fbTrack

Rok po katastrofie elektrowni na Jeniseju wciąż panuje strach

Mieszkańcy Czeriomuszek do dziś nie otrząsnęli się z szoku, bo 17 sierpnia o godzinie ósmej rano zawaliły się fundamenty ich świata
AFP
Rok po katastrofie w elektrowni na Jeniseju wciąż nie są znane jej przyczyny i nie znaleziono winnych. Zbudowano za to nową cerkiew, upamiętniającą ofiary
Żenia – młoda dziewczyna o blond włosach i bujnych kształtach – jest małym przedsiębiorcą. Dzierżawi bar Ogoniok w rozpadającym się budynku w centrum Czeriomuszek i w ciągu tygodnia może mieć nawet kilkanaście tysięcy rubli utargu. Wprawdzie w tym celu Żenia musi pracować codziennie do późnej nocy, a potem okazją wracać do oddalonego o 40 km Sajanogorska, by po kilku godzinach snu znowu przyjechać do pracy. Ale nie narzeka. Biznes się kręci – nawet w Czeriomuszkach ludzie chcą się rozerwać przy kuflu piwa, na tym wszędzie się zarobi.– Im dalej od elektrowni, tym większa jest psychoza – wyznaje Żenia. – W Czeriomuszkach strach był na początku, wielu ludzi wyjechało. Ale teraz jest spokój. To tam na dole w Abakanie ludzie panikują. Nawet chodziły słuchy o wróżbach Baby Vangi. Podobno przepowiedziała, że Jenisej wystąpi z brzegów. Gdy 17 sierpnia 2009 roku do Sajanogorska dotarła wiadomość o wypadku, Żenia, podobnie jak setki mieszkań...
Źródło: Rzeczpospolita OnLine

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL