fbTrack

Komentarze

Licencja zawodowa to nie zawsze licencja na uczciwość

Jednym ze sposobów na podniesienie profesjonalizmu wykonywania niektórych zawodów miała być licencja. Tak przynajmniej przekonują jej zwolennicy. Przeciwnicy uważają, że licencja to przejaw ingerencji państwa w wolność gospodarczą, a na dodatek nie stanowi ona żadnej zapory dla patologii. Gdzie leży prawda? Pewnie, jak zwykle, gdzieś pośrodku. Bo przecież i tak wszystko zależy od ludzi wykonujących określone zawody.
W założeniu licencje dla pośredników i zarządców nieruchomości miały ucywilizować sposób wykonywania tych zawodów. Miały też sprawić, że nieetycznych zachowań będzie mniej. Bo w grę wchodzą tu często bardzo duże pieniądze. Okazało się, że licencje rozwiązują problem tylko połowicznie. Na pewno nie eliminują z rynku osób nieuczciwych. I trudno się dziwić. Samo wydanie licencji na wykonywanie jakiegokolwiek zawodu nie zapewni jeszcze ochrony tym, którzy korzystają z określonych usług. Na pośredników i zarządców można się oczywiście poskarżyć. Ale czy groźba odpowiedzialności dyscyplinarnej wystarczy? Jasne, że nie zawsze. Tak jest zresztą we wszystkich zawodach. Nieuczciwi mogą być zarówno hydraulik oraz mechanik, jak i pośrednik czy zarządca nieruchomości. Licencja wszystkiego nie załatwia. Dobrze by było, gdyby w przyszłości, kiedy będzie rozważany kolejny pomysł na wprowadzenie nowych licencji, zastanowiono się, czemu w istocie ma to służyć. Licencja nie powinna przydawać pustego splendoru danej profesji. Powinna poświadczać autentyczne standardy, jakie obowiązują w danym zawodzie. Niestety, nikt nie daje dziś uniwersalnej dla wszystkich zawodów licencji na uczciwość. Może egzamin byłby za trudny. Choć taki dokument to dopiero byłoby coś.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL