fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Biblioteka Pruska jako narzędzie pojednania?

Wizyta w cerkwi podczas spotkania kanclerz Angeli Merkel z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem w Jekaterynburgu
AFP
Niemcy i Rosja organizują wspólną wystawę, na której znajdą się obiekty kultury wywiezione przez Armię Czerwoną w czasie wojny. Czy w podobny sposób można rozwiązać sprawę Biblioteki Pruskiej, tzw. Berlinki, znajdującej się w Krakowie?
„Epoka brązu – Europa bez granic” – taki tytuł nosić będzie planowana w Rosji wystawa, na której zaprezentowane zostaną obiekty tzw. sztuki zdobycznej wywiezione z Niemiec przez Armię Czerwoną. W jej przygotowaniu uczestniczyć będą po raz pierwszy niemieccy eksperci, którzy otrzymają dostęp do rosyjskich zbiorów.
– To interesująca inicjatywa, którą można by przenieść na grunt relacji polsko-niemieckich – mówi „Rz” Dieter Bingen, szef Niemieckiego Instytutu Polskiego w Darmstadt. Proponuje, aby zastanowić się nad wspólną wystawą, także w Niemczech, obiektów ze zbiorów Berlinki znajdującej się w Bibliotece Jagiellońskiej w Krakowie. Tym bardziej że sytuacja Berlinki jest inna niż niemieckich dóbr kultury znajdujących się w Rosji. Zbiory Berlinki, w tym manuskrypty Goethego, Beethovena, Bacha, a także autograf niemieckiego hymnu autorstwa Hoffmanna von Fallerslebena, znaleziono po wojnie w budynkach klasztoru Benedyktynów w Krzeszowie na Dolnym Śląsku. Została tam przewieziona w czasie wojny z narażonego na alianckie bombardowania Berlina.
– Berlinka nie mieści się w kategorii sztuki zdobycznej. Są to dobra kultury przemieszczone w czasie działań wojennych i należy je traktować inaczej niż obiekty znajdujące się w Rosji – twierdzi Bingen. Niemcy domagali się jednak ich zwrotu, powołując się na postanowienia konwencji haskiej z 1907 roku zabraniającej konfiskaty dzieł sztuki w wyniku działań wojennych. Polska stoi od lat na stanowisku, że ewentualny zwrot Berlinki musiałby być częścią politycznego porozumienia obu stron, obejmującego zadośćuczynienie za straty wojenne polskiej kultury poniesione w wyniku planowej polityki nazistowskich Niemiec. Polska w przeciwieństwie do Rosji nie zdecydowała się na uznanie sztuki zdobycznej za własność państwa.
– Mamy do czynienia z sytuacją tymczasową i na razie patową – tłumaczy prof. Andrzej Chwalba z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Czy jednak taka sytuacja może trwać wiecznie? W polsko-niemieckim traktacie o przyjaźni i dobrym sąsiedztwie z 1991 r. jest mowa o dążeniu do rozwiązania sprawy dóbr kultury. Prowadzone przez lata rozmowy nie przyniosły jednak do dziś żadnego wyniku.
Trzy lata temu prof. Tono Eitel, główny niemiecki negocjator ds. zwrotu niemieckich dzieł sztuki, zażądał publicznie zwrotu Berlinki. Wywołana w ten sposób dyskusja doprowadziła jedynie do zaostrzenia relacji polsko-niemieckich. – Nie uważam, aby należało do tego tematu wracać. Nie będzie on przedmiotem rozpoczynających się jesienią rozmów na temat polsko-niemieckiej deklaracji przygotowywanej z okazji 20. rocznicy traktatu – powiedział „Rz” Krzysztof Miszczak, dyrektor biura pełnomocnika premiera ds. dialogu międzynarodowego.
Podobnego zdania jest niemieckie MSZ. Jak przypomina prof. Chwalba, przedstawiciele niemieckiej dyplomacji obecni na corocznych prezentacjach rękopisów kompozytorów ze zbiorów pruskiej Berlinki nie podkreślają konieczności ich zwrotu do Berlina.
[i]Piotr Jendroszczyk z Berlina[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA