia?[/b]
Nie zgadzam się z trzema tezami tego dokumentu. Po pierwsze, jest tam próba europeizacji zjawiska wypędzeń, a tym samym relatywizacji zbrodni narodowych socjalistów. Znajduje ona wyraz w planowanym przedstawieniu całej panoramy przymusowych przesiedleń ponad 30 grup etnicznych w Europie w minionym stuleciu. Jaki ma jednak związek ze zbrodniami okresu narodowosocjalistycznego mord popełniony na Ormianach, wysiedlenia Turków czy Greków czy też czystki etniczne na Bałkanach? Żadnego. Przedstawienie ich w kontekście zbrodni nazistowskich ma na celu wykazanie, że wypędzenia były w XX wieku narzędziem polityki i zbrodnicze wypędzenia w wykonaniu nazistów mieszczą się niejako w ówczesnych normach i nie należy ich traktować jako wyjątkowego zjawiska w historii.
Po drugie, w dokumencie tym wspomina się jedynie na marginesie o tym, że Żydzi byli w czasach nazistowskich pierwszymi ofiarami wypędzeń. Byli przecież Niemcami i o ich losach nie można zapominać, upamiętniając wypędzenia Niemców. Po trzecie, w całym dokumencie nie ma ani słowa o udziale niemieckich wypędzonych w zbrodniach nazistowskich. A był to udział nieproporcjonalnie większy od średniej dla całego niemieckiego społeczeństwa. Nie ma też w projekcie koncepcji nic na temat obecności we władzach Związku Wypędzonych byłych nazistów i karier, jakie zrobili w tej organizacji. Takich rzeczy nie możemy zaakceptować pod żadnym pozorem.
[b]
Czy oznacza to, że nie będzie pan brał udziału w pracach fundacji także w przyszłości?[/b]
Może się tak zdarzyć. Obserwuję rozwój sytuacji i dochodzę do wniosku, że polityczny wpływ Związku Wypędzonych na fundację jest zdecydowanie zbyt wielki i nie odpowiada jego pozycji w społeczeństwie. Ze swej strony rząd udziela nadmiernego wsparcia Związkowi Wypędzonych. Nie mamy zamiaru legitymizować takiej polityki. Rządowi zależy na głosach zwolenników CDU. Są to błędne rachuby chociażby z tego powodu, że Związek Wypędzonych nie ma bynajmniej dwu milionów członków, jak to oficjalnie głosi. Co najwyżej kilkaset tysięcy. Zresztą nie udostępnia na ten temat żadnych dokumentów.
[b]
Czy jest pan przeciwko utworzeniu w Berlinie miejsca pamięci wypędzonych?[/b]
Nie wiem do końca, jaki ma mieć kształt i jakie ma pełnić zadanie. Uważam, że cały projekt jest nacechowany przesadą. Nie jest naszym zadaniem jako Centralnej Rady Żydów wspieranie takiego przedsięwzięcia.
[b]
Polska ma także poważne zastrzeżenie co do celowości tego projektu, jednak uważa, że sami Niemcy powinni dokonać właściwej oceny wydarzeń historycznych.[/b]
Uważam, że jest to właściwa postawa, dzięki czemu nie powstaje w Niemczech wrażenie, że Polska miesza się w wewnętrzne sprawy Niemiec. Dyplomatycznie jest to rozwiązanie rozsądne. Sami Niemcy ponoszą odpowiedzialność za swe działania, ale my w tym projekcie uczestniczyć koniecznie nie musimy. Przynajmniej tak długo, jak Związkiem Wypędzonych kierować będzie Erika Steinbach, a w radzie fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie zasiadać będą takie osoby jak Saenger czy Tölg, nawet w roli zastępców członków.
[i] —rozmawiał Piotr Jendroszczyk[/i]
Strona Centralnej Rady Żydów: [link=http://www.zentralratdjuden.de]www.zentralratdjuden.de[/link]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA