Świat

Spór o liczbę brytyjskich gejów

ROL
Badania wskazują, że w Wielkiej Brytanii jest o wiele mniej homoseksualistów niż sądzono
Z pierwszych w historii oficjalnych badań preferencji seksualnych Brytyjczyków wynika, że zaledwie 1,3 proc. mężczyzn uważa się za gejów, 0,6 proc. kobiet za lesbijki, a 0,5 proc. to osoby biseksualne. W sumie za mniejszość seksualną uznaje się 1,5 proc. z 61-milionowego społeczeństwa. To o wiele mniej, niż twierdziło lobby homoseksualne szacujące liczbę gejów i lesbijek na 7 proc. populacji.
Organizacje homoseksualistów podważają najnowsze wyniki. – To pierwsze badanie tego typu. Wiele osób mogło być zaskoczonych i nie czuć się wystarczająco komfortowo, aby otwarcie przyznać się do swojej orientacji seksualnej – mówi „Rz” Sam Dick, rzecznik Stonewall, organizacji zrzeszającej brytyjskich gejów i lesbijki. Jego zdaniem podobne badania przeprowadzane przez pracodawców wykazywały na początku niewielki odsetek homoseksualistów, ale z każdym kolejnym rosła liczba osób ujawniających swoją orientację.
– Średnio jest to od 5 do 7 proc. – zapewnia Dick. Narodowe Biuro Statystyczne obstaje jednak przy swoich wynikach i podkreśla, że nigdy jeszcze nie przeprowadzono badań na tak dużej próbie. Przepytano aż 450 tys. osób. Organizacje prorodzinne, m.in. Family Education Trust, zażądały wyjaśnień, dlaczego w ostatnich latach wydawano miliony funtów na wprowadzanie ustaw pisanych specjalnie pod tak niewielką mniejszość. W 2004 roku przyjęto ustawę umożliwiającą gejom zawieranie związków partnerskich. W 2007 roku natomiast ustawę zakazującą wszelkiej dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. W efekcie katolickie ośrodki adopcyjne zostały zmuszone do świadczenia usług parom homoseksualnym i albo zerwały z Kościołem, albo zawiesiły działalność. Kiedy w 2008 roku jeden ze szkockich biskupów zasugerował, że lobby homoseksualne zawyża populację gejów i lesbijek i podłącza się pod inne mniejszości, aby zdobyć większy wpływ na politykę, na jego głowę posypały się gromy. – Nie zdobywamy żadnych wpływów. Natomiast z pewnością homofobia jest wciąż sporym problemem – mówi Dick. O większe prawa dla mniejszości seksualnych od lat walczą Partia Pracy i Liberalni Demokraci. Niedawno dołączyli do nich konserwatyści. Ich przywódca David Cameron po majowych wyborach zorganizował nawet przyjęcie dla homoseksualistów z okazji dorocznej parady Gay Pride w Londynie, kontynuując tradycję zapoczątkowaną przez poprzedniego premiera laburzystę Gordona Browna. Część ekspertów przepowiadała jednak, że sprawy moralności mogą się stać polem konfliktów w koalicji torysów z Liberalnymi Demokratami, którzy domagają się przyznania homoseksualistom pełnego prawa do zawierania małżeństw, a także do oddawania krwi. – Prawa gejów to okręt flagowy liberałów. Chcieliby pokazać, że przeciągnęli konserwatystów na swoją stronę i mają coś do powiedzenia w koalicji. Ale konserwatyści wcale nie będą stawiać oporu. To bardziej tolerancyjna partia, niż się ją przedstawia. Zresztą Cameronowi reformy w sprawach moralności będą na rękę, bo odwrócą uwagę od spraw gospodarczych – mówi „Rz” Matt Qvortrup z Cranfield University. Badania wykazały, że chociaż homoseksualiści stanowią niewielką część społeczeństwa, to mają większe szanse niż inni na zrobienie kariery. Są lepiej wykształceni niż heteroseksualiści i częściej zajmują wyższe stanowiska. masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=w.lorenz@rp.pl]w.lorenz@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL