fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Czy było zlecenie na premiera Bułgarii

Bojko Borysow
AFP
Potężny gang szykował zamach na szefa rządu? Tak twierdzą bułgarskie media.
Władze w Sofii wysyłają sprzeczne sygnały. Premier Bojko Borysow zaprzeczył, jakoby jego życie było zagrożone. – Bardziej niepokoję się o Ceco (szefa MSW Cwetana Cwetanowa – red.) – mówił. Uspokajająco brzmiały także wypowiedzi szefa Narodowej Służby Ochrony (odpowiednik BOR) Dimitara Dimitrowa. – Według naszych informacji nie było żadnego planu zamachu – zapewniał.
Ale z doniesień bułgarskich mediów wyłania się zatrważający obraz gigantycznej organizacji przestępczej, która sięgała najwyższych szczebli władzy.
Dziennik „24 Czasa“ poinformował w niedzielę o aresztowaniu w miniony piątek członków gangu "Kilerów", w tym Petara Stojanowa, pseudonim Wódz, szefa Bułgarskiej Federacji Sumo. Policja jest przekonana, że to oni zamordowali niedawno kontrowersyjnego działacza piłkarskiego Jurija Galewa oraz sześć innych osób. Według „24 Czasa“ mniej więcej pół roku temu wywiad Stanów Zjednoczonych ostrzegł Bułgarów, że planowany jest zamach na Borysowa. Zleceniodawcą miała być „grupa niezadowolonych biznesmenów“.
– To bardzo niepokojące i poważne zarzuty – oświadczył deputowany Jawor Notew, wiceszef parlamentarnej komisji prawnej z nacjonalistycznej partii Ataka.
– Plany zamordowania premiera wykraczają poza wszelkie istniejące w Bułgarii konflikty. Potrzebne jest dokładne śledztwo. W ciągu dwóch minionych dziesięcioleci nie było w Bułgarii morderstw na tle politycznym – dodał.
Sprawę bagatelizuje były minister spraw wewnętrznych Michaił Mikow. Twierdzi, że „informacje o planach zamachów na członków rządu pojawiały się już wcześniej i nikt ich nie potwierdzał ani nie dementował“.
Jednak tym razem sprawa jest bardzo poważna. Zatrzymany przez policję członek gangu „Kilerów“ Petar Stojanow był doradcą parlamentarnej komisji edukacji, młodzieży i sportu – musiał więc mieć kontakty z politykami. Minister Cwetanow dowodzi, że nie boi się zamachu, ale premier przyznał, że zamówił dla niego specjalny opancerzony samochód. Co więcej, powiedział, że „Kilerzy“ dokonali i planowali dokonać wielu zabójstw – związanych z narkotykami, prostytucją i przemysłem turystycznym.
Zaniepokojona Bruksela od dawna domaga się od Bułgarii reform antykorupcyjnych. – Zaczniemy je wprowadzać od jutra – obiecywał kilka dni temu Borysow. Na razie jednak musi zatroszczyć się o bezpieczeństwo swoje i swoich ministrów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA