Ekonomia

Gaz łupkowy – co z tym zrobić?

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Polska polityka energetyczna i klimatyczna powinna zacząć uwzględniać gaz z łupków
Od kilku miesięcy w Polsce mamy atmosferę wyczekiwania na współczesną wersję „gorączki złota”. Ma nią być odkrycie znaczących złóż gazu ze źródeł niekonwencjonalnych.
Emocje nie biorą się znikąd. W USA następuje prawdziwa rewolucja na rynku gazu prowadząca do spadku cen i zmiany rachunku ekonomicznego wykorzystania gazu w gospodarce. Może ona, jak pisał niedawno „The Economist”, „postawić geopolitykę energetyczną na głowie”. Rezultaty prowadzonych w Polsce odwiertów będą znane w ciągu kilkunastu miesięcy. Jeżeli oczekiwania geologów by się zmaterializowały, to żeby Polska stała się mocarstwem gazowym, należy podjąć z odpowiednim wyprzedzeniem niezbędne przygotowania.
[srodtytul]Inne myślenie[/srodtytul] Warunkiem koniecznym opłacalności produkcji gazu łupkowego jest zmiana paradygmatu, dotyczącego perspektyw rozwoju polskiego i europejskiego rynku energii. Po pierwsze, o opłacalności produkcji, obok technologii, decydować będzie efektywny popyt. Jeśli aktualne szacunki zasobów gazu łupkowego potwierdzą się choćby w jednej czwartej minimalnych poziomów, na polskim rynku może pojawić się dodatkowo ok. 3 mld m sześc. gazu z łupków (300 mld m sześc. w ciągu 100 lat, czyli od 10 do 20 proc. szacowanych zasobów). Takiej dodatkowej ilości gazu nie wchłonie nieprzygotowana gospodarka. W Polsce odbiorcą dodatkowych ilości gazu może i powinna być przede wszystkim energetyka, obecnie nadmiernie uzależniona od węgla. Co więcej, osiągnięty tą drogą istotny postęp w budowaniu gospodarki niskoemisyjnej nie obciążyłby kieszeni podatnika. Mając na uwadze długi cykl realizacji inwestycji w energetyce, sięgający dziesięciu lat, plany budowy elektrowni gazowych uwzględniające lokalizację złóż gazu łupkowego należy tworzyć już teraz. W bilansie energii pierwotnej w 2030 roku przewiduje się w Polsce zużycie gazu ziemnego na poziomie nieznacznie przekraczającym 20 mld m sześc. (o 6 mld więcej niż zużywa się obecnie). W celu dywersyfikacji źródeł dostaw gazu w 2030 roku przewiduje się dostawy LNG przez terminal gazowy w Świnoujściu w wysokości 7,5 mld m sześc. Konfrontacja tych wielkości z potencjałem wydobycia gazu łupkowego, ostrożnie ocenianym na poziomie ok. 3 mld m sześc. rocznie, pokazuje, że trudno będzie wchłonąć taką ilość gazu bez radykalnej zmiany obecnej polityki energetycznej i bezpieczeństwa energetycznego kraju. Gaz ze źródeł niekonwencjonalnych powinien zostać uwzględniony w polskiej polityce energetycznej i klimatycznej jako czynnik większego bezpieczeństwa energetycznego oraz budowy gospodarki niskoemisyjnej. Dotychczasowy paradygmat: „z powodu ceny gazu i uzależnienia gospodarki od jego importu trzeba ograniczać wzrost popytu na gaz” powinien ustępić miejsca nowemu: ekonomicznie opłacalne wydobycie istotnych wolumenów gazu krajowego uzasadnia rozwój energetyki opartej na gazie i w perspektywie także eksport gazu. Należy z odpowiednim wyprzedzeniem podjąć działania kreujące popyt na gaz łupkowy ze złóż europejskich w kraju i za granicą. Gaz ze źródeł niekowencjonalnych nie funkcjonuje obecnie w polityce energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej jako znaczące źródło redukcji emisji gazów cieplarnianych. W najnowszym dokumencie dokonującym analizy możliwości wyjścia poza 20-proc. redukcję Komisja Europejska kładzie nacisk na rewolucję w obszarze zielonych technologii, zwiększenie efektywności energetycznej, ale nie wspomina o potencjale związanym z wydobyciem gazu ze źródeł niekonwencjonalnych. Stosunek Komisji Europejskiej do gazu łupkowego jest wstrzemięźliwy także z uwagi na rosnącą rolę przypisywaną w perspektywie roku 2050 energii ze źródeł odnawialnych, dla której łatwo dostępny gaz stanowiłby poważne zagrożenie. Fabrizio Barbaso, zastępca dyrektora generalnego ds. energii w Komisji Europejskiej, mówił w kwietniu w Warszawie, że nie należy podejmować „przedwczesnych działań, które mogą wyrządzić więcej szkody niż dobrego w dłuższym okresie czasu”. Argumentem często używanym przez przedstawicieli Komisji Europejskiej jest też niewystarczający zakres doświadczeń w Europie w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi. Stąd też polski rząd powinen zamówić raport o roli wydobycia i produkcji gazu ze źródeł niekonwencjonalnych w realizacji scenariusza redukcji gazów cieplarnianych w UE w perspektywie 2050 roku. Raport powinien wskazywać na rolę gazu naturalnego jako technologii przejściowej w budowie gospodarki zeroemisyjnej. [srodtytul]Zaplanowany rozwój[/srodtytul] W USA i w Kanadzie, krajach będących od dawna producentami dużych ilości gazu konwencjonalnego, istnieje doskonale rozwinięty rynek tego surowca i infrastruktura przesyłu i dystrybucji, a także odpowiedni parasol prawa i regulacji, który wymagał tylko niewielkich zmian w związku z pojawieniem się gazu łupkowego. W Polsce w praktyce od podstaw trzeba będzie stworzyć sprawnie funkcjonujący krajowy rynek gazu, uwzględniający zasoby ze źródeł niekonwencjonalnych. Śledząc historię rozwoju sektora gazu łupkowego w USA i Kanadzie, można łatwo dostrzec większe jego podobieństwo do przemysłu wysokich technologii niż do przemysłu wydobywczego, do którego należy wydobycie gazu konwencjonalnego. O powstaniu i rozwoju sektora gazu łupkowego nie przesądziły tradycyjne wielkie koncerny, wydobywające ropę i gaz konwencjonalny, ale małe, niezależne firmy, wspierane przez inwestorów finansowych. Myśląc o tworzeniu warunków dla rozwoju sektora gazu łupkowego w Polsce, należy wyłączyć firmy w nim działające spod regulacji dotyczących górnictwa i przemysłu wydobywczego i zastosować wzorce stymulowania rozwoju pochodzące z doświadczeń sektora high-tech, najsprawniej rozwijającego się w warunkach silnej konkurencji. Ważną decyzją do podjęcia będzie także to, czy wykorzystywać gaz łupkowy według scenariusza scentralizowanego z dużymi elektrowniami w roli głównych odbiorców, czy też zdecentralizowanego z małymi, lokalnymi obiektami. Na tej podstawie niezbędne będą przesądzenia dotyczące rozwoju infrastruktury przesyłowej, a więc czy gaz łupkowy transportować gazociągami na duże odległości czy transportem drogowym, jak często dzieje się to w Stanach Zjednoczonych. Pojawienie się nowego sektora, na podobieństwo sektora finansowego, uzasadnia powołanie do życia instytucji regulującej warunki bezpieczeństwa i efektywności tego sektora, na podobieństwo Komisji Nadzoru Finansowego. Dobrym wzorem, któremu warto się przyjrzeć, jest kanadyjska Komisja Ropy i Gazu. Ewentualna przyszła polska Komisja Rynku Gazu z jednej strony nadzorowałaby uregulowanie sektora gazu łupkowego, ale jednocześnie swoim działaniem obejmowałaby cały rynek gazu, bez względu na to, czy pochodzi on ze źródeł konwencjonalnych, czy niekonwencjonalnych. Podstawowym celem powołania nowego regulatora jest kreowanie konkurencji, które ma szczególne znaczenie dla stymulowania sektora gazu łupkowego. Nowy regulator rynku gazu obejmowałby swoim działaniem także nadzór nad wykorzystaniem gazociągów, w tym gazociągu jamalskiego, zapewniając otwarty dostęp do nich aktorom rynkowym. [srodtytul]Przyjazny dla środowiska[/srodtytul] Zasadniczym wyzwaniem w związku z wydobyciem gazu łupkowego jest wpływ na środowisko. Zagadnienie to dotyczy przede wszystkim znaczącego wykorzystania wody oraz chemikaliów do szczelinowania skał łupkowych. Według dostępnej wiedzy geologicznej warstwa skał nieprzepuszczalnych pomiędzy obszarem podlegającym szczelinowaniu a zbiornikami wody pitnej daje wystarczającą gwarancję uniknięcia zanieszczyszczenia. Doświadczenia amerykańskie pokazują, że możliwe jest zarządzanie ryzykiem, zwłaszcza w odniesieniu do zanieczyszczenia wody w sytuacji dobrze funkcjonującego nadzoru regulacyjnego oraz sprawnego zarządzania ze strony przemysłu. Bardzo istotne jest jednak wprowadzenie skutecznego systemu wymiany informacji, współpracy i przejrzystości dla lepszego rozpoznania wpływu na środowisko. W procesie wydobycia gazu łupkowego, z uwagi na wolniejsze tempo jego wypływu w porównaniu z gazem konwencjonalnym, szyby wiertnicze muszą być ustawiane dużo bliżej siebie dla pełnego wykorzystania zasobów. Obszar niezbędny do objęcia wierceniami jest znacząco większy, niż w przypadku gazu konwencjonalnego. Tego rodzaju realia mogą stanowić problem w gęściej zaludnionej Europie, gdzie na obszarze porównywalnym z terytorium państw Beneluksu istniałaby potrzeba wykonania 6 tys. odwiertów. Argumentem tym posługują się przedstawiciele Gazpromu, którego wiceszef Aleksander Medwiediew uznał gaz łupkowy za „niebezpieczny” stwierdzając, że ma wątpliwości, czy europejscy regulatorzy dopuszczą do jego wydobycia. Zdaniem przedstawicieli branży cementowanie szybów oraz głębokość, na której dokonuje się wydobycia są wystarczającą gwarancją bezpieczeństwa. Wymogiem regulacyjnym w USA jest budowa osłon na terenie odwiertów. Osłony są podwójnie cementowane, a teren jest izolowany przed dostępem wód gruntowych oraz geologicznych pokładów wody. Niektóre odwierty w Teksasie dokonywane są na terenach zaludnionych, „w cieniu drapaczy chmur”. Cały proces wymaga stałego dialogu z lokalną społecznością. Nawet w USA, wydobycie gazu łupkowego nie jest powszechne. Stan Nowy Jork wprowadził moratorium na wiercenia w swojej części, wspólnych z Pensylwanią, pokładów łupkowych. Problemem w przypadku Polski jest szczególnie woda, z uwagi na szczupłość zasobów. Do jednego szybu potrzeba 200 samochodów ciężarowych pełnych wody. Co więcej, podwodne zasoby wody w Polsce są przedmiotem ochrony. Dostęp do nich będzie więc wyzwaniem dla inwestorów. Zdaniem firm wydobywczych 20 – 60 proc. wody może być odzyskiwane, ale znaczna jej część staje się wodą geologiczną. Polski rząd powinien podjąć strategiczną współpracę z amerykańską Agencją Ochrony Środowiska i innymi instytucjami zaangażowanymi w prowadzenie oceny wpływu wydobycia gazu łupkowego na środowisko. [srodtytul]Optymalne opodatkowanie[/srodtytul] W Polsce stosowane są wyjątkowo niskie opłaty eksploatacyjne. Wynoszą od 1 do 2,5 proc. przychodu z wydobycia gazu w zależności od wielkości produkcji. Zważywszy na rynkowe ceny gazu ziemnego, opłaty oparte o wysokość wydobycia są dużo niższe niż opłaty oparte o wysokość sprzedaży. W Stanach Zjednoczonych wynoszą dwadzieścia kilka procent. Niski poziom opłat w Polsce ma na celu przyciągnięcie możliwie dużej liczby firm zainteresowanych eksploatacją. W Stanach zachętą do rozwoju rynku wydobycia gazu ze źródeł niekonwencjonalnych były zniżki i ulgi podatkowe. Stabilny system opłat jest bardzo ważny z punktu widzenia możliwości właściwej oceny ryzyka przedsięwzięcia. Niemniej polski rząd powinien urealnić stosowaną skalę opłat eksploatacyjnych i oprzeć go na wartości sprzedaży, a nie produkcji surowca. Środki z eksploatacji złóż gazowych powinny być lokowane w specjalnie utworzonym funduszu kapitałowym, prowadzącym działalność inwestycyjną, z przeznaczeniem na cele wpisujące się w strategię modernizacji kraju. Gaz niekonwencjonalny to jeden z najbardziej demokratycznie rozmieszczonych surowców energetycznych. Ocenia się, że znaczące zasoby gazu łupkowego znajdują się nie tylko na terenie Europy Środkowej i Wschodniej, ale także Azji Południowej i Wschodniej. Szczególnie istotne znaczenie ma oczywiście potencjał do wydobycia gazu łupkowego w Chinach i Indiach z uwagi na ich szybko rosnące zapotrzebowanie na energię oraz skalę wykorzystania węgla w elektroenergetyce. Polska przyjęła zaproszenie do udziału w globalnej inicjatywie dotyczącej gazu łupkowego realizowanej przez USA. Wymiar międzynarodowy projektu wydobycia gazu łupkowego ma znaczenie, bo Polska ma szansę być jednym z pierwszych państw, poza Stanami, rozpoczynających eksploatację gazu niekonwencjonalnego, co stwarza istotne pole do zwiększenia obecności polskich firm na głównych światowych rynkach. Sprawę gazu łupkowego możemy wygrać. Nie możemy jednak czekać na mannę z nieba bez podjęcia intensywnych przygotowań. [i]Adam Czyżewski jest głównym ekonomistą PKN Orlen Paweł Świeboda jest prezesem demosEUROPA – Centrum Strategii Europejskiej[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL