Służba zdrowia

Ofiary przemocy mają problemy z uzyskaniem obdukcji

Do niedawna za obdukcję na żądanie trzeba było płacić – ok. 180 zł.
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Lekarze nie chcą i nie umieją robić obdukcji – alarmują organizacje pozarządowe. Jest ona dla sądu kluczowym dowodem. Problem widzą sami medycy
– Uzyskanie dokumentu, który ma pomóc ofierze przemocy, staje się barierą nie do przeskoczenia – podkreśla Marzena Ksel z Komitetu Zapobiegania Torturom przy Radzie Europy. – Niemal codziennie zgłasza się do mnie ktoś, kto szuka lekarza, który zrobiłby mu obdukcję.
Jest ona dla sądu kluczowym dowodem. A tylko przypadków przemocy domowej jest w Polsce ok. 130 tys. rocznie. – Z reguły mamy do czynienia z przemocą fizyczną: biciem, szarpaniem, wykręcaniem rąk – mówi „Rz” Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji. Do niedawna za obdukcję na żądanie trzeba było płacić – ok. 180 zł. Od sierpnia jest bezpłatna (po nowelizacji ustawy o zapobieganiu przemocy w rodzinie). – Opłaty zniknęły, niechęć do wystawiania zaświadczeń stwierdzających obrażenia została. Sporządzenie dokumentów jest pracochłonne. Trzeba szczegółowo opisać każdą rankę, zasinienie, zadrapanie – wyjaśnia Beata Mirska-Piworowicz, prezes stowarzyszenia Damy Radę, które pomaga ofiarom przemocy.
Jest jeszcze jeden problem. Obdukcję może wykonać tylko lekarz sądowy. A tych jest za mało, dwóch – trzech w dzielnicy dużego miasta. Ofiary przemocy mogą przed sądem wykorzystać również inny dowód – zaświadczenie potwierdzające obrażenia. To może przygotować każdy lekarz. Jednak Beata Mirska-Piworowicz mówi, że z uzyskaniem i takiego dokumentu jest problem. – Lekarze wykazują olbrzymią niechęć do wystawiania obu tych dokumentów. Myślę, że bronią się przed dodatkową pracą – zaznacza. I podaje przykład: w środku nocy poturbowana przez partnera kobieta trafia na pogotowie, ma sińce, złamane żebra, podbite oko. – Ale kiedy prosi o zaświadczenie potwierdzające te obrażenia, jest odsyłana do wyznaczonego lekarza sądowego w dzielnicy, w której mieszka – opowiada szefowa stowarzyszenia. [wyimek][srodtytul]ok. 130 tys.[/srodtytul] przypadków przemocy domowej notuje policja każdego roku[/wyimek] – Oddział ratunkowy powinien takie zaświadczenie wydać – przyznaje Jolanta Orłowska-Heitzman, rzecznik odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Ale dodaje, że takie oddziały często są skrajnie przepełnione: – W soboty i niedziele każdy lekarz przyjmuje tam po 150 osób. A zaświadczenie, tak jak obdukcja, musi być szczegółowe. – Lekarz przede wszystkim ma się zaopiekować pacjentem – odpowiada dr Elżbieta Skupień z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie. – W drugiej kolejności bardzo precyzyjnie opisać jego obrażenia, takie szczegóły jak rozmiar siniaków czy bolesność stłuczeń. To wystarczy biegłemu do wystawienia obdukcji ex post, oceny obrażeń na podstawie dokumentacji i ta analiza będzie przydatna w sądzie – dodaje dr Skupień. Lekarze wskazują również na inne przyczyny. – Zdarza się, że zgłaszają się osoby, które po pijanemu pobiły się z sąsiadem, a dokument od lekarza chcą wykorzystać, by „załatwić” przeciwnika w sądzie – opowiada Orłowska-Heitz-man. – A kiedy go nie dostaną, grożą lekarzowi. Cierpią na tym prawdziwe ofiary przestępstw. – Policja często nie chce rozpocząć postępowania, dopóki nie ma dokumentu od lekarza, że doszło do pobicia – mówi Ksel. Dr Elżbieta Skupień wskazuje, że często lekarze po prostu nie wiedzą, jak postępować z ofiarą przemocy: – Wydają niewłaściwe zaświadczenia, np. piszą, że zgłosiła się pobita kobieta, a nie opisują obrażeń. Problem próbują rozwiązać organizacje pozarządowe. – Prowadzimy szkolenia. Pracownicy socjalni, policjanci, funkcjonariusze Służby Więziennej chętnie biorą w nich udział. Ale nie lekarze. Na jednym z takich szkoleń zjawili się, ale tylko patomorfolodzy – opowiada Mirska-Piworowicz. Jednak i lekarze zauważają problem. Dwa dni temu tej sprawie poświęcona była jedna z sesji konferencji o przemocy w służbie zdrowia. Zorganizował ją samorząd medyczny.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL