Kraj

Czy tajniacy z policji kupowali samochody u oszusta

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Luksusowe samochody od oszusta, czyli afera w supertajnym wydziale policji
– Mogę tylko potwierdzić, że od niedawna badamy nieprawidłowości przy gospodarowaniu mieniem w Wydziale Techniki Operacyjnej Komendy Stołecznej Policji – mówi Szymon Liszewski z Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.
Śledczy podkreślają, że sprawa nie jest łatwa, bo wszystkie dokumenty wydziału, w którym pracują policyjni tajniacy, także dotyczące zakupu aut, są tajne. [srodtytul]Zaliczki bez dostawy[/srodtytul]
Transakcje policjantów Wydziału Techniki Operacyjnej komendy stołecznej z Arturem E. wyszły na jaw przypadkowo. W kwietniu do komisariatu na warszawskiej Pradze zgłosiły się dwie osoby oszukane przez handlarza samochodów. Artur E. dawał ogłoszenia na portalach motoryzacyjnych. – Oferował po atrakcyjnych cenach auta, które sprowadzał z Niemiec – opowiada oficer policji. – Ustaliliśmy, że brał zaliczki, ale nie dostarczał samochodów – zdradza Anna Lewandowska, wiceszefowa Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga-Południe. Artur E. usłyszał na razie dwa zarzuty karne: nie dostarczył klientowi zamówionego bmw wartego 155 tys. zł, choć wziął 31 tys. zł zaliczki, oraz oszukał klienta, który wpłacił mu 12 tys. zł na zakup wartego 85 tys. zł mitsubishi. – E. przebywa w areszcie, podejrzewamy, że mógł oszukać 40 osób – dodaje Lewandowska. Z informacji „Rz” wynika, że jedną z nich jest wiceszef stołecznej policji. [srodtytul]Audi, bmw i chrysler[/srodtytul] W śledztwie okazało się, że E. był zaprzyjaźniony z policjantami z Wydziału Techniki Operacyjnej, m.in. udostępnił jego szefowi Mariuszowi K. mieszkanie. Niektórzy funkcjonariusze mieli kupować u niego samochody dla prywatnych celów taniej niż na rynku. Artur E. dostarczał też luksusowe auta dla wydziału. – Pojazdy operacyjne były kupowane z wolnej ręki i rejestrowane na fikcyjne nazwiska, co jest dopuszczalne w przypadku tego wydziału – tłumaczy oficer policji. Nasi informatorzy mówią, że E. dostarczył Wydziałowi Techniki Operacyjnej audi Q7, bmw X5 oraz chryslera. – Jedno z aut zostało szybko zdekonspirowane. Zainstalowano w nim bowiem sygnalizację dźwiękową. Policjant mógł przykleić na dachu auta niebieskiego koguta. Poza tym korzystali z niego umundurowani policjanci – mówi osoba znająca kulisy działania wydziału. Kupione u E. auta wykorzystywali też prywatnie szefowie wydziału. Jeździli np. do ekskluzywnego fitness clubu w warszawskim hotelu. Gdy kontaktami handlarza samochodów z policjantami zainteresowała się prokuratura, Mariusz K. przeszedł na emeryturę. Z policją pożegnał się 21 lipca. – Ponadto 15 września został odwołany jego zastępca Jarosław N. – mówi Marcin Szyndler z komendy stołecznej. Niewykluczone, że auta kupowały od E. także komendy w Radomiu i Bydgoszczy. – Procedury zakupu samochodów dla policjantów operacyjnych są objęte tajemnicą. Jeśli były jakieś nieprawidłowości, wyjaśni to prokuratura – mówi Tadeusz Kaczmarek, rzecznik mazowieckiej policji. Nadzór nad Wydziałem Techniki Operacyjnej ma zastępca komendanta stołecznego Robert Bałdys. Jest na urlopie. W rozmowie z „Rz” stwierdził tylko, że to on powiadomił prokuraturę. W wydziale trwa kontrola Komendy Głównej Policji (o kontroli i śledztwie prokuratury napisał kilka dni temu, nie podając szczegółów, „Dziennik Gazeta Prawna”). Dotyczy wykorzystywania funduszy operacyjnych. – Dotychczasowe ustalenia objęte są klauzulą tajności – mówi Grażyna Puchalska z Komendy Głównej. Z ustaleń „Rz” wynika, że kontrola dotyczy nie tylko samochodów, ale też innego sprzętu, w który był wyposażony wydział. – Nie jest jasne, co się stało z drogimi gadżetami, m.in. markowymi butami, dresami, latarkami, noktowizorami i kaburami do pistoletów. Były warte ok. 1 mln zł – mówi nasz informator. [ramka][srodtytul]Dostawca pizzy? Nie, policjant[/srodtytul] Wydziały techniki operacyjnej to jedne z najbardziej tajemniczych komórek policji. Działają we wszystkich komendach wojewódzkich oraz w CBŚ.– Choć z nimi współpracuję, to nawet nie wiem, gdzie jest ich siedziba – mówi oficer stołecznej policji. Zwykle funkcjonariusze działają pod przykrywką, mogą się bowiem posługiwać spreparowanymi dla nich dokumentami. To oni zajmują się obserwacją przestępców, rejestrują ich spotkania za pomocą minikamer i podsłuchują. Potrafią się świetnie kamuflować. Mogą wejść do jakiegoś lokalu np. w przebraniu kuriera czy dostawcy pizzy, a pod restaurację, w której się spotykają gangsterzy, podjechać luksusowym samochodem.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL