Świat

Żelazna dama Ukrainy w drodze na szczyt

AP
Tymoszenko zapewne znów zostanie premierem, ale to nie ostateczny cel prawdziwej zwyciężczyni pomarańczowej rewolucji
Żelazna dama Ukrainy, równie przebiegła co piękna, znowu tryumfuje. Najprawdopodobniej po raz drugi w swojej karierze zostanie premierem. A z tego fotela już tylko krok do celu, który od lat kieruje wszystkim, co robi Julia Tymoszenko -objęcia urzędu prezydenta.
Po tych wyborach to ona zostanie uznana za ostatecznego zwycięzcę pomarańczowej rewolucji z 2004 r. Była jedną z jej ikon. To na jej komendę tłum opozycyjnych demonstrantów podszedł pod budynek kancelarii ówczesnego prezydenta Leonida Kuczmy, stając oko w oko z uzbrojoną po zęby elitarną jednostką Omega. Zaraz potem zdołała powstrzymać szturm na kancelarię i zapobiec rozlewowi krwi. Wtedy Julia Tymoszenko nie pierwszy raz pokazała, że potrafi przekonywać ludzi. Mówi im dokładnie to, czego oczekują - ocenia Maksym Stricha z Instytutu Polityki Otwartej w Kijowie. Jej siła perswazji działa także na najważniejsze osoby w państwie. Jedną z nich jest niewątpliwie prezydent Wiktor Juszczenko. - To, że w kwietniu rozwiązał on parlament, było niewątpliwie zasługą przywódczyni opozycji - mówi Ołeh Soskin, szef kijowskiego Instytutu Transformacji Społeczeństwa.
Jednocześnie nigdy nie ukrywała, że zależy jej na władzy. Były prezydent Leonid Kuczma wypalił kiedyś, że Julia "już od dawna nie jest kobietą", a wielu uważało ją za jedynego prawdziwego mężczyznę w ukraińskim rządzie. Zawsze wierzyła w zwycięstwo i z wyrachowaniem zachowywała się tak, by nie stracić kapitału zaufania wyborców. Choć w środku twarda jak kamień, potrafi przywdziać maskę kobiety o sercu pełnym miodu, rozumiejącej problemy ludu, a szczególnie kobiet. Jako premier w 2005 roku szczodrze nagradzała matki za urodzenie dziecka - 700 hrywien becikowego zmieniła na 16 tysięcy! Na ulicach Kijowa zaczęły częściej pokazywać się kobiety w ciąży. Dba też o swoje otoczenie. Kiedyś w samolocie zasłabł jej współpracownik Josyp Wiński. Lecieli na mityng do Winnicy. Julia natychmiast kazała pilotowi wracać do Kijowa i sama założyła na twarz Wińskiego maskę tlenową - wspomina Olha Skotnikowa, dziennikarka telewizji publicznej UT-1. - To bardzo dobra kobieta. Mądra i odważna, która stoi na straży ukraińskiego patriotyzmu - przekonuje były dysydent Łewko Łukianenko. Życiorys Tymoszenko to historia wzlotów i upadków oraz wewnętrznej przemiany, której zawdzięcza tryumf. W latach 80. w Dnietropietrowsku ona i jej mąż Ołeksandr zaczynali od zera, by wciągu kilku lat dorobić się fortuny w branży surowcowej. Sukces zawdzięcza protekcji ówczesnego gubernatora okręgu, a potem premiera Ukrainy Pawła Łazarenki, sądzonego potem w USA za oszustwa finansowe. Zresztą również na jej konta pieniądze, głównie rosyjskie, płynęły nielegalnymi kanałami. To dzięki tym doświadczeniom już jako wicepremier ds. energetyki w rządzie Wiktora Juszczenki w 2000 r. wiedziała, jak ukrócić samowolę ukraińskich oligarchów. Teraz wszyscy zastanawiają się, czy Tymoszenko rozpocznie nową rozprawę z wrogim obozem oligarchów. Teka wicepremiera była nagrodą za poparcie prezydenta Leonida Kuczmy. Karą za sprzeciw było więzienie. Krótko po ostrym wystąpieniu przeciw Kuczmie w związku z niewyjaśnioną śmiercią dziennikarza Grigorija Gongadzego została aresztowana pod zarzutem fałszerstw i przemytu gazu. Gdy po sześciu tygodniach opuściła celę na Łukianiwce, blada i wychudzona odgrywała przed dziennikarzami i opinią publiczną "więźnia sumienia". Znowu tryumfowała. Przyjęła też nowy wizerunek: z kobiety biznesu ledwo mówiącej po ukraińsku stała się patriotką z warkoczem oplatającym głowę. W 2004 r. zrezygnowała z walki o prezydenturę i poparła Wiktora Juszczenkę. Jako pierwsza kobieta w historii Ukrainy została premierem - na półtora roku. Zapłaciła za oskarżenia o korupcję pod adresem polityków związanych z Juszczenką. Dziś znów nadszedł jej czas.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL