Media

Nauka czytania "Dziennika Gazety Prawnej"

Piotr Semka
Fotorzepa, Kuba Kamiński kkam Kuba Kamiński Kuba Kamiński
"Tusk dogadał się ze Schetyną. Mają układ" - informuje portal "Dziennika Gazety Prawnej". W papierowej wersji tytuł jest bardziej wyważony: "Kompromis w sprawie zarządu PO".
Zarówno w "papierze" jak i na stronie "DGP" w leadzaie notki czytamy: "Donald Tusk i Grzegorz Schetyna zawarli porozumienie w sprawie podziału miejsc w zarządzie Platformy Obywatelskiej - ustalił "DGP". Wolne osiem miejsc mają obsadzić po połowie osoby wskazane przez Tuska i Schetynę".
Co to za układ? Przed jutrzejszym zjazdem PO? To wyborów na jutrzejszym zjeździe już nie będzie? - może zadać sobie pytanie naiwny czytelnik. Czytajmy dalej, może coś zrozumiemy?
"Zgodnie z umową wolnych osiem miejsc mają obsadzić po połowie osoby wskazane przez Tuska i Schetynę. Z nieoficjalnych informacji wynika, że osobami wskazanymi przez premiera mają być Hanna Gronkiewicz-Waltz i Ewa Kopacz, które zostaną wiceprzewodniczącymi partii, oraz Radosław Sikorski i Jacek Rostowski lub Paweł Graś.Natomiast Grzegorz Schetyna ma wskazać Sławomira Rybickiego i Jarosława Gowina oraz jeszcze dwie członkinie Platformy.W sobotę odbędzie się konwencja Platformy, na której ma zostać wybrana rada krajowa. To ona potem wybierze zarząd partii. Możliwe są niespodzianki, bo mogą paść kandydatury z sali." Dzwonię do kolegi, który wewnętrzne problemy PO z reporterskiego obowiązku. Po krótkiej rozmowie rozumiem już wszystko - do zarządu z automatu wchodzi szef partii, czyli Tusk, 16 szefów regionów oraz proponowane przez szefa partii w myśl parytetowych nowinek dwie kobiety -wiceprzewodniczące. Tak naprawdę więc domniemany układ Tuska i Schetyny dzieli i wyznacza z góry jeszcze tę mniejszościowe osiem miejsc w zarządzie, jaki ma w swej władzy wybrać zjazd. A dokładnie zjazd, który wpierw wybierze radę krajową, która z kolei ma wybrać nominatów na te parę wolnych miejsc. Ale jeśli wierzyć "Dziennikowi GP" nawet i one są już rozdzielone w skutek udanego targu Donka i Grześka. To po co dziesiątki delegatów fatygują się na zjazd? Jak to po co? Aby zrobić tłum dla kamer. Aha wiem - są jeszcze "możliwe niespodzianki" w postaci "kandydatur z sali". Ale skoro dwaj liderzy Tusk i Schetyna już miejsca podzielili to pewnie żaden "fuks" z sali nie ma szans. Wydawałoby się, że to świetny temat na czołówki. Dwóch macherów wyznacza zarząd przed zjazdem. Jak twierdzi np. poseł Ryszard Kalisz - takie patologie nie mogą być obojętne obywatelom skoro wszyscy płacimy na utrzymanie partii politycznych. Tylko w żadnej z gazet nie znalazłem żadnego komentarza, który nachyliłby się nad przedzjazdowymi wieściami z obozu PO. Ciekawe dlaczego?
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL