fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Czarne myśli miałam nie raz

Anita Włodarczyk
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Anita Włodarczyk, mistrzyni i rekordzistka świata w rzucie młotem
[b]Rz: Czy ostateczna decyzja o pani starcie w mistrzostwach Europy (Barcelona 27 lipca – 1 sierpnia – red.) już zapadła?[/b]
[b]Anita Włodarczyk:[/b] Jestem zgłoszona, jak nie będzie niespodzianki, wystartuję. Kręgosłup już mnie nie boli.
[b]Co właściwie się stało z pani plecami?[/b]
Mówi się, że sport to samo zdrowie, ale to nieprawda. Odniosłam kontuzję przez wielkie obciążenia treningowe. Okazało się, że mam za słabo obudowany mięśniami odcinek lędźwiowy pleców, tam, gdzie są tzw. mięśnie głębsze. W czasie treningu siłowego wysunął mi się tam dysk międzykręgowy. Czeka mnie jeszcze dużo pracy, by problem się nie powtórzył.
[b]Trochę przedłużało się to leczenie, z jakiego powodu?[/b]
Gdyby po pierwszym incydencie ktoś mi powiedział, że mam zostawić treningi na miesiąc, i dał 99 procent pewności, że później będzie wszystko dobrze, to tak bym zrobiła. Ale my po czterech dniach, gdy ból mijał, wracaliśmy do pracy. Wtedy znów bolało. Trochę to było nieprzemyślane. Gdyby nie mistrzostwa Europy, pewnie byłoby inaczej, ale skoro dni uciekały, trzeba było próbować...
[b]Trener mówił, że mogła pani rzucać...[/b]
Na szczęście przy obrotach w kole żadnego bólu nie czułam. To było pocieszające. Kręgosłup bolał mnie na siłowni. Gdyby było odwrotnie, mogłabym od razu zapomnieć o starcie w Barcelonie.
[b]Śledzi pani wyniki głównych rywalek?[/b]
Pewnie, że śledzę. Zwłaszcza dwóch najgroźniejszych, Tatiany Łysenko i Betty Heidler. Trochę byłam zaskoczona wynikiem Rosjanki na mityngu w Kanadzie. Rzuciła 76 m. Na mistrzostwach Rosji zeszła do 70, taka różnica jest dość dziwna. Niemka na pewno będzie dobrze przygotowana, właściwie już jest. Podczas mistrzostw kraju uzyskała prawie 76 m.
[b]A jak jest z odległościami pani ostatnich rzutów?[/b]
Myślałam, że po miesiącu kłopotów będzie gorzej.
Coraz bardziej wierzę w dobry start w Hiszpanii. W zeszłym roku Piotrek Małachowski miał podobną sytuację przed mistrzostwami świata i zdobył medal. Może ze mną będzie tak samo. Przed Berlinem też cztery dni nie trenowałam.
[b]A tak poważnie, nie przestraszyła się pani, że zaraz po początku świetnej kariery może przyjść jej koniec?[/b]
Powiem prawdę, czarne myśli pojawiały się nie raz.
[b]Jak sobie pani radziła?[/b]
Dużo rozmawiałam z trenerem Krzysztofem Kaliszewskim. Teraz przyjechał do mnie psycholog, dr Nikodem Żukowski, on też będzie chciał odpędzić ode mnie złe duchy.
[b]Straciła pani dużo wiary w siebie?[/b]
Gdybym była cały czas zdrowa, to złoto w Barcelonie i złamanie granicy 80 metrów byłyby na pewno w moim zasięgu. Teraz jestem trochę mniej tego pewna. Może forma pojawi się nieco później? Po mistrzostwach Europy mam jeszcze w planie kilka mityngów. Przede wszystkim 22 sierpnia wrócę na Stadion Olimpijski w Berlinie. Będzie tam specjalny mityng rzutu młotem, pod koniec sierpnia odbędą się podobne zawody w Rieti.
[b]Łowcy dopingu pani nie dokuczają?[/b]
Ostatnio jakby mniej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA