Banki

Amerykańskie banki przywracają prowizje

AFP
Banki szybko odrabiają straty. Zazwyczaj kosztem klientów. Przodują w tym banki w Stanach, ale ich zwyczaje szybko przenoszą się na świat
Po kryzysie instytucje finansowe wyraźnie wzięły przykład z linii lotniczych i każą sobie płacić za każdą usługę, która przed recesją była jeszcze bezpłatna.
Przy tym wykazują się niezwykłą pomysłowością w wymyślaniu nowych obciążeń klientów, kiedy tylko władze nakazują im wycofać stare. Większość banków ogłasza się, że ich klienci mogą wypłacać gotówkę z bankomatów bez żadnych opłat. To nieprawda. Przez tydzień nie znalazłam ani na Manhattanie, ani w Queensie, ani w Waszyngtonie czy Rochester bankomatu który oferowałby taką usługę. Opłata za „bezpłatną” wypłatę waha się od 2 dolarów nawet do 4,50 dolara, przy tym jest kasowana nie jako kwota dodatkowa natychmiast zwiększając kwotę wypłacanych pieniędzy. I to niezależnie w jakiej walucie prowadzony jest rachunek. W tej sytuacji znacznie bardziej opłaca się kupić w kraju dewizy i płacić gotówką. Pod warunkiem, że nie obawiamy się o bezpieczeństwo naszych pieniędzy.
- Przyjrzymy się uważnie takim praktykom - usłyszałam w Alior Banku, jednym z tych banków, które szczycą się bezpłatnymi wypłatami z bankomatów, ponieważ zaoszczędzili na budowie własnej sieci. [srodtytul]Wielka pomysłowość[/srodtytul] Administracja amerykańska w sierpniu wydała listę zakazów stosowania opłat bankowych. Wśród nich kar za wypłacenie zbyt wysokich kwot z konta i zbyt wysokich opłat za opóźnienia w regulowaniu zobowiązań. We wrześniu banki sobie poradziły z tym problemem, najczęściej podwyższając istniejące opłaty np za karty kredytowe i właśnie opłaty bankomatowe realizowane z kont „wolnych od opłat”. Jak zbadał Safe Credit Cards Project w USA najróżniejsze opłaty bankowe wzrosły od lipca 2009 o 4 proc. — To jest tak, jakbyś znalazła się na tonącej łodzi. Uda ci się zapchać jakąś dziurę, natychmiast pojawia się nowa — mówi Curtis Arnold, założyciel firmy analitycznej CreditRatings. com. Znika jedna opłata, ale to nie znaczy, że nie pojawi się kolejna. Bank of America promując usługi online poinformował w sierpniu klientów, że wszyscy, którzy z nich nie skorzystają, będą musieli płacić za utrzymanie konta 8,95 dol miesięcznie. Tylko połowa klientów BoA skorzystała z takiej oferty. Miesiąc wcześniej ten sam bank podniósł opłatę za korzystanie z karty kredytowej z 29 do 99 dolarów rocznie. HSBC w USA kasuje 19 dolarów rocznie za korzystanie z linii kredytowej pozwalającej na wypłacenie większej kwoty, niż zgromadzona na rachunku. Od 1 lipca 2010 dodatkowo za każdy dzień, kiedy klient korzysta z takiego rozwiązania płaci dodatkowo 10 dol. — Taki jest trend w branży, a nasza konkurencja od jakiegoś czasu kasowała już takie opłaty. Zmiany, jakie wprowadziliśmy są więc dostosowane do rynku — bronił się rzecznik HSBC. Niektóre banki, które wprowadziły podobne opłaty, jednak zaoferowały swoim klientom połączenie rachunków bieżących z oszczędnościowymi, by w ten sposób mogły skorzystać z własnych pieniędzy i nie zadłużali się dodatkowo. HSBC takiej opcji nie oferuje, a to oznacza, że klienci muszą zapłacić za otwarcie linii kredytowej (naturalnie jeśli się do tego kwalifikują‚ a potem jeszcze płacą za korzystanie z niej. Wiadomo, że nowe opłaty wprowadzi Citibank w USA. Utrzymanie rachunku będzie kosztowało do 30 dol. miesięcznie, zaś opłata będzie uzależniona od tego, czy klient spełnił różne warunki, między innymi czy wykona określoną liczbę transakcji. Podwyżka w Citi jest wyraźna, bo wcześniej najniższa opłata za prowadzenie rachunku wynosiła 3 dolary. Na początku tego roku bank kasował jeszcze 60 dolarów od każdego rachunku, z którego wypłacano mniej, niż 2,4 tys. dol. rocznie. Władze finansowe jednak zabroniły karania za brak aktywności i Citi musiał się z tej opłaty wycofać. Śladem banków poszli również emitenci kart kredytowych. Np. American Express, podwyższył roczną opłatę za korzystanie z karty o 29 dol. Nowe opłaty stosują również emitenci kart lojalnościowych, np. linie lotnicze Delta i JetBlue, sieci hotelowe Hilton i Starwood, kiedy ich klienci chcą skorzystać z punktów premiowych i korzystają z kredytu, bo nie zgromadzili na swoich kontach wystarczającej liczby punktów potrzebnych do skorzystania z bezpłatnych przelotów i noclegów. Banki powinny być niesłychanie ostrożne we wprowadzaniu nowych opłat — mówi otwarcie Peter Garucci z Amerykańskiego Stowarzyszenia banków. —Muszą one pamiętać, że rywalizują ze sobą o te same portfele, a jeśli zawartość tych portfeli jest mniejsza, bo akurat mamy kryzys, konkurencja z pewnością się wzmocni. A przecież banki zrobią wszystko, aby swoich klientów nie zniechęcić- mówi Garucci. I przewiduje, że wcześniej, czy później klienci zaczną z bankami negocjować wysokość opłat. A Curtis Arnold z CreditRatings. com radzi: jeśli pojawia się na twoim rachunku jakaś nowa opłata, której nie jesteś gotów zaakceptować, zadzwoń do banku jak najszybciej i powiedz o tym. Najlepiej jest zagrozić przeniesieniem rachunku gdzie indziej. [i]Danuta Walewska z Nowego Jorku[/i]
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL