fbTrack

Adwokaci

Tajemnica adwokacja jest zawsze bezwzględna

Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Twierdzenie, że adwokat ma „zawodowy obowiązek” w pewnych sytuacjach naruszać tajemnicę adwokacką, jest absurdalne – uważają prawnicy
Jerzy Szczęsny w tekście „Głos w obronie krzyku” („Rz” 12 sierpnia 2010 r.) zajął się m.in. sprawą tajemnicy adwokackiej. Podjął tym samym polemikę z naszą publikacją „Głos w obronie ciszy”. Gdyby wywody tyczące tej kwestii nie pochodziły od prawnika, nie znajdowalibyśmy powodu, aby na nie odpowiadać. Jednak Jerzy Szczęsny przedstawia się jako prawnik i tu już zachodzi potrzeba odniesienia się do jego poglądów, szczególnie że wypowiadane są w formie arbitralnej, choć nie znajdują ani podstaw w obowiązującym prawie, ani w jego wykładni, a generalnie powodują dezinformację czytelników, stanowiąc całkowicie nieuprawnioną i szkodliwą dydaktykę.
Na wstępie – aby uporządkować materię – należy odróżnić tajemnicę obrończą od adwokackiej. Ta pierwsza jest zrównana z tajemnicą spowiedzi i jest tzw. bezwzględną niewzruszalną (art. 178 k.p.k.), to znaczy po pierwsze, że nikt nie może z niej zwolnić adwokata, a po drugie, że jej naruszenie w jakikolwiek sposób – czy to przez publiczne, a nawet prywatne wypowiedzi, czy zeznania w charakterze świadka – będzie prowadziło do odpowiedzialności karnej, cywilnej i dyscyplinarnej adwokata-obrońcy. Tym bardziej że zeznania adwokata ujawniające tajemnicę obrończą nigdy nie mogą stanowić dowodu w sprawie. Odmienna jest sytuacja, gdy chodzi o tajemnicę adwokacką – zgodnie z art. 6 ustawy – Prawo o adwokaturze jest ona bezwzględnie obowiązująca, ale sąd (po myśli art. 180 § 2 k.p.k.) przy zaistnieniu ściśle określonych warunków może z tej tajemnicy adwokata zwolnić. Podkreślamy – tylko sąd. Nie istnieje poza przywołanym żaden przepis prawa, który przewidywałby możliwość zwolnienia adwokata z tajemnicy zawodowej.
[srodtytul]Oczywiste sprzeczności[/srodtytul] Jerzy Szczęsny popada w swoich wywodach w oczywiste sprzeczności – oto stwierdza, że tajemnica adwokacka „… składa się z dwóch tajemnic: tego, czego adwokat dowiedział się od klienta, i tego, czego ewentualnie dowiaduje się z przebiegu śledztwa. Ta pierwsza – nazwijmy ją klientowską – jest bezwzględna i bezwarunkowa. Ta druga jest natomiast bardzo względna”. Ten podział (skąd się wziął?) jest niewyczerpujący, gdyż adwokat w toku sprawy uzyskuje wiadomości od świadka, osób trzecich, sędziego, a również pochodzące od strony przeciwnej itd. Całkowicie słuszna jest teza o bezwzględności i bezwarunkowości, ale za chwilę się dowiadujemy, że wcale tak nie jest, gdyż: „Jeżeli uzna, że pomocne i korzystne dla klienta jest ujawnienie tego, co klient mu przekazał, i uzgodni to z klientem, może to ujawnić”. Pytamy więc, czy jest to tajemnica „bezwzględna i bezwarunkowa”, czy też relatywna? Pomysł o możliwości ujawnienia tajemnicy adwokackiej w uzgodnieniu z klientem jest całkowicie chybiony. Gdyby tak było, to ustawodawca, umieszczając tajemnicę adwokacką w art. 6 ustawy – Prawo o adwokaturze, zawarłby tego rodzaju odstępstwo. Tak więc powyższe twierdzenie pana Szczęsnego nie tylko nie znajduje podstawy prawnej, ale nawet najbardziej śmiała wykładnia prawa nie dopuszcza takiej tezy. [wyimek]Tajemnica – tak jak prawda – albo obowiązuje w formie kategorycznej, albo jej w ogóle nie ma [/wyimek] Klient nie jest dysponentem tajemnicy adwokackiej! Odwołujemy się w tym względzie do autorytetu – „Przepisy o adwokaturze. Komentarz”, pod red. S. Garlickiego, Wydawnictwo Prawnicze, Warszawa 1969 r. (mimo daty wydania nic nie stracił na aktualności): „Obowiązek dochowania tajemnicy nie ulega przedawnieniu. Niezależnie od tego, kiedy adwokat uzyskał wiadomość, istnieje i trwa obowiązek dochowania tajemnicy. Od tego obowiązku nie może zwolnić adwokata klient, który ujawnił swemu pełnomocnikowi (obrońcy) pewne okoliczności. Obowiązek dochowania tajemnicy wynika bowiem z przepisu ustawy”. [srodtytul]Prawo przed dylematami moralnymi[/srodtytul] Odnosząc się do tajemnicy tego, czego adwokat się dowiedział „z przebiegu śledztwa”, teza o względności tej tajemnicy nie wytrzymuje krytyki. Znowu wypada zapytać o podstawę prawną mającą rzekomo eliminować zasadę wyrażoną w art. 6 ustawy – Prawo o adwokaturze, który wszak mówi „wszystko”, podkreślając, że każda wiadomość związana z udzieleniem pomocy prawnej objęta jest tajemnicą. Słusznie zauważa Jerzy Szczęsny, że naruszenie tajemnicy śledztwa wyczerpuje znamiona czynu z art. 241 k.k. Uzupełniamy – również czynu z art. 266 k.k. oraz, w przypadku adwokata, odpowiedzialności dyscyplinarnej, która jest z reguły oceniana bardzo surowo, gdyż tajemnica adwokacka stanowi fundament funkcjonowania adwokatury, a jej naruszenie jest jednym z najcięższych dyscyplinarnych przewinień. Przywoływanie dla zilustrowania względności tajemnicy adwokackiej i tajemnicy śledztwa przykładu procesu Grzegorza Przemyka jest nieczytelne (a wydaje się też niesmaczne) – jeżeli dokument znajdował się w aktach śledztwa, to w sposób oczywisty musiał być ujawniony w postępowaniu przed sądem, a skoro tak, to po co adwokat miał go upubliczniać? Jeżeli natomiast nie został ujawniony w postępowaniu sądowym, to adwokat nie miał prawa go upubliczniać, albowiem wtedy popełniałby przestępstwo z art. 241 k.k. oraz art. 266 k.k. Twierdzenie, że adwokat ma „zawodowy obowiązek” w pewnych sytuacjach naruszać tajemnicę adwokacką i popełniać przestępstwo ujawnienia tajemnicy śledztwa, jest absurdalne i nie znajduje podstawy ani w ustawie – Prawo o adwokaturze, ani w innych przepisach prawa. Pogląd, iż adwokat ma popełnić przestępstwo, realizując ten „obowiązek”, jest nie do przyjęcia. Dylematy moralne, ale tylko moralne, związane z bezwzględnym zakazem ujawniania tajemnicy adwokackiej można mnożyć, ale zawsze musi istnieć priorytet prawa – bezwzględnie obowiązującej tajemnicy adwokackiej. Kończymy zdaniem wypowiedzianym przez śp. adwokata dr Zdzisława Krzemińskiego – najwybitniejszego współczesnego znawcy problematyki etyki adwokackiej: „Tajemnica – tak jak prawda – albo obowiązuje w formie kategorycznej, albo jej w ogóle nie ma. Tak jak nie ma ćwierć czy półprawdy, tak nie ma miejsca na częściową, czyli względną tajemnicę” (Zdzisław Krzemiński, „Etyka adwokacka”, Oficyna Wolters Kluwer, Warszawa 2008). Szanowny Panie! Nie ma miejsca na względną tajemnicę adwokacką. [i]Autorzy są adwokatami[/i] [ramka][srodtytul]Pisali w opiniach[/srodtytul] [b]Jerzy Szczęsny [/b] [link=http://www.rp.pl/artykul/521229.html]„Głos w obronie krzyku”[/link], [i]12 sierpnia 2010 r.[/i] [b]Jacek Kondracki, Krzysztof Stępiński[/b] [link=http://www.rp.pl/artykul/517733.html]„Głos w obronie ciszy”[/link], [i] 4 sierpnia 2010 r[/i].[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL