fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ranking Samorządów

Polskie miasta i gminy na przedwyborczym zakręcie…

Udział gmin w dochodach z PIT
Rzeczpospolita
Tegorocznym liderom należą się szczególne wyrazy uznania: ostatni punktowany rok – 2009 – był dla miast i gmin najtrudniejszy od wielu lat - pisze Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich
12. edycja rankingu „Rzeczpospolitej”, cieszącego się zasłużoną renomą, choć – jak każdy ranking – uwzględnia tylko niektóre kryteria spośród wielu, które mogłyby być brane pod uwagę, przypada w roku dwudziestolecia odrodzonych samorządów gminnych.
Jednocześnie jego publikacja następuje w lipcu ostatniego roku piątej kadencji, ma więc znaczenie dla oceny władz miast i gmin przed wyborami spodziewanymi w listopadzie tego roku. W dodatku trzeba podkreślić, że sposób kształtowania punktacji ma bardzo wyraźne odniesienie do kadencji, ponieważ tam, gdzie brane są pod uwagę konkretne wskaźniki, uwzględnia się dane od 2006 albo 2007 roku, a więc całą kadencję (inaczej jest tylko tam, gdzie pada odpowiedź „tak” lub „nie” np. na pytanie, czy jest budżet zadaniowy lub rating).
Jeszcze jedno ważne przypomnienie: ranking premiuje dynamikę. Premia jest – można rzec – podwójna, bo najwięcej punktów dostaje się za dane (wskaźniki) z ostatniego roku, a ponadto niektóre wskaźniki wprost dotyczą dynamiki. Kilka przykładów: tempo wzrostu dochodów majątkowych, tempo wzrostu dochodów własnych, przyrost zadłużenia do nakładów inwestycyjnych, dynamika wydatków w dziale transport i drogi, dynamika wydatków w dziale ochrona środowiska.
Jest to więc ranking najtrudniejszy dla liderów z lat poprzednich, ponieważ nie sposób stale utrzymywać wysoką dynamikę. Jak widać, w czołówce jest stabilizacja, to znaczy liderzy są bardzo silni. Liderom rankingu 2010 należą się szczególne wyrazy uznania z jeszcze jednego powodu: ostatni punktowany rok – 2009 – był dla miast i gmin najtrudniejszy od wielu lat. Jego charakterystyka najlepiej zawiera się w zestawieniu obok siebie następujących trzech informacji o roku ubiegłym (wobec roku 2008):
? nastąpił spadek dochodów własnych gmin i miast na prawach powiatu o blisko 2 mld zł (o 2,8 proc.),
? wydatki majątkowe szczebla podstawowego podniosły się o 4,6 mld zł (o 19 proc.),
? zobowiązania tego szczebla wzrosły aż o 9,7 mld zł (o 41 proc.).
Dane te są bardzo wyraziste, ale wymagają komentarza.
[srodtytul]Stan finansów miast i gmin[/srodtytul]
Po pierwsze okazało się nieprawdą, że zmiany w systemie podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT) nie wpłyną znacząco na dochody własne gmin. Wpływ jest ogromny, co uwidacznia tabelka pokazująca dynamikę udziału w dochodach z PIT w ostatnich czterech latach.
Po drugie na to uderzenie w budżety samorządowe (gminy nie mogą sobie tych ubytków zrekompensować wzrostem VAT i akcyzy) nałożyła się wyraźnie widoczna dekoniunktura gospodarcza, której skutkiem jest spadek wpływów z CIT (o ponad 11 proc.) i z podatku od czynności cywilnoprawnych – o ponad 25 proc.). Gdyby przy tym chociaż uelastyczniono dochód własny gmin z podatku od nieruchomości, urealniono martwe przepisy o rencie planistycznej czy też zdecydowano się na zwrot nieodliczonego VAT od inwestycji publicznych, można by myśleć o działaniach zaradczych. Ale centrum, zajęte swoimi problemami, nie chce na razie zareagować na te potrzeby samorządów…
Do tego dochodzi ustawiczne nękanie najlepszych gospodarzy lokalnych, którzy decydują się na odważne partnerstwa z sektorem prywatnym, przez udających troskę o dobro publiczne politykierów, których zachowania np. w sprawie zagospodarowania odpadów komunalnych rażąco odbiegają od głoszonych przez nich standardów.
Także organy nadzoru nadal nie rozumieją, co oznacza konstytucyjna gwarancja samodzielności władz lokalnych w zakresie zadań własnych (oczywiście w granicach prawa). Nie rozumieją też innych uwarunkowań naszych działań, w czym brylują przede wszystkim niektóre…
[srodtytul]… raporty NIK[/srodtytul]
Ostatni raport NIK o korkach w największych miastach bardzo źle świadczy zarówno o formalnych, jak i intelektualnych kompetencjach kontrolerów izby. Wprawdzie przyznają oni, że wydatki dużych miast na transport i drogi są wysokie, jednak nie wystarcza im wyobraźni, by dostrzec, że pieniądze te miasta muszą wydawać na istniejące drogi, a zwłaszcza mosty, zamiast budować nowe arterie. Przykładowo w Poznaniu gruntownej odbudowy wymagają główne wiadukty drogowe, w tym kilometrowa estakada na trasie wylotowej do Katowic z epoki Gierka. W Dąbrowie Górniczej czy Sosnowcu gierkowskie wiadukty są całkowicie rozbierane i zastępowane nowymi. Drogi z lat 70. wymagają nie modernizacji, ale budowy od nowa po starym przebiegu. Według NIK jednak nie ma nowych mostów i dróg.
Innym przykładem jest raport dotyczący zagospodarowania odpadów komunalnych. NIK pisze, że gminy „nie radzą sobie” z tym problemem, w tym zwłaszcza z recyklingiem. I tylko pomijają ten drobny fakt, że nie mają żadnych realnych narzędzi do kontroli i wyegzekwowania jakości usług świadczonych przez podmioty gospodarcze, którym należało udzielić zezwolenia. To drobiazg (dla inspektorów NIK), że gmina musi udzielić zezwolenia nawet na podstawie pustych deklaracji firmy. To bez znaczenia, że gmina nie może wskazać firmie oczekiwanego sposobu zagospodarowania śmieci. To nic, że firma nie musi przekazywać gminie żadnych informacji o swojej działalności, w tym o odzysku surowców wtórnych z odpadów (według ustawy ma je przekazać… marszałkowi, ale dziś robi to 2 proc. firm, a marszałek nie ma żadnych sankcji wobec nierzetelnych).
W Polsce w tej dziedzinie państwo zafundowało firmom wolny rynek, który ma formę wolnoamerykanki (wolno wszystko, żadnych reguł). Stąd też lobby śmieciowe zażarcie broni tego stanu rzeczy, oskarżając wszystkich, którzy chcą wprowadzić jakiś porządek w tej dziedzinie, o chęć zdławienia wolności gospodarczej. Skutek ekonomiczny (że pominę np. ekologiczne lub społeczne) jest jeden – za chwilę będziemy płacić do wspólnej unijnej kasy spore pieniądze za niedotrzymanie zobowiązań akcesyjnych.
[srodtytul]Jak wzmocnić samorządy[/srodtytul]
Wróćmy jednak do sytuacji finansowej miast i gmin, bo ona zadecyduje nie tylko o dalszym rozwoju lokalnym, ale także o dobrym spożytkowaniu najważniejszej części środków unijnych.
To, co się wydarzyło w dwóch ostatnich latach w dziedzinie finansów lokalnych, wymaga radykalnych działań. Jak już wspomniałem, niektóre spośród nich nie wymagają przesunięcia środków z budżetu centralnego do miast i gmin. Jednak można pomyśleć także o pewnych transferach pieniędzy, bo warto – jeśli się chce, by środki unijne zostały wykorzystane – by odpady komunalne doczekały się zagospodarowania, by było więcej funduszy na drogi i komunikację miejską.
Pilną potrzebą jest urealnienie opłat planistycznych i adiacenckich, a także uelastycznienie przepisów dotyczących podatku od nieruchomości (zmiana przeznaczenia terenów powinna automatycznie skutkować zmianą stawki podatku od nieruchomości, bo to z niego ma powstawać na nowych terenach inwestycyjnych infrastruktura). Bardzo pilne jest uchwalenie przepisów ułatwiających miastom i gminom procesy rewitalizacyjne – ponad 21 proc. powierzchni miast wymaga dziś rewitalizacji, z tego połowa to obszary starej zabudowy śródmiejskiej, a dalsza jedna czwarta – tereny poprzemysłowe.
O pomstę do nieba zaczyna wołać kwestia VAT od inwestycji publicznych. Wystarczyłoby zastosować zwrot nieodliczonego VAT od tych inwestycji, czyli zrezygnować z części „transferu powrotnego” środków publicznych z gmin do budżetu centralnego. Na końcu trzeba wskazać konieczność uelastycznienia przepisów prawa w edukacji i pomocy społecznej – zadaniach podobno „własnych”, które tak opięto gorsetem ustaw i rozporządzeń, że gmina nie ma – wbrew konstytucji – żadnej autonomii w tych sferach.
Jeśli tych kilka spraw zostanie załatwionych, ranking się jeszcze uatrakcyjni, a w czołówce będzie o wiele większy ścisk. Po ewentualnym wyjściu gmin z zakrętu…
Informacje o pracy Związku Miast Polskich: [link=http://www.zmp.poznan.pl]www.zmp.poznan.pl[/link]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA