fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Pies nabroił, jego pani poniesie odpowiedzialność

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Posiadacz odpowiada za szkody wyrządzone przez psa, chyba że udowodni, iż zachowaniem zwierzęcia kierowała osoba trzecia

Dwa lata temu w Kurowie kierowca samochodu podczas omijania psa, który wbiegł na jezdnię, stracił panowanie nad autem i uderzył w słup elektryczny. Policja ustaliła, że bezpośrednim sprawcą szkody był pies.

Zarówno poszkodowany właściciel samochodu, jak i spółka energetyczna, właściciel zniszczonego słupa, pozwali Marię Ż. do sądu, żądając odszkodowania. Swoje roszczenie oparli na art. 431 § 1 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=70928]kodeksu cywilnego[/link], który odpowiedzialność za zwierzęta domowe opiera na założeniu, że jeżeli zwierzę wyrządza szkodę, to dzieje się tak ze względu na nienależyte sprawowanie nad nim nadzoru.

W procesie wytoczonym przez spółkę energetyczną o zniszczony słup kobieta argumentowała, że kiedy była w sklepie, pies czekający na chodniku został odgoniony przez inną osobę. Nie wybiegł więc na jezdnię z własnego popędu, ale wskutek kierowania jego zachowaniem przez osobą trzecią.

Sąd Rejonowy w Puławach wskazał, że odpowiedzialność za szkodę na podstawie art. 431 k.c. obciąża tego, kto zwierzę chowa albo się nim posługuje. Przepis ma zastosowanie wtedy, gdy zwierzę wyrządza szkodę z własnego popędu, w wyniku samoistnego, niezależnego od człowieka zachowania.

Jeżeli natomiast jest tylko narzędziem w rękach człowieka, np. gdy jest przez niego kierowane czy to w zaprzęgu, czy też w jeździe konnej, odpowiedzialność za jego zachowanie opiera się na zasadach ogólnych (art. 415 k.c.).

W ocenie sądu za kierowanie zachowaniem psa można uznać też jego prowadzenie na smyczy, szczucie nim, popchnięcie psa na jezdnię, kopnięcie go czy też działanie w taki sposób, że pies słucha wydającego rozkazy.

Takim działaniem nie jest machanie na niego ręką przez przygodną osobą czy odgonienie go. Osoba odganiająca zwierzę robi to zazwyczaj odruchowo i nie panuje w żaden sposób nad tym, jak pies się zachowa. Odganianie psa nie może być więc uznane samo w sobie za kierowaniem zachowaniem zwierzęcia. Pozwana kobieta nie wykazała, by celem osoby trzeciej było takie nakierowanie psa, aby wtargnął na jezdnię.

W konsekwencji sąd stwierdził, że kobieta niewątpliwie dopuściła się winy w nadzorze, bo pies znalazł się sam na jednej z głównych dróg miasta, gdzie jest duże natężenie ruchu. Jego wbiegnięcie na jezdnię nie było kontrolowane przez nikogo.

Istnieje więc związek przyczynowy pomiędzy zachowaniem zwierzęcia a powstaniem szkody, a to jest przesłanką odpowiedzialności właścicielki psa. Dlatego ma zapłacić ponad 2,9 tys. zł za uszkodzony słup. Wyrok utrzymał w mocy Sąd Okręgowy w Lublinie [b](sygn. II Ca 137/10)[/b].

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA