fbTrack

Świat

Rosyjska młodzież marzy o zawodzie urzędnika

Siergiej Szojgu (po lewej) pełni funkcję ministra ds. obrony cywilnej i sytuacji nadzwyczajnych od 16 lat. Wielu Rosjan marzy o takiej posadzie
Associated Press
Nie kosmonauta, nie biznesmen. Wymarzony zawód Rosjan to urzędnik
[i] Korespondencja z Moskwy[/i]
Tegoroczne egzaminy na studia pokazały, że największą popularnością cieszą się kierunki związane z administracją publiczną. Na niektórych uczelniach kandydatów na jedno miejsce było nawet 160, a średnio – 17. Z sondażu ośrodka badania opinii społecznej FOM wynika, że aż 55 proc. młodych ludzi uważa karierę w strukturach państwowych za atrakcyjną. – Ta tendencja zarysowuje się wyraźnie od około pięciu lat i dotyczy głównie młodzieży do 25. roku życia – mówi „Rz” szefowa programu badań nad młodzieżą w FOM Łarisa Pautowa. – Młodzi ludzie postrzegają służbę państwową i państwo jako takie jako gwaranta dobrobytu i stabilizacji.
Według socjolog to nowe pokolenie młodych Rosjan: pokolenie stabilności. – Na Zachodzie nazywa się ich pokoleniem Y, u nas pokoleniem Putina – dodaje. Według opublikowanych wła- śnie danych rosyjskiego Urzędu Statystycznego pracownik struktur państwowych w Moskwie zarabia średnio 50 tys. rubli miesięcznie (ok. 5 tys. zł). Przy czym w administracji prezydenta można zarobić średnio 80,6 tys., a w rządowej nawet więcej – 88,5 tys. Praca urzędnika gwarantuje zatem zarobki kilka razy wyższe niż średnia krajowa (ok. 20 tys. rubli), chociaż byłoby przesadą stwierdzenie, że są to jakieś bajońskie sumy w porównaniu z tym, co można zarobić na przykład w biznesie. Ale ten sektor młodzi Rosjanie coraz częściej uznają za nie dość pewny. – Biznes to ryzyko, kłopoty, zwłaszcza po kryzysie jego notowania spadają – uzasadnia Pautowa. Nieprzypadkowo na giełdzie pracodawcy marzeń młodzież, obok administracji prezydenta czy innych państwowych struktur, na pierwszym miejscu wskazuje państwowe przedsiębiorstwa takie jak Gazprom, Rosnieft czy Rosnano. A więc jeśli biznes, to także państwowy. Według Maksima Miszczenki, posła Jednej Rosji i jednocześnie lidera jednej z prokremlowskich organizacji młodzieżowych Mołodaja Gwardia, marzenie o służbie państwowej to specyfika dzisiejszej Rosji. – Takie tendencje świadczą o tym, że młodzież chce zmieniać „świat wokół siebie” – zapewniał Miszczenko na antenie Echa Moskwy. Zdaniem bardziej niż Miszczenko oddalonych od władzy obserwatorów te tendencje to bynajmniej nie przejaw chęci zmieniania świata, ale konformizmu i dążenia do osobistej wygody. „To nie stabilność, tylko zastój, jak w czasach Breżniewa” – komentują złośliwi. – Młodzież chce się wkomponować w system – przekonuje w rozmowie z „Rz” socjolog Igor Klamkin. – Poza tym praca urzędnika w Rosji jest nieodłącznie związana z łapownictwem. – To nie młodzieńcze marzenia o pracy dla społeczeństwa, ale możliwość dodatkowych nieoficjalnych zarobków decyduje o jej atrakcyjności – uważa. Co ciekawe, Rosja stoi właśnie na progu kolejnej wielkiej reformy i – przynajmniej według zapowiedzi prezydenta Dmitrija Miedwiediewa – radykalnych cięć etatów urzędniczych. Ich liczba ma się zmniejszyć o 20 proc., bo rosyjska biurokracja licząca obecnie 1,67 mln osób (dane dziennika „Kommiersant”) jest rozdęta i nieefektywna. Z badań ośrodka FOM wynika, że 84 proc. Rosjan uważa, iż urzędników jest zbyt dużo, a aż 81 proc. pochwala pomysł odchudzenia administracji państwowej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL