Muzyka

Warszawa na Skrzyżowaniu

Concha Buika ma głos, który poruszy każdego, silny, zmysłowy, lekko zachrypnięty / fot: janusz szymański
Życie Warszawy
Concha Buika, gdziekolwiek się pojawi, wzbudza emocje i uznanie. Jej koncert na tegorocznym North Sea Jazz Festival w Rotterdamie był wydarzeniem.
Wielu chętnych nie weszło do sali, gdzie występowała. Choć w Hiszpanii Buika ma status gwiazdy, to zagraniczne sceny dopiero podbija. Z łatwością i wdziękiem. W Rotterdamie wyszła na scenę najpierw sama, ubrana w jaskrawoczerwoną suknię, z włosami spiętymi na afrykańską modłę. Kiedy zaśpiewała pierwszą piosenkę a cappella, aż ciarki przeszły po plecach.
[wyimek][link=http://blog.rp.pl/zkulturanaty/2010/09/03/z-kultura-na-ty/]Poleć swoje wydarzenie kulturalne[/link][/wyimek] Buika ma głos, który poruszy każdego, silny, zmysłowy, lekko zachrypnięty. Słychać w nim afrykańskie korzenie, muzykę Cyganów, wśród których wychowała się na Majorce, ekspresję flamenco, prostotę bluesa. Jest naturalna i autentyczna, jak nieoszlifowany diament, który kryje w sobie tajemnicze błyski. Śpiewa również z akompaniamentem gitarzystów flamenco, jakby urodziła się w Andaluzji.
Jej nowy album „El Ultimo Trago” nagrany z kubańskim pianistą Chucho Valdesem dowiódł, że Buika jest artystką najwyższej klasy. Zmierzyła się z repertuarem meksykańskiej pieśniarki Chaveli Vargas i stworzyła własne dzieło. Jej występ w Warszawie będzie dla fanów world music przeżyciem. Z kolei Ivan Lins – największy twórca piosenek po Antonio Carlosie Jobimie – skomponował już około pięciuset tematów, i ustawiają się do niego w kolejce najwięksi wykonawcy. Wielkim wydarzeniem było dla niego posłuchanie Elli Fitzgerald śpiewającej jego kompozycję. Jego „She Walks This Earth” przygotowany na specjalny album i koncert „A Love Affair” wybrał Sting. Cieszy się, gdy po jego piosenki sięgają wykonawcy z kręgu popu i rocka, choć jest raczej nadwornym kompozytorem jazzmanów. Na wspomnianej płycie śpiewają New York Voices, Dianne Reeves i Freddy Cole, ale także Chaka Khan i Vanessa Williams. Ivan Lins współpracował także z George’em Bensonem i Quincym Jonesem. Jego tematy planował nagrać Miles Davis, lecz nie zdążył. W odróżnieniu od Jobima Lins jest znakomitym wykonawcą własnych piosenek. Potrafi trzymać publiczność w napięciu. Cechą jego kompozycji jest melodyjność, złamał schemat piosenek podzielonych na zwrotki i refreny. Jego interpretacje są jak melodyjne opowieści. Ponieważ sam gra na instrumentach klawiszowych z wprawą wirtuoza, koncerty Linsa zamieniają się w show jednego wykonawcy. [i]Skrzyżowanie Kultur: Concha Buika i Ivan Lins, Sala Kongresowa, PKiN, pl. Defilad 1, bilety: 30, 40, 60 zł, rezerwacje: [link=http://www.eventim.pl]www.eventim.pl[/link], niedziela (26.09), godz. 19[/i] [ramka] [b]Skrzyżowanie Kultur – pozostałe koncerty[/b] Organizatorzy Skrzyżowania Kultur znów wytyczyli frapujący muzyczny szlak. Z RPA przemieszczamy się do sąsiedniego Mozambiku. Po brawurowym skoku na przeciwległą stronę Czarnego Lądu trafiamy nad Morze Śródziemne, do południowych Włoch. Stamtąd przenosimy się do Chin, ale nie po to, żeby patrzeć cały czas z perspektywy Pekinu, tylko podziwiać stepy Sinkiang i Mongolii Wewnętrznej. Wreszcie trafiamy do nie mniej równinnej Argentyny. Wszystko to od poniedziałku do czwartku, bez potrzeby wychodzenia z festiwalowego namiotu przy PKiN. To nie miejsca są jednak najważniejsze, ale to, kto nas po nich oprowadza. Grupa Cacique ‘97 nie na darmo ma w nazwie datę śmierci Fela Kutiego, bowiem kontynuuje najwspanialsze afrobeatowe tradycje. Ladysmith Black Mambazo samo w sobie jest skrzyżowaniem kultur, znajdując wspólny mianownik między gospel a robotniczymi pieśniami tubylców. Błyskotliwie kontrastowe zestawienia od zawsze były zresztą mocną stroną imprezy. Trzeba odwagi, by bardzo tradycyjne, sprawiające wrażenie przeniesionych w czasie Tamburellisti di Torrepaduli zestawić z luźno inspirującą się dokonaniami przodków, kosmopolityczną niemalże Mayrą Andrade. Albo – to przykład szczególnie emocjonujący – skonfrontować szacowne grono popieranych przez totalitarną władzę profesorek Qing Mei Jing Yue z Mamerem i Hanggai, a więc reprezentantami mniejszości, i to tak kreatywnymi, że na potrzeby ich twórczości wymyślać trzeba nowe nazwy gatunków. Proszę przygotować się na mnóstwo niespodzianek, bo nawet tango może zabrzmieć jak muzyka XXI wieku. Jasnym dowodem na potwierdzenie tej tezy jest zarówno Carlos Libedinsky i Narcotango, jak też Astillero. Kiedy Libedinsky chce sytuować argentyńską sztukę muzyczną w kontekście Björk czy Massive Attack, nie dowierzamy. A jednak to będzie się działo. W samym centrum miasta. [i]flint[/i] [i]6. Warszawski Festiwal Skrzyżowanie Kultur, namiot pod PKiN, pl. Defilad 1 od strony ul. Świętokrzyskiej, bilety: 20 zł (na każdy dzień), rezerwacje: tel. 22 849 32 86, poniedziałek (27.09) – czwartek (30.09), godz. 19[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL