Opinie

Emperia broni się przed Eurocashem

Wrogie przejęcia, choć są stałym elementem giełdowego krajobrazu, zawsze budzą emocje - pisze Tomasz Świderek, publicysta ekonomiczny
Najgłośniejsza obecnie na świecie taka operacja to próba przejęcia kanadyjskiego Potashu przez BHP Billiton. W Polsce podobne plany wobec Emperii ma Eurocash. Pomysł wchłonięcia Emperii przez Eurocash wyraźnie podoba się inwestorom. Można przypuszczać, że część z nich postanowiła wykorzystać go do szybkiego zarobienia pieniędzy. Od chwili gdy „Parkiet” napisał o tych planach, akcje celu przejęcia zyskały ponad 27 proc., a potencjalnego przejmującego blisko 12,5 proc. W tym czasie WIG wzrósł tylko o 3,4 proc.
W przededniu medialnego przecieku informacji o możliwym przejęciu akcja Emperii była 3,71 razy droższa niż papier Eurocashu, a w ostatni piątek już 4,2 razy. Porównanie giełdowych cen obu spółek z piątku wskazuje, że rynek nie do końca wierzy, iż Eurocash nie zmieni proponowanego parytetu wymiany, który ustalił na poziomie 3,76 swojej akcji za papier Emperii. Jak przystało na wrogie przejęcie, zarządy obu spółek w ostatnich dwóch tygodniach były bardzo aktywne. Prezes i zarazem główny akcjonariusz Eurocashu spotkał się z analitykami i przedstawił im oczekiwane efekty planowanej operacji. Szefowie celu przejęcia podjęli typowe, wręcz podręcznikowe, działania obronne, mające z jednej strony podnieść rynkowy kurs akcji, a z drugiej zniechęcić przeciwnika do kontynuowania operacji.
Przedstawiona przez zarząd Emperii prognoza wyników okazała się zdecydowanie lepsza od średniej z oczekiwań analityków i pojawiły się głosy, że jest zbyt optymistyczna. Ale bez wątpienia prognoza miała pozytywny wpływ na cenę akcji. Tak samo jak zapowiedź uruchomienia skupu własnych walorów. Na ten cel już teraz Emperia może przeznaczyć 40 mln zł, co oznacza, że jest w stanie nabyć raptem ok. 3,2 proc. papierów znajdujących się w wolnym obrocie. Pojawiła się też propozycja przeznaczenia do 40 proc. zysku na dywidendę. Elementem zniechęcającym jest bez wątpienia zamiar uzyskania zgody akcjonariuszy na przeznaczenie 500 mln zł na kolejną fazę skupu akcji. Tak wysoka suma oznacza, że spółka będzie musiała się zadłużyć. Duży dług powinien odstraszyć agresora, bo w chwili przejęcia może się stać jego problemem. Elementem obronnym jest też zamiar emisji ok. 756 tys. akcji po nie mniej niż 86 zł. Czy te działania wystarczą? Wszystko w rękach inwestorów. W propozycji Eurocashu zwraca uwagę to, że przejęcie chce zrealizować przez wymianę akcji. Takie podejście utrudnia inwestorom wycenę transakcji, a tym samym podjęcie decyzji. Oferta gotówkowa, ewentualnie wsparta akcjami, zapewne byłaby dla nich ciekawsza.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL