fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Żyd w sowieckich kazamatach

Rzeczpospolita
W 1940 roku przyszły premier Izraela Menachem Begin dostał się w tryby machiny NKWD. Jego wspomnienia „Czas białych nocy” to jedna z najlepszych analiz czerwonego terroru
– Widać Menachemie Wolfowiczu, że nie nauczyliście się jeszcze prawidłowo myśleć – powiedział podczas jednego z nocnych przesłuchań, zapewne kręcąc głową z politowaniem, śledczy NKWD. Naprzeciwko niego siedział niezwykle szczupły, zarośnięty mężczyzna, o wyraźnie semickich rysach. Z okrągłymi szkłami na przekrwionych od niewyspania oczach.
[wyimek][link=http://empik.rp.pl/czas-bialych-nocy-begin-menachem,prod57520075,ksiazka-p]Zobacz na Empik.rp.pl[/link][/wyimek]
Życie tego człowieka znajdowało się w rękach czekisty. Wystarczyło wpisać kilka słów do tekturowej teczki leżącej na biurku, aby więzień z kulą w czaszce wylądował w dole zalanym wapnem. Albo trafił do jednego ze straszliwych łagrów za kołem podbiegunowym, co wydawało się jeszcze gorszym rozwiązaniem. Śmierć byłaby równie nieuchronna, tylko powolniejsza.
Zapewne prowadzący przesłuchanie lejtnant uznałby za dobry żart, gdyby powiedzieć mu, że więzień ten – o wyglądzie zwykłego polskiego „Żydka” – nie tylko wydostanie się z sowieckich kazamatów, ale piastować będzie urząd premiera Izraela, utworzonego na Bliskim Wschodzie żydowskiego państwa. Mało tego, zostanie laureatem Pokojowej Nagrody Nobla.
[srodtytul]Paragraf dla każdego[/srodtytul]
Menachem Begin, gdy w 1940 roku został aresztowany przez NKWD w Wilnie, miał zaledwie 27 lat i był szefem polskiego Bejtaru. Młodzieżówki prawicowego ruchu syjonistów-rewizjonistów. Dla bolszewików jego działalność w II RP była zbrodnią. Gdy zdumiony więzień zapytał, jak może być oskarżony o coś, co robił na terenie innego państwa i co nie było sprzeczne z prawem, lejtnant zapewne znowu uśmiechnął się z politowaniem.
Ależ ten Begin naiwny! – Oj, Menachemie Wolfowiczu, przestańcie być dziwakiem – powiedział enkawudzista. – Paragraf 58 odnosi się do każdego człowieka na całym świecie, słyszycie? Do każdego człowieka na całym świecie. Problem polega tylko na tym, kiedy ten człowiek przyjdzie do nas albo kiedy my przyjdziemy do niego – dodał.
Spisane już w Izraelu i właśnie wydane w Polsce wspomnienia Menachema Begina z okresu pobytu w sowieckim więzieniu i łagrze (został ostatecznie skazany na osiem lat) są świadectwem niezwykłym. Dogłębną analizą demonicznego systemu absolutnej kontroli, w którego tryby miał nieszczęście się dostać. To opowieść człowieka z zewnątrz, obywatela wolnego świata, który w zetknięciu z „rewolucyjną logiką” jest przede wszystkim zdumiony.
– Znane jest wam zapewne, obywatelu sędzio, powiedzenie: gedanken sind zollfrei – oświadczył podczas jednego z przesłuchań Begin.
– To po niemiecku, nie znam niemieckiego.
– Myśli są wolne od cła.
– U nas – powiedział oficer NKWD – płaci się za myśli, jeżeli są to myśli kontrrewolucyjne. Znamy się na takich myślach.
Opowieść Begina – który jest znakomitym obserwatorem i świetnie opisuje mechanizmy sowieckiej rzeczywistości – bez wahania można postawić obok dzieł Sołżenicyna, „Stromej ściany” Ginzburg, „Wielkiej czystki” Weissberga-Cybulskiego, „Ciemności w południe” Koestlera, „Wybrałem wolność” Krawczenki, „Dróg Opatrzności” ks. Fedorowicza czy „Innego świata” Herlinga-Grudzińskiego.
Dlaczego, zastanawia się Begin, dzielni rewolucjoniści, ludzie, którzy podczas walki z caratem nie bali się najgorszych tortur i więzień, po przemieleniu przez maszynę NKWD stawali się brudnymi szmatami? Dlaczego gotowi byli do przyznania się do najbardziej fantastycznych zbrodni, dlaczego się publicznie upokarzali i kajali?
Fascynujące są relacje z rozmów, jakie Begin prowadził z ludźmi sowieckimi. Spotyka w łagrze komunistów, którzy uważają, że tylko oni padli ofiarą pomyłki, a reszta siedzi słusznie. Żołnierzy, którzy „nie zdążyli zginąć za ojczyznę” i dostali się do niewoli, co zostało uznane za zdradę. Kołchoźników, którzy ośmielili się uprawiać kawałek ziemi dla głodującej rodziny i zostali skazani na dziesięć lat jako sabotażyści.
Gdy jednej z sowieckich kobiet powiedział, że w przedwojennej Polsce nie było kolejek, że można było w sklepach dostać wszystko, a zakupy zamówić telefonicznie, kobieta niemal się na niego obraziła. – Nie żartujcie sobie ze mnie, chciałabym znać prawdę. Przecież nikogo tu nie ma i rozmawiamy między sobą. Ja szczerze opowiedziałam wam o naszych trudnościach, a wy powtarzacie w prywatnej i przyjacielskiej rozmowie wszystkie kłamstwa propagandy kapitalistycznej – powiedziała z wyrzutem. Mimo starań nie udało się jej przekonać, że ludzie mogą żyć godnie.
[srodtytul]Piszcie prawdę w jidysz[/srodtytul]
Opowieść Begina to nie tylko jeszcze jedna historia ofiary sowieckich represji, która analizuje system. To także ważny materiał źródłowy do drażliwej dyskusji na temat postaw Żydów wobec Związku Sowieckiego. Los żydowskiego prawicowca ukazuje, że wszelkie stereotypy – zarówno w jedną, jak i w drugą stronę – często okazują się bardzo mylące.
Już sam fakt, że Begin był represjonowany, pokazuje, że jednak nie wszyscy Żydzi rzucili się w objęcia komunistów. A przecież takich jak on były tysiące. Polaków wyznania mojżeszowego więzionych, deportowanych i mordowanych przez bolszewików. Wielu czytelników zdziwi się również, gdy przeczyta, jak Begin w więziennej celi udzielał polskim współwięźniom korepetycji... z historii Polski.
Jednocześnie Begin nie ukrywa, że dużą część enkawudzistów, z którymi się zetknął, była jego rodakami. Żydem był oficer, który przyszedł do domu, aby go aresztować – niejaki Waldstein. Żydami była część przesłuchujących go oficerów. Zapewne ich przełożeni uznali, że będzie im łatwiej złamać więźnia.
„Zapytałem śledczego, czy zadane mi „wypracowanie” mam napisać po polsku czy rosyjsku.
– Wszystko jedno. Mamy tłumaczy ze wszystkich języków, ale wolałbym, żebyście napisali w jidysz, a to dlatego, że ja też jestem Żydem.
– Naprawdę? – nie zdołałem powstrzymać pytania.
– Tak, jestem Żydem i również z tego powodu możecie mieć do mnie zaufanie. Piszcie prawdę”.
Begin w książce wyśmiewa stereotyp mówiący o „żydowskiej solidarności”. To, że „obrabiali” go Żydzi, działało tylko na jego niekorzyść. „Zdawałem sobie w pełni sprawę, że nie mogę liczyć na żadne ulgi. To, że jego matka zapalała świece przed nastaniem szabatu, nie miało teraz najmniejszego znaczenia” – napisał.
Życie Beginowi uratował gen. Władysław Sikorski. Jako polski obywatel Begin został zwolniony z łagru na mocy amnestii ogłoszonej po zawarciu paktu polsko-sowieckiego w 1941 roku. Przyjęty do armii Andersa, w jej mundurze wydostał się ze Związku Sowieckiego i trafił do Palestyny. Miejsca, w którym pozostał już do końca życia. •
[i]Menachem Begin, [link=http://empik.rp.pl/czas-bialych-nocy-begin-menachem,prod57520075,ksiazka-p]„Czas białych nocy”.[/link] Wydawnictwo Austeria, Kraków – Budapeszt 2010[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA