fbTrack

Medycyna i zdrowie

Alkohol jest dobry dla zdrowia. W niewielkich ilościach

Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Umiarkowane spożywanie alkoholu jest korzystne – wynika z 20-letnich badań
O to, czy warto pić, lekarze i naukowcy spierają się od dawna. Oczywiście – czy warto pić dla zdrowia. Obie strony mają mocne argumenty.
Zwolennicy umiarkowanego picia – słowo "umiarkowane" jest tu kluczowe – twierdzą, że alkohol zmniejsza ryzyko chorób układu krążenia, cukrzycy, osteoporozy, alzheimera, parkinsona, kamicy nerkowej, kamicy żółciowej, utraty słuchu, utraty wzroku na skutek zwyrodnienia plamki żółtej, zaburzeń erekcji, depresji, a nawet przeziębienia. Ufff. Wszystkie te "wskazania" są oczywiście udokumentowane badaniami. Przeciwnicy nawet niewielkich ilości alkoholu podkreślają zaś, że picie szkodzi wątrobie (prowadzi do marskości, a ta do raka), może wywołać zapalenie trzustki, prowadzi do nieodwracalnych zmian w mózgu. Przede wszystkim zaś łatwo z picia umiarkowanego przejść do nieumiarkowanego, a wtedy wszystkie zalety alkoholu znikają, natomiast negatywne skutki stają się jeszcze poważniejsze.
    Kolejny kłopot pojawia się przy ocenie wpływu picia na długość życia. Korzystne jest wyłącznie umiarkowane spożycie alkoholu, i to tylko w grupie starszych dorosłych. "Rezultaty" abstynentów i osób pijących więcej niż trzy drinki dziennie są porównywalne, ale i tak gorsze od tych umiarkowanych. U osób młodych negatywne efekty zwykle przewyższają jakiekolwiek korzyści. Sprawie postanowili przyjrzeć się naukowcy z Uniwersytetu Teksasu i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. Zespół prof. Charlesa Holahana zebrał dane obejmujące grupę 1,8 tys. dorosłych w wieku 55–65 lat. Sprawdzano czynniki socjoekonomiczne, zdrowie, tryb życia i – oczywiście - ilość wypijanego dziennie alkoholu. Obserwacja trwała 20 lat. – Nadużywanie alkoholu prowadzi do licznych chorób, ale istotne dane epidemiologiczne wskazują, że umiarkowane picie jest związane ze zmniejszeniem śmiertelności – mówi prof. Holahan. – Spodziewaliśmy się, że wiele spośród tych dobroczynnych efektów alkoholu w rzeczywistości wynika z czego innego. Na przykład abstynenci mogli być kiedyś alkoholikami lub mają problemy ze zdrowiem, które uniemożliwiają picie, albo są nietypowi pod względem zachowania, co również zwiększa ryzyko różnych chorób.   Najpoważniejsze wątpliwości związane są jednak z faktem, że pijący (umiarkowanie) alkohol z reguły są zamożniejsi i lepiej wykształceni. To zaś przekłada się na generalnie dłuższe życie i lepsze zdrowie.     – Status socjoekonomiczny w istotny sposób łączy śmiertelność i spożycie alkoholu – tłumaczy prof. Alison A. Moore, psychiatra z Uniwersytetu Kalifornijskiego. – Osoby z wyższym wykształceniem i wyższymi dochodami rzadziej są abstynentami i generalnie są obciążone niższym ryzykiem przedwczesnej śmierci. – Gdyby wziąć pod uwagę tylko wiek i płeć, to rzeczywiście najwyższe ryzyko przedwczesnej śmierci obejmuje osoby nadużywające alkoholu, jak i całkowitych abstynentów – mówi prof. Holahan. – Sytuacja się jednak zmienia, gdy weźmiemy pod uwagę również inne czynniki. Wtedy zwiększona śmiertelność u ostro pijących i abstynentów to odpowiednio 49 proc. i 42 proc. w porównaniu z osobami pijącymi umiarkowanie. Co więcej, obserwacje tej grupy (1142 mężczyzn i 682 kobiety) dowiodły, że abstynenci częściej są otyli, palą papierosy, mają – w porównaniu z osobami pijącymi umiarkowanie – więcej problemów zdrowotnych i objawy depresji. Rzadziej też podejmują wysiłek fizyczny i mają mniej przyjaciół. Część abstynentów miała niegdyś kłopoty z piciem. Wyniki tych obserwacji mają ukazać się w listopadowym wydaniu "Alcoholism: Clinical & Experimental Research". Co może wydawać się zaskakujące, autorzy wcale nie zalecają picia – nawet umiarkowanego. – Osoby starsze powinny pamiętać, że nawet wypicie dwóch drinków dziennie może prowadzić do uzależnienia i nadużywania alkoholu, wypadków i interakcji z lekami – ostrzega prof. Holahan. – A niepijący nie powinni zaczynać pić, aby poprawić swoje zdrowie.     W tym badaniu naukowcy przyjęli, że umiarkowana ilość alkoholu to od jednego do trzech drinków dziennie. Cóż to jest ten drink? To odpowiednik jednego małego piwa, lampki wina albo mały kieliszek wódki. Samo umiarkowanie zależy od wieku, postury i płci pijącego – inna "norma" obowiązuje dla potężnie zbudowanych mężczyzn (w ich przypadku umiarkowane picie może oznaczać nawet cztery drinki dziennie), a inna dla drobnych kobiet. Niemniej istotna od liczby wypitych kieliszków jest częstość, z jaką to robimy. Badania naukowców dają jednoznaczną odpowiedź: skoro musimy, lepiej pić umiarkowanie regularnie, niż wypijać na przykład tygodniową dawkę podczas jednego wieczoru. Taka praktyka nie tylko nie daje żadnych korzyści zdrowotnych, ale jest wręcz niebezpieczna i przyczynia się do istotnego zmniejszenia spodziewanej długości życia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL