fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Pielgrzymka do Smoleńska zjednoczyła rodziny ofiar.

Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Izabella Sariusz-Skąpska - Jeśli Kaczyński będzie występował jako przywódca opozycji, a nie brat zmarłego prezydenta, to ta sprawa będzie miała wymiar polityczny
Rz: W niedzielę wraz z innymi rodzinami ofiar pojechała pani do Smoleńska...
Dla mnie to podwójna pielgrzymka. Wcześniej jeździłam tam do dziadka, Bolesława Skąpskiego, który został zamordowany w Katyniu. Od 10 kwietnia jestem w maleńkiej grupie osób, w której rodzina katyńska spotyka się z rodziną smoleńską. Oczywiście, nie utożsamiając Katynia ze Smoleńskiem.
Jednak rodzin części ofiar katastrofy nie było w niedzielę w Smoleńsku. Jesteście mocno podzieleni.
Nie rozumiem tych podziałów i nie utożsamiam się z żadną ze stron. Aby był podział, najpierw musi być jedność. Trzeba pamiętać, że na pokładzie samolotu byli reprezentanci różnych opcji politycznych, różnych urzędów państwowych i organizacji społecznych. Nie zawsze znali się między sobą i nie stanowili spójnej całości. My też nie musimy tej jedności manifestować. Jednak ludzie, którzy w niedzielę spędzili ze sobą czas na pielgrzymce do Smoleńska, poczuli wspólnotę. To nie jest ani partia polityczna, ani jakaś inna siła. To są ludzie, którzy mogą się zrozumieć. I nie widzę żadnego związku między podziałami społecznymi a tragedią mojej rodziny.
Jarosław Kaczyński nie wziął udziału w waszej pielgrzymce. Złożył hołd ofiarom katastrofy przed Pałacem Prezydenckim. Może pomysł, aby wyprawę do Smoleńska prowadziła żona prezydenta Bronisława Komorowskiego, a więc osoba jednoznacznie kojarzona politycznie, nie był najlepszy?
My podczas pielgrzymki mówiliśmy o katastrofie smoleńskiej, a Jarosław Kaczyński w tym samym czasie mówił o podziałach społecznych i władzy. Jeśli Kaczyński będzie występował jako przywódca partii opozycyjnej, a nie brat zmarłego prezydenta, to ta sprawa będzie miała wymiar polityczny. Ja jestem córką ofiary i nie mówię o swoim życiu zawodowym. Jeśli zaś chodzi o panią Annę Komorowską, to w demokratycznym państwie żona prezydenta podejmuje się różnych funkcji społecznych. Mogliśmy się zwrócić do polityka, a zwróciliśmy się do kobiety, która jako żona i matka najlepiej nas zrozumie.
Nie zabraliście do Smoleńska krzyża, który kiedyś stał przed pałacem, choć początkowo taki był plan.
Taka była decyzja rodzin. Rodziny chciały, aby nikt dzisiaj nie mógł nam zarzucić, iż najważniejszą rzeczą było zawiezienie do Smoleńska krzyża. Nie chcemy, żeby ktoś nas mieszał w rozgrywki, w których nie jesteśmy stroną.
Jak pani ocenia śledztwo w sprawie tragedii smoleńskiej? Czy postępuje prawidłowo? Czy pół roku po katastrofie nie powinniśmy czegoś więcej wiedzieć w sprawie katastrofy?
Kiedy przedstawiano mi akta śledztwa, zobaczyłam 51 tomów. Myślę, że jest to bogaty materiał, który rozrasta się z dnia na dzień. Nie potrafię, patrząc na te kilkadziesiąt tomów, powiedzieć, że nic nie dzieje się w śledztwie. Nie rozumiem takiej oceny. Śledztwo wciąż trwa i się rozwija.
Czy jednak nie za wolno? Wciąż mnożą się teorie spiskowe, bo ludzie nie wiedzą prawie nic.
Kiedy widzę 51 tomów ze śledztwa, to czegoś o sprawie się dowiaduję. Potrafię czytać i wyciągnąć wnioski. Czy „coś wiedzieć” miałoby oznaczać, że mniej więcej raz w tygodniu złakniona sensacji opinia publiczna powinna dostawać jakiś smakowity kąsek? Teorie spiskowe były formułowane już kilka godzin po katastrofie, krążyły w Internecie, co nie oznacza, że mają uzasadnienie i są zgodne z materiałem dowodowym. Ja jestem nieczuła na teorie spiskowe. Kiedy słyszę, że ktoś zaczyna mówić na ten temat, posługując się insynuacjami, to wyłączam odbiór.
Można wyłączyć odbiór, ale trudno nie zauważyć, że po tragedii smoleńskiej polskie życie publiczne to kłótnie o śledztwo i o krzyż przed Pałacem Prezydenckim.
Ujawniły się siły, które dają ludziom pożywkę do nienawiści, nieufności. To niebezpieczne i na pewno nie ma związku z naszą tragedią. Nie wyobrażam sobie, aby grupa ludzi, która w niedzielę w milczeniu szła od wraku samolotu do miejsca katastrofy, była pożywką dla czyjejś nienawiści. Trzeba wygaszać negatywne emocje i to jest zadanie dla autorytetów moralnych.
Izabella Sariusz-Skąpska jest córką zmarłego w katastrofie smoleńskiej Andrzeja Sariusz-Skąpskiego, prezesa Zarządu Federacji Rodzin Katyńskich
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA