fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Jak Palikot chce zmieniać Polskę

Jest wiele rzeczy, które trzeba zrobić, aby odzyskać polskie państwo, żeby było choć kilka uroczystości w roku bez widoku wypasionych biskupich brzuchów – mówił Janusz Palikot do zebranych w Sali Kongresowej
Fotorzepa, Danuta Matloch Danuta Matloch
Poseł odchodzi z PO. W tworzeniu własnego ruchu mają mu pomóc antyklerykalne hasła i tysiące internautów
– Z Platformy Obywatelskiej odchodzę – kiedy podczas sobotniego kongresu Janusz Palikot wygłosił tę długo oczekiwaną kwestię, w wypełnionej do ostatniego miejsca Sali Kongresowej rozległy się gromkie brawa. – Stanie się to 6 grudnia tego roku o godzinie 12 w Lublinie. W tym samym dniu, kiedy złożę rezygnację – już zresztą napisaną – z członka PO, złożę również mandat poselski. Nie można bowiem wychodzić z partii, z której zostało się wybranym, i dalej tkwić dla pensji i iluzji wpływu w parlamencie – oświadczył poseł PO do około trzech tysięcy zwolenników, którzy na kongres Ruchu Poparcia Palikota – Nowoczesna Polska zjechali do Warszawy z całego kraju.
Kilkaset kolejnych osób oglądało wystąpienie Palikota na telebimie ustawionym przed Pałacem Kultury i Nauki.
Zanim jednak padła ta deklaracja, odbył się prawdziwy show. Kolejka przed Salą Kongresową ustawiła się już kilka godzin przed rozpoczęciem kongresu. W tłumie roiło się od osób zafascynowanych działalnością lubelskiego posła, przedstawicieli organizacji antyklerykalnych, ale też przeciwników Palikota rozdających ulotki „Zapraszamy na Objazdowy Cyrk Palikota. Zjazd największych klaunów w Polsce!”.
Godzinę przed rozpoczęciem kongresu w kuluarach Sali Kongresowej zaczął się szturm stoisk, przy których można było wypełnić kwestionariusz dla kandydatów do stowarzyszenia Ruch Poparcia Palikota. Deklaracje wypełniali nerwowo i pospiesznie. Garściami brali plakietki „STOP OBŁUDZIE”.
Sam polityk na kongresie pojawił się nieco spóźniony. Na scenę wchodził niczym mistrz boksu w otoczeniu ochrony, tłumu fotoreporterów i operatorów, ściskając dłonie rozentuzjazmowanych ludzi. Z głośników rozbrzmiewał charakterystyczny motyw muzyczny z filmu „2001: Odyseja kosmiczna”.
[wyimek]Na scenę poseł wchodził niczym mistrz boksu w otoczeniu ochrony i fotoreporterów [/wyimek]
– Bardzo dziwię się, że klikanie jest rzeczywiste – zaczął zadowolony Palikot, który do końca nie mógł być pewien, ile osób pojawi się na jego zaproszenie w Sali Kongresowej (deklarowali przybycie, klikając na specjalnej stronie internetowej).
Na scenie towarzyszyło mu sześcioro panelistów: etyk prof. Magdalena Środa, pisarka Manuela Gretkowska, filozof dr hab. Agata Bielik-Robson, Dominik Taras, który organizował demonstrację zwolenników przeniesienia krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego, oraz posłowie Ryszard Kalisz z SLD i Kazimierz Kutz, który do Sejmu dostał się z listy PO.
Na widowni w pierwszych rzędach zasiadła rodzina lubelskiego posła i goście. Według niektórych mediów wśród publiczności był były poseł Samoobrony Piotr Misztal.
Debata na kongresie toczyła się wokół ogłoszonych przez Palikota 15 spraw, które mają zmienić Polskę. To m.in. jawność wszystkich dokumentów urzędowych, równouprawnienie kobiet i mężczyzn, likwidacja Senatu. Wśród postulatów znalazło się też ograniczenie wyboru posłów do dwóch kadencji, przy okazji dostało się m.in. premierowi Donaldowi Tuskowi, którego Palikot nazwał „politycznym dinozaurem”.
Najżywiej publiczność reagowała jednak na sprawy rozdziału państwa od Kościoła. Zwolennikom Palikota podobały się pomysły likwidacji Funduszu Kościelnego i odsunięcia duchowieństwa od udziału w uroczystościach państwowych.
– Jest wiele rzeczy, które trzeba zrobić, aby odzyskać polskie państwo, żeby było choć kilka uroczystości w roku bez widoku wypasionych biskupich brzuchów – mówił Palikot, wprawiając w zachwyt siedzącą w pierwszym rzędzie wokalistkę Korę, krzyczącą co chwilę: „Brawo!”.
– Powiem bardzo otwarcie, jako szef PO, nie ma powodu do histeryzowania, ale trzeba się przejmować różnymi zdarzeniami, także takimi. Nie lekceważę, nie histeryzuję – ocenił nową inicjatywę premier Donald Tusk.
– Niczego nowego, twórczego i ożywczego nie usłyszałem – komentował postulaty Palikota w TVN 24 rzecznik rządu Paweł Graś (PO). Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski (PO) ocenił je jako „głupie”, „szkodliwe”, postulaty tygodnika „NIE”.
Mimo to Palikot wierzy w sukces (według sondażu Instytutu Badania Opinii Homo Homini dla Polskiego Radia z 1 października na Nowoczesną Polskę głos oddałoby 3,8 proc. ankietowanych). – Na zjazd partii, która nie istnieje, przybyło 4 tys. ludzi. To jest fenomenalne zjawisko. To jest wartość – mówił po kongresie
Uczestnicy kongresu też byli usatysfakcjonowani. – To początek czegoś nowego – komentował Artur Kowalewski, przedsiębiorca z Wrocławia.
– Palikot ma jaja, skoro wierzy w coś, robi to i jest w tym wiarygodny – stwierdziła Ada Jakimowicz, studentka z Warszawy. Jej znajomy Robert Jakubowski poprosił schodzącego ze sceny Palikota, by nie zawiódł ludzi, którzy dla niego przyjechali do Warszawy.
– Chcę przestać go kojarzyć z wibratorem i pistoletem. Chcę, by stał się kimś poważnym – mówił Jakubowski, który mimo sympatii do polityka do efektów kongresu podchodzi ostrożnie: – Sam się zastanawiam, czy nie było w tym wszystkim zbyt dużej dawki populizmu i demagogii. Mam nadzieję, że nie.
[ramka][srodtytul]Opinie[/srodtytul]
[b]dr Rafał Chwedoruk[/b] | [i]politolog z UW[/i]
Na inicjatywę Janusza Palikota patrzę z perspektywy szerszego planu PO, która, zdając sobie sprawę ze spadających notowań, próbuje wyprzedzić bieg wypadków. Pozwalając Palikotowi na założenie neoliberalnej partii, PO chce utworzyć niszę dla swoich młodszych wyborców, oczekując, że po przekroczeniu progu wyborczego i wejściu do Sejmu udałoby się z nią stworzyć koalicję. Mam jednak wątpliwości, czy Janusz Palikot byłby skutecznym realizatorem tego planu. Jego przyszłość w polityce będzie bowiem, paradoksalnie, zależeć od notowań Platformy Obywatelskiej. Jeśli sondaże będą dla PO stabilne, to Ruch Poparcia Palikota może się okazać jedynie kolejnym eventem agencji marketingowej.
[b]dr Bartłomiej Biskup[/b] | [i]politolog z UW[/i]
To świeży ruch skupiony na samej osobie Janusza Palikota, jego wizerunku i zainteresowaniu tym mediów. Nie bardzo jednak wierzę w to, że może liczyć na więcej niż 4-proc. poparcie, jakie dają mu sondaże, wynikające z efektu świeżości. Moim zdaniem będzie ono spadać i nie sądzę, by już w najbliższych wyborach parlamentarnych jego ugrupowanie mogło wejść do Sejmu. Zdaję sobie jednak sprawę, że w polityce obowiązuje zasada „nigdy nie mów nigdy” i wszystkiego można się spodziewać. Bo jeżeli znajdzie się elektorat, któremu będzie odpowiadał centrolewicowy populizm tez głoszonych przez Palikota, to będzie i partia. Niezależnie od tego przed Palikotem jeszcze daleka droga, by odgrywać w polskiej polityce poważną rolę.
[b]prof. Andrzej Rychard[/b] | [i]socjolog z PAN[/i]
Janusz Palikot buduje część swojego poparcia na niechęci Polaków do polityki. Moim zdaniem może dość mocno namieszać, przynajmniej w kwestiach programowych, i uczynić sytuację pozostałych partii trudną. Pytanie, czy z tego żywiołowego zgromadzenia może wyrosnąć coś trwalszego. Czas jest dobry, oczekiwanie jest, ludzie czują, że system jest troszeczkę zabetonowany, czy uda się to odbetonować – zobaczymy. Aplauz, jaki wywołały postulaty dotyczące rozdziału państwa od Kościoła, mnie nie dziwi, bo od czasu sprawy krzyża przed Pałacem Prezydenckim istniało oczekiwanie wyartykułowania pytań, które nie były nigdy stawiane – jaka powinna być obecność Kościoła w życiu publicznym.
[b]prof. Radosław Markowski[/b] | [i]politolog z PAN i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej[/i]
Palikot odpowiedział na coś, co można by nazwać społecznym zamówieniem. Dwie partie prawicowe, różnie prawicowe, nie dają odpowiedzi na pewne problemy. Pat między nimi powoduje, że wiele merytorycznych kwestii nie jest dyskutowanych. Myślę, że Palikot ma dobre wyczucie, co przynajmniej części ludzi jest potrzebne. Te 15 postulatów, trzy grupy kwestii: państwo, które jest sprawne i oczyszczone z idiotyzmów biurokratycznych, rola Kościoła – przywrócenia tego, co jest w naszej konstytucji zapisane, nie antyklerykalizm, plus różne uwagi na temat konkretnych polityk społecznych – to sprawy, z którymi wielu ludzi zgodzi się z Palikotem. Niewątpliwie jest to apel do wielkomiejskiego, dobrze wykształconego, świeckiego, młodego elektoratu. [/ramka]
[ramka][srodtytul]Obozy Tuska i Schetyny: próba sił[/srodtytul]
Paweł Graś, rzecznik dyscypliny partyjnej, zapowiedział, że po deklaracji Janusza Palikota trzeba go będzie zastąpić w kompetencjach szefa lubelskiej PO już wcześniej, zanim 6 grudnia opuści szeregi partii. Powód? Właśnie trwa układanie list wyborczych do wyborów samorządowych.– Władze partii mają dwa wyjścia: albo przekazanie kierowania regionalnymi strukturami jednemu z wiceprzewodniczących, albo wprowadzenie zarządu komisarycznego. Niezależnie od tego partię czekają wybory nowego przewodniczącego regionu – mówi „Rz” Piotr Sawicki, członek zarządu lubelskiej PO i doradca Palikota. Czy lubelskiej PO grozi wojna domowa? – Na pewno będzie próba sił między obozami Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny – ocenia Sawicki. Według niego utrzymanie władzy w regionie przez działaczy związanych z Palikotem (obóz Tuska) nie będzie łatwe. – Jest dużą niewiadomą, czy ta grupa pozostanie spójna i zjednoczona – dodaje.– Wierzę w rozsądek kolegów – mówi poseł Włodzimierz Karpiński, kojarzony z frakcją Schetyny. – Sprawdziła się nasza diagnoza sprzed kilku miesięcy, że Janusz gra na siebie i chce się realizować w polityce krajowej – podkreśla.Karpiński liczy, że stanie na czele regionalnych struktur. [/ramka]
[b][link=http://www.rp.pl/artykul/544832.html]Posłuchaj komentarza Rafała Ziemkiewicza:[/link][/b]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA