Nieruchomości

Mokotów: kolejny pożar w zabytkowej willi Arpada Chowańczaka

Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Pożar już drugi raz strawił willę Arpada Chowańczaka na Mokotowie. Strażacy podejrzewają, że ktoś mógł celowo podłożyć ogień pod wpisany na listę zabytków budynek
Nadpalone wejście i drewniane framugi. Przerwane ogrodzenie, przez które na posesję bez problemu może wejść każdy. Tak wczoraj wyglądała willa Arpada Chowańczaka przy [link=http://www.zw.com.pl]ul. Morskie Oko[/link]. W poniedziałek wybuchł w niej pożar.
– Paliły się deski, którymi zabite są okna, i główne drzwi wejściowe do budynku – opowiada mł. kpt. Artur Laudy ze straży pożarnej. Ogień udało się opanować po dwóch godzinach. Gasiły go dwa zastępy straży pożarnej.
W budynku nikogo nie było. Strażacy nie wykluczają podpalenia. – Wskazuje na to miejsce, gdzie pojawił się ogień, blisko drzwi i okien na parterze – tłumaczy Laudy. [srodtytul]Bezradny konserwator?[/srodtytul] Sprawą pożaru zajmuje się policja. – Jeśli uzyskamy potwierdzenie, że willa jest zabytkiem, to postępowanie zostanie wszczęte z urzędu. Na razie zajmuje się nią dzielnicowy – mówi Magdalena Bieniak z mokotowskiej komendy. Willa od dwóch tygodni jest w rejestrze zabytków. Dodatkowo chroni ją miejscowy plan zagospodarowania, uchwalony dla rejonu parku Morskie Oko. – Budynek postanowiliśmy wpisać na listę zabytków w połowie września z rygorem natychmiastowej wykonalności – wyjaśnia Barbara Jezierska, wojewódzka konserwator. Zgodnie z prawem, obowiązek ochrony willi sprawuje teraz Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator. – Powinna natychmiast nakazać właścicielowi zabezpieczenie terenu, tak by do środka nie miał dostępu nikt z zewnątrz. Ma też podstawę wystąpić do prokuratury z podejrzeniem popełnienia przestępstwa i niewłaściwego zabezpieczenia obiektu – mówi Jezierska. Wczoraj w willi nie pojawił się ani jeden urzędnik z biura stołecznego konserwatora. Sama Nekanda-Trepka o tym, że obiekt trafił do rejestru, nic nie wiedziała. – Budynek nie jest pod prawną ochroną. Nie mogę nic zrobić – tłumaczyła nam. To już drugi pożar w willi Chowańczaka w ostatnim czasie. Poprzedni wybuchł w kwietniu 2009 roku. Wówczas spłonęły dach i część poddasza. Śledztwo potwierdziło, że było to podpalenie. Policjanci nie wykryli jednak sprawcy, więc w marcu tego roku prokuratura umorzyła sprawę. [srodtytul]Kolejny tajemniczy pożar[/srodtytul] Właścicielem budynku jest hiszpański deweloper, spółka Torca. Próbowaliśmy wczoraj porozmawiać z jej prezesem Henrykiem Folkiem w sprawie pożaru. Za pośrednictwem swojej sekretarki przekazał nam jednak, że nie ma czasu na rozmowy. Nad tym, co się stało, ubolewają społecznicy. – To już kolejny tajemniczy pożar w tym miejscu – mówi varsavianista Tomasz Siwiec. – Nie ma dowodów na winę właściciela. Ale obserwuję zupełny brak narzędzi prawnych, by powstrzymać właścicieli cennych obiektów przed ich dewastacją. Takim przykładem jest na przykład zburzenie parowozowni. Willa Chowańczaka powstała w 1928 roku. Wybudowano ją dla znanej rodziny futrzarskiej. W czasie wojny był tu punkt konspiracji. Po wojnie w budynku mieściły się biura. Od kilkunastu lat popada w ruinę. Trzy lata temu kupiła go firma Torco. [ramka][srodtytul]Dewastacja zabytków[/srodtytul] To nie pierwszy tajemniczy pożar wartościowego budynku w stolicy. Dwa lata temu spłonęła willa Zbyszek w Konstancinie. Policja podejrzewała wtedy podpalenie, ale nie wykryła sprawcy. Po pożarze wojewódzka konserwator wpisała budynek do rejestru zabytków. Obiekt nie został jednak odbudowany. W 2003 roku zburzono konstancińską willę Hell. Prywatny inwestor obiecał odtworzyć oryginał, ale zamiast tego wybudował nowobogacki pałac. Deweloper związany z koncernem ITI zniszczył bez zgody przedwojenną willę Julisin. W tym roku zburzono parowozownię na Pradze. [/ramka] [srodtytul]Czytaj też w [link=http://www.zw.com.pl/artykul/406472,518689_Czy_ktos_podpalil_wille_.html]Życiu Warszawy[/link][/srodtytul]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL