fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Dworce na Euro: jak to robią w Wiedniu i w Warszawie

Obok dworca będzie siedziba ÖBB. Tylko w tym wieżowcu będzie pracować 6 tys. pracowników
MATERIAŁY PRASOWE ÖBB
Nie tylko my nie zdążymy z dworcami na Euro. W stolicy Austrii, która organizowała imprezę w 2008 r., dworzec kolejowy powstanie w... 2015 r. Na tym podobieństwa się kończą
Plac budowy w Wiedniu rozciąga się na powierzchni 109 hektarów. To obszar, jaki zajmuje osiem dzielnic tego miasta.
– To nie będzie dworzec, tylko kolejna dzielnica. Prawdziwe miasto w mieście – mówi Thomas Berger, rzecznik kolei austriackich Österreichische Bundesbahnen (ÖBB). – Stacja będzie jego centralną częścią, wokół wyrosną centra handlowe, biurowce, hotele i osiedle mieszkaniowe z wielkim parkiem pośrodku.
[srodtytul]Więcej niż dworzec[/srodtytul]
Zostanie położonych 50 km szyn. Sama infrastruktura kolejowa zajmie powierzchnię 50 hektarów. Taka skala inwestycji nie dziwi, bo to tutaj krzyżują się kolejowe szlaki z Paryża do Bratysławy, z Aten do Drezna i z Wenecji do Gdańska. W ciągu doby dworzec będzie obsługiwał 1000 pociągów (łącznie z podmiejskimi S-bahnami).
[link=http://www.zyciewarszawy.pl]Dworzec [/link]jest doskonale skomunikowany. Nie wychodząc ze stacji, prosto z pociągu można przesiąść się do autobusu lub tramwaju (kilka linii) czy metra (linia U1). Poza tym właśnie budowane są podziemne parkingi, a także specjalny garaż dla rowerów na 1000 pojazdów. Austria jest przyjazna cyklistom, więc nie dziwi, że w nowej „dziewiątej dzielnicy” powstanie 7 km nowych ścieżek, a kolejnych 9 km wokół tego obszaru zostanie wyremontowanych.
Od roku kawał miasta wygląda jak wielki plac budowy. Na pobliskich ulicach tworzą się korki, a hałas ponad setki wielkich maszyn budowlanych utrudnia życie okolicznym mieszkańcom. Jak sobie z tym radzą Austriacy? Zrobili z budowy atrakcję turystyczną i przekonali opornych.
[srodtytul]Byłeś już na Bahnoramie?[/srodtytul]
Tuż przy wyjściu z metra w ekspresowym tempie wyrosła wysoka na prawie 67 metrów wieża widokowa. – To największa drewniana konstrukcja w Europie, którą udostępniono zwiedzającym – mówi z dumą Rudi Schicker z ÖBB, dyrektor budowy Wienna Hauptbahnhof.
– Bahnorama to coś więcej niż tylko punkt widokowy na teren budowy. To, co w niej prezentujemy, to więcej niż wystawa.
Oglądając ekspozycję urządzoną wewnątrz tymczasowego budynku, ma się wrażenie, jakby się chodziło po muzeum dworca, który jeszcze nie powstał. Można się dowiedzieć wszystkiego na temat tej gigantycznej inwestycji: zobaczyć archiwalne zdjęcia dwóch poprzednich stacji, wizualizację nowej dzielnicy, poznać tajniki budowy itp. Wystawa aż kipi od elektroniki: dotykowych ekranów, symulatorów (można np. odbyć wirtualny spacer w trójwymiarowych okularach po nowej stacji lub, siedząc w fotelu pociągu ekspresowego, „odbyć” na niby podróż). Zrobiono ją tak, by była ciekawa dla dzieci (liczne gry), zwykłych pasażerów i „ekspertów”, którzy poszukują bardziej szczegółowych informacji.
Na koniec można wjechać całkowicie przeszkoloną windą na wysokość 40 metrów, by stamtąd na własne oczy przekonać się o ogromie inwestycji.
– Bahnorama jest prawdziwym hitem. W nieco ponad miesiąc mieliśmy prawie 30 tys. odwiedzających. Wiedzieliśmy, że wśród wiedeńczyków jest duże zainteresowanie budową, ale nie spodziewaliśmy się, że aż takie – przyznaje Alexandra Kastner z ÖBB. – Bahnorama staje się powoli jednym z obowiązkowych punktów dla turystów.
Wstęp jest bezpłatny, natomiast zarabia tymczasowy budynek: na sprzedaży gadżetów związanych z budową. Nie z dworcem, ale właśnie z budową. Można więc kupić koszulki, kubki, filmy DVD, pocztówki, zdjęcia i inne pamiątki, a wszystko opatrzone logiem „Bahnorama”.
– To nie był nasz pomysł. Podejrzeliśmy to w Hamburgu i powieliliśmy u siebie na zasadzie „kopiuj-wklej” – przyznaje Thomas Berger, rzecznik ÖBB.
Aż się prosi, by w stolicy ustawić podobną wieżę obok budowanego Stadionu Narodowego, z której można by czerpać zyski.
[srodtytul]Dlaczego nie u nas?[/srodtytul]
Patrząc na rozmach wiedeńskiej inwestycji, nie sposób pozbyć się uporczywej myśli: „dlaczego nie u nas”.
Powodów, dla których w Warszawie ciągle nie mamy dworców z prawdziwego zdarzenia, jest bez liku. Po pierwsze kasa.
Cały kompleks wiedeński ma kosztować cztery miliardy euro, z czego część kolejowa pochłonie ok. 933 mln. Dla porównania – odnowienie Dworca Centralnego będzie kosztowało 47 mln zł. A i tak początkowo PKP chciały wydać na to dwa razy mniej.
Z powodu pieniędzy koncepcję wieżowca w miejscu obecnego Centralnego ze stacją w podziemiach można spokojnie odłożyć na półkę. Dlaczego? Bo najpierw trzeba wyremontować całą linię średnicową, a to kosz rzędu 1,5 mld zł.
Wiedeńska inwestycja jest finansowana wspólnie przez ÖBB, miasto i prywatnych inwestorów. Ci pierwsi zajmują się całą infrastrukturą kolejową i stacją. Miasto zapewnia infrastrukturę dla nowej dzielnicy (ulice, żłobki, przedszkola, park czy kampus uczelni), a firmy prywatne wybudują mieszkania (ok. 5 tys.), hotele, centra handlowe czy finansowe.
W Warszawie współpraca kolejarzy z inwestorami prywatnymi idzie jak po grudzie. Nie udało się dogadać w sprawie przebudowy Dworca Wschodniego, w sprawie Dworca Zachodniego negocjacje wciąż trwają.
– Byłoby łatwiej, gdyby inwestorom bardziej sprzyjało prawo – mówi Paweł Olczyk z zarządu PKP, odpowiedzialny za inwestycje. – W Polsce nie dość, że tereny kolejowe są wyłączone z planowania przestrzennego, to jeszcze przepisy nie pozwalają na tzw. plasterkowanie przestrzeni.
Wtedy budowanie na terenach kolejowych byłoby łatwiejsze, ponieważ kto inny mógłby być właścicielem torów, kto inny pierwszego piętra, kto inny kolejnych, a każdy miałby zagwarantowaną własność i możliwość kredytowania inwestycji. Na razie projekt zmian w prawie przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury utknął w konsultacjach międzyresortowych.
Z końcem roku miała wejść w życie nowa ustawa o planowaniu przestrzennym, która m.in. pozwoli samorządom na uchwalenie planów na terenach należących do PKP. Czy tak będzie, nie wiadomo, bo pozostałe zapisy tej ustawy są przez urbanistów krytykowane. – Nie możemy też zapominać, że w Warszawie do niektórych terenów kolejowych są roszczenia – mówi Paweł Olczyk z zarządu PKP, odpowiedzialny za inwestycje.
– Przygotowania do inwestycji rozpoczęliśmy w 2006 r. (dwa lata przed Euro 2008 – przypomina Thomas Berger, rzecznik ÖBB. – Jeśli dobrze zorganizujecie transport, szybko dowożąc kibiców z miejsca na miejsce, to problem dworców zejdzie na dalszy plan – pociesza.
[srodtytul]Czytaj też w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/521872_Jak_to_sie_robi_w_Wiedniu.html]Życiu Warszawy[/link][/srodtytul]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA