fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

BGŻ:długa droga na giełdę

Fotorzepa, Szymon Łaszewski
Akcjonariusze spółki nie zdecydowali wczoraj o publicznej emisji akcji
Obrady walnego zgromadzenia akcjonariuszy BGŻ zostały wczoraj przerwane. Właściciele banku spotkają się ponownie 14 października.
[srodtytul]Przerywane walne[/srodtytul]
To już druga przerwa w obradach nadzwyczajnego walnego zgromadzenia akcjonariuszy, które ma zadecydować o publicznej emisji akcji banku. Po raz pierwszy właściciele spotkali się 15 września. Ze względu na „potrzebę dopracowania technicznych i formalnych warunków IPO” ogłoszono przerwę do 7 października.
Wczoraj znów rozmowy akcjonariuszy nie zakończyły się porozumieniem. Tym razem powodem była „potrzeba przygotowania dodatkowych dokumentów związanych z IPO”. Według naszych rozmówców pod tymi „dodatkowymi dokumentami” tak naprawdę kryją się negocjacje dwóch głównych akcjonariuszy – holenderskiego Rabobanku i Skarbu Państwa – dotyczące kwestii fundamentalnej: czy BGŻ upubliczniać czy nie.
Skarb zamierza poprzez giełdę pozbyć się 37,28 proc. akcji banku, najchętniej w I półroczu przyszłego roku. Taką decyzję minister skarbu podjął w lipcu, kiedy Skarb Państwa nie zaakceptował oferty Rabobanku, który akcje chciał kupić. W lutym 2009 r. została podpisana umowa między resortem skarbu a Rabobankiem i BGŻ, zgodnie z którą do końca 2011 r. z inicjatywy Skarbu Państwa może zostać przeprowadzony proces oferty publicznej tych 37 proc. akcji banku.
Holendrzy, mimo że sprawują kontrolę nad bankiem, chętnie by się Skarbu Państwa pozbyli i nabyli prawie 100 proc. akcji BGŻ. Im w ogóle nie zależy na giełdowym debiucie banku. Wprost przeciwnie, ta grupa unika giełdy. Nawet w macierzystej Holandii nie jest notowana na lokalnym parkiecie.
14 października właściciele banku muszą podjąć konkretną decyzję, nie będą bowiem mogli już ogłosić kolejnej przerwy w obradach walnego zgromadzenia.
[srodtytul]Nowy w zarządzie[/srodtytul]
Wczoraj rada nadzorcza Banku BGŻ powołała na wiceprezesa Andrzeja Sieradza. Zacznie on pracę 11 października, będzie nadzorował obszar IT oraz operacji.
[wyimek]5006 osób pracowało na koniec czerwca w Banku BGŻ[/wyimek]
Andrzej Sieradz od 2002 r. związany jest z grupą ING. Odpowiadał m.in. za zarządzanie systemami informatycznymi, przygotowywanie planu strategicznego oraz zarządzanie projektami biznesowymi w ING Banku Śląskim. Od 2006 r. był członkiem zarządu ING Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie oraz zarządu ING Usługi Finansowe, odpowiadał m.in. za pion informatyczny, obsługę klienta oraz zarządzanie projektami.
[srodtytul]Kręta droga na giełdę[/srodtytul]
BGŻ jest 12. bankiem w Polsce zarówno pod względem funduszy własnych, jak i wielkości aktywów. Jego wartość księgowa wynosi ok. 2,3 mld zł. Jeśli przyjąć taką wartość, to pakiet należący do Skarbu Państwa wart jest 857 mln zł.
O wprowadzeniu BGŻ na giełdę mówi się od lat. Już w 2004 r. pisaliśmy, że zgodnie z umową inwestycyjną bank ma wejść na giełdę. Wtedy mówiono, że dojdzie do tego pod koniec 2005 lub w 2006 r.
Jeszcze w czerwcu 2005 r. prezes banku Jacek Bartkiewicz mówił, że debiut jest możliwy w połowie 2007 r. W kwietniu 2006 r. twierdził, że „o giełdzie na razie nie ma mowy”. W sierpniu 2007 r. Skarb Państwa przypomniał Rabobankowi, że trzeba wypełnić umowę prywatyzacyjną. Akcjonariusze BGŻ w tym samym miesiącu zdecydowali jednomyślnie o wprowadzeniu spółki na warszawską giełdę.
Bank miał zadebiutować najpóźniej w III kwartale 2008 r. Ze względu na kryzys upublicznienie banku odłożono. Jesienią 2008 r. Holendrzy złożyli Skarbowi Państwa ofertę odkupienia pakietu akcji. Negocjacje, przerywane i ponawiane, skończyły się fiaskiem. Aleksander Grad oferty Rabobanku nie przyjął.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=e.wieclaw@rp.pl]e.wieclaw@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA