Kraj

Jak BOR zabezpieczał kwietniowe wizyty premiera i prezydenta

ROL
Szef grupy BOR, która robiła rekonesans przed wizytami premiera i prezydenta, nie był nigdy na takiej misji
“Rz” dotarła do dokumentów, które pokazują, w jaki sposób Biuro Ochrony Rządu przygotowywało i zabezpieczało wizyty w Katyniu premiera Donalda Tuska (7 kwietnia) i zmarłego tragicznie prezydenta Lecha Kaczyńskiego (miała się odbyć 10 kwietnia).
Wynika z nich, że wstępny rekonesans na terenie Rosji funkcjonariusze BOR przeprowadzili od 23 do 26 marca. 5 kwietnia do Moskwy poleciała trzyosobowa grupa przygotowawczo-realizacyjna. Miała sprawdzić miejsca, które planowali odwiedzić szef rządu i prezydent, oraz uczestniczyć w bezpośrednim zabezpieczeniu obu wizyt.  
  Szefem zespołu był Cezary K., dla którego była to pierwsza tego rodzaju misja zagraniczna. Przyznał to 27 kwietnia podczas przesłuchania w wojskowej prokuraturze badającej okoliczności katastrofy Tu-154M. “Byłem po raz pierwszy na przygotowaniu pobytu zagranicznego osoby ochranianej” – powiedział śledczym K.     – Jeżeli tak było, to zwierzchnicy uznali, że jego stopień wyszkolenia jest wystarczający do tego typu działań – komentuje gen. Mirosław Gawor, były szef BOR. Dariusz Aleksandrowicz, rzecznik BOR, zaznacza, że Cezary K. jest doświadczonym funkcjonariuszem. – Ma za sobą 17 lat służby i wielokrotnie sprawdzał się w zabezpieczaniu imprez w kraju – wyjaśnia. W skład zespołu kierowanego przez K. wchodzili też Krzysztof D. i Andrzej R. W przeddzień wizyty premiera trójka funkcjonariuszy odwiedziła miejsca, w których miał być Donald Tusk. Z kolei 7 kwietnia brała bezpośredni udział w zabezpieczeniu wizyty szefa rządu. Nieco inaczej wyglądało zabezpieczanie wizyty prezydenta. Z informacji “Rz” wynika, że w rekonesansie brało udział dwa razy więcej funkcjonariuszy BOR. 8 kwietnia do Rosji przyjechało bowiem trzech kolejnych, którzy wzmocnili grupę kierowaną przez Cezarego K. Jak dowiedziała się „Rz”, 10 kwietnia na lotnisku był jeden funkcjonariusz BOR – kierowca Aleksandrowicz twierdzi, że sześcioosobowa grupa rekonesansowa to jeden z największych tego typu zespołów uczestniczących w przygotowaniu zagranicznej wizyty. – Z reguły są to dużo mniejsze zespoły – podkreśla. K. zeznał również, że 10 kwietnia około 17.30 czasu polskiego zidentyfikował na miejscu katastrofy ciało prezydenta Kaczyńskiego, które następnie sfotografował.     Pod koniec kwietnia szef BOR gen. Marian Janicki powiedział w Radiu Zet, że 10 kwietnia na lotnisku w Smoleńsku było dwóch funkcjonariuszy BOR. Jednak we wrześniu “Wiadomości” TVP ujawniły fragmenty zeznań funkcjonariuszy, którzy stwierdzili, że w tym dniu na lotnisku nie było nikogo. Potwierdza to Cezary K. “Na lotnisku nie planowano obecności żadnego funkcjonariusza BOR” – mówił o 10 kwietnia. Jednak BOR podtrzymuje, że wówczas na lotnisku znajdowali się jego funkcjonariusze. – Cały ciężar rozmów z Rosjanami na temat przygotowania wizyty spoczywał na płk. Jarosławie Florczaku (zginął w katastrofie – red.) – tłumaczy Aleksandrowicz. – To on ustalił kwestie dotyczące zabezpieczenia lotniska przez BOR. Pozostali funkcjonariusze zabezpieczający cmentarz w Katyniu mogli więc o tym nie wiedzieć. Rzecznik BOR dodaje, że prokuratura chce przesłuchać funkcjonariuszy, którzy 10 kwietnia mieli się znajdować na lotnisku. Z informacji “Rz” wynika, że był tam wówczas jeden funkcjonariusz BOR. Nie odpowiadał za zabezpieczenie lotniska, ale był kierowcą ambasadora RP w Moskwie Jerzego Bahra. Jednak według K. także 7 kwietnia, w dniu wizyty premiera, na lotnisku Siewiernyj nie było żadnego funkcjonariusza BOR. “Lotnisko w Smoleńsku zabezpieczały organy rosyjskie – milicja, FSB (Federalna Służba Bezpieczeństwa – red.) i FSO (Federalna Służba Ochrony – red.) (...) Na lotnisku nie było nikogo od nas, gdyż lotnisko miało charakter wojskowy i jest zabezpieczone w sposób umożliwiający nam skupienie się na zabezpieczeniu miejsc czasowego pobytu premiera i delegacji” – zeznał K. Rzecznik BOR nie odniósł się do tych informacji. W piątek Antoni Macierewicz (PiS), szef parlamentarnego zespołu wyjaśniającego katastrofę, mówił, że 10 kwietnia tuż przed wylotem samolot miał wyciek. Natomiast z zeznań świadków wynika, że była to plama wody pozostała po myciu maszyny.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL