fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Czerwony Kapturek to łatwizna

Wiele osób nie wyobraża sobie zabawy sylwestrowej bez oryginalnego przebrania
Fotorzepa
Sylwestra najlepiej spędza się w gronie przyjaciół. Dlatego ciągle modne są domówki, kiedyś zwane prywatkami.
Wśród młodzieży są też miłośnicy klubowych imprez oraz ci, którzy Nowy Rok wolą witać na ogromnych plenerowych imprezach. Grunt to dobra zabawa.
Przygotowania do sylwestra trwają pełną parą. Restauracje, puby i kluby przygotowują ofertę atrakcji niezbędnych w tym wyjątkowym dniu roku. Organizatorzy testują więc wyjątkowe menu. Wyszukują taneczne, klimatyczne utwory i przede wszystkim temat imprezy, bo bez niego nie ma zabawy. Śledząc oferty sylwestrowych balów, ma się wrażenie, że cofamy się w czasie. Na parkietach prym wieść będą bowiem stroje i rytmy z lat 70. i 80. XX w.
[srodtytul]Bale przebierańców[/srodtytul]
– Bawiliśmy się już m.in. pod hasłami: film, przysłowia, sex party, punk, a w zeszłym roku w aurze science fiction. W tym roku spotkamy się chyba pod hasłem bajka, ale to nie jest dobry temat. Jest zbyt dosłowny. Nie wróży to dobrej zabawy. Już raz przez zły temat impreza padła. Wówczas tematem były urodziny. To było jakieś przekombinowane, więc nikt nic ciekawego do ubrania nie wymyślił. Boję się, że tym razem stroje będą oczywiste. Przyjdą Czerwone Kapturki lub Jasie i Małgosie. A ja chcę, żeby goście się zaangażowali i pokombinowali ze strojami. Abstrakcyjne hasła inspirują do działania i integrują uczestników. Dobrze, że mam jeszcze czas do zastanowienia, więc pomyślę nad innym tematem – stwierdza Monika Jamroży, organizatorka balu przebierańców w jednym z poznańskich akademików.
Nie zdecydowała się na wynajęcie pubu. – To za drogi interes. Tego typu miejsca chcą gwarancji wynajęcia sali, a ja przecież nie mogę nikogo zmusić, by zapłacił wcześniej za imprezę. W tym wieku idzie się na żywioł. W ostatniej chwili może cię ktoś zaprosić na ciekawszą imprezę i po sprawie, a ja będę do emerytury spłacać dług lub odrabiać go na zmywaku – tłumaczy Monika Jamroży.
[srodtytul]Może nad morze?[/srodtytul]
Alternatywną imprezą może się okazać sylwester Góral Party Camp ’10 – sylwester studencki w Białym Dunajcu k. Zakopanego. Impreza jest organizowana po raz czwarty, a przeznaczona nie tylko dla studentów z całej Polski, ale również dla absolwentów lubiących poznawać nowych ludzi. Organizatorzy zapraszają do zabawy także tych, którzy skończyli 18 lat i nie bardzo wiedzą, co zrobić w ostatnią noc roku.
Miejsce przygotowane jest do zabawy ponad 100 osób. Atrakcjami sylwestrowej zabawy będą kulig z pochodniami, ognisko integracyjne, impreza w klubie Fabryka, wyjścia do karczmy oraz wspólne szusowanie po stokach.
Impreza trwać będzie cztery dni i noce. W cenę ok. 550 zł wliczono cztero- lub pięciodniowy pobyt w jednym z trzech pensjontów, pełne wyżywienie, imprezę sylwestrową w klubie, wycieczkę do Zakopanego.
Dla studentów przygotowano też imprezę po przeciwnej stronie Polski. Sylwester Łeba Party Camp 2010 ma być największym powitaniem Nowego Roku nad morzem. Impreza rozpocznie się 30 grudnia tego roku, a skończy 2 stycznia 2011. Imprezowicze będą mieszkali w 15 pensjonatach i bawili się w trzech klubach w Łebie: Euphoria, Vegas i Mozart.
Oprawę muzyczną zapewnią trójmiejscy didżeje oraz goście specjalni: DJ MIQRO & DJ MAIQEL (rezydenci Sunrise Festival), duet DJ Neevald & MC Jacob A, DJ Inox (FTB on Tour). Zaplanowano też karaoke, turniej pokerowy, rozgrywki sportowe, seanse filmowe oraz pokaz sztucznych ogni.
Organizator zapewnia wstęp na dwie imprezy z gwiazdami DJ’S oraz pokaz barmański, dwa noclegi w pensjonatach i dwa piwa lub drinki. To wszystko w cenie od 169 do 339 zł od osoby.
Ruszyła sprzedaż biletów na największą imprezę sylwestrową w Krakowie (dla 1600 osób). Po raz szósty studenci oraz ich przyjaciele będą się bawić w oldschoolowym hotelu Forum pamiętającym peerelowskich komunistycznych dygnitarzy. Zabawa będzie kosztować 129 zł. Będzie można potańczyć na parkiecie o powierzchni 500 mkw. i wypić lampkę szampana. W cenę biletu wliczone jest miejsce siedzące, a na teren hotelu można zabrać ze sobą swój ulubiony alkohol.
[srodtytul]Grunt to dobre towarzystwo[/srodtytul]
Większość dużych pubów i klubów organizuje otwarte imprezy, jednak studenci wolą spędzać sylwestra w kameralnym gronie na tzw. domówkach. – Plan imprezy jest taki: umawiamy się, kto co przynosi do jedzenia i do picia. Wcześniej ustala się też temat imprezy, bo sylwester musi być w przebraniu. Tuż przed północą całą grupą idziemy na plenerową imprezę – opowiada Maciej, student drugiego roku socjologii, miłośnik i organizator domówek. – Ta część imprezy trwa jakieś pół godziny. Później wracamy do domu, gdzie do białego rana tańczymy, rozmawiamy i słuchamy muzyki.
Dlaczego nie bawi się z przyjaciółmi w pubach? – Pub to dobre miejsce na weekendowe wyjście, ale sylwestra fajnie jest spędzić w gronie najbliższych przyjaciół. Otwarty sylwester nie jest bezpieczny. Nigdy nie wiadomo, co komu strzeli do głowy i rozróba gotowa – uważa student.
Zdaniem Macieja dlatego właśnie małe puby i kluby nie informują powszechnie o organizowanych u siebie imprezach sylwestrowych i robią je tylko dla grona stałych wtajemniczonych gości. To gwarantuje bezpieczną zabawę w dobrym towarzystwie, a przecież o taką właśnie chodzi. Na reklamę w prasie i na plakatach pozwalają sobie duże kluby, które nie boją się tłumów i mogą zapewnić profesjonalną ochronę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA