fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Nowa formuła rent

Prawie 60 proc. rencistów ma świadczenia poniżej i równe 1000 zł brutto. W takiej sytuacji jest tylko 14 proc. emerytów.
Rzeczpospolita
Rząd planuje zmiany w świadczeniach – ma zniknąć ograniczenie pracy
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej chce zmienić formułę liczenia rent dla osób urodzonych po 1948 r. Taka zmiana zapisana jest w planie pracy rządu na drugie półrocze 2010 r.
– To próba ratowania budżetu – ocenia Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ. – Gdyby tak nie było, to resort przedstawiłby swoją propozycję wcześniej. Zmiana formuły może dać ok. 18 mld zł oszczędności budżetowych w ciągu dziesięciu lat. To znaczna kwota, bo od dwóch lat – od kiedy zmniejszono składkę rentową – fundusz rentowy w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie jest samowystarczalny.
– Trzeba uporządkować system ubezpieczeń społecznych i zastanowić się, co zrobić, by nie potrzebował takich wysokich dotacji – przyznaje Wiktor Wojciechowski z Fundacji FOR.
Jolanta Fedak, minister pracy, powiedziała „Rz”, że zamierza skorzystać z rozwiązań, jakie już dwa lata temu uchwalił parlament, ale zawetował je prezydent Lech Kaczyński. Zgodnie z tym pomysłem renty będą liczone podobnie jak emerytury: każdy pracownik będzie miał dodatkowo policzony tak zwany kapitał hipotetyczny (suma oszczędności wynikająca ze składek emerytalnych, gdyby ktoś odkładał je do końca swojej kariery zawodowej w wieku 60 lub 65 lat).
Minister Fedak zdaje sobie sprawę z tego, że dla powodzenia jej planu musi pozyskać poparcie opozycji. – Mamy gotowy projekt, ale też jestem gotowa do rozmów – mówi szefowa resortu pracy. Te uzgodnienia będą najprawdopodobniej dotyczyły wysokości minimalnego świadczenia gwarantowanego przez budżet oraz potencjalnego wieku przy obliczaniu kapitału hipotetycznego. Związki zawodowe i opozycja optują, by przyjąć 65 lat jako wiek przechodzenia na emeryturę, co pomoże podnieść wysokość świadczeń. Wydłużenie wieku liczenia kapitału oznacza wyższe świadczenie, bo liczone jest z zastosowaniem krótszego okresu otrzymywania świadczenia.
Dodatkowo ministerstwo proponuje zniesienie wszystkich ograniczeń związanych z pracą inwalidów. Oznacza to, że bez względu na to, ile będą zarabiali, nadal będą mogli otrzymywać świadczenie.
Nowa formuła obliczania rent rodzi liczne pytania wśród ekonomistów. Irena Wójcicka z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową przyznaje: – Taki pomysł rozwiązuje mały problem wynikający z finansowania ubezpieczeń społecznych: ogranicza wydatki na renty. Nie rozwiązuje natomiast podstawowego: niskiej aktywności zawodowej osób niepełnosprawnych i na rentach – podkreśla.
Zdaniem Wójcickiej najważniejsze jest inne podejście do osób niepełnosprawnych. – W Wielkiej Brytanii nie orzeka się o stopniu niepełnosprawności, tylko o stopniu sprawności zawodowej oraz o potrzebach, jakie muszą być zaspokojone, by pomóc takiej osobie wrócić na rynek pracy – zauważa.
[ramka][srodtytul]ZUS wydaje miliardy[/srodtytul]
Ponad 1,2 mln osób pobiera renty z tytułu orzeczonej niepełnosprawności zawodowej. Przeciętnie świadczenie wynosi ponad 1,2 tys. zł i jest o pół tysiąca niższe od przeciętnej emerytury. ZUS przeznacza co miesiąc ponad 1,5 mld zł na wszystkie renty. Renty są zmniejszane, jeśli ktoś dodatkowo zarabia więcej niż 70 proc. przeciętnej płacy, ale jeśli jest to powyżej 130 proc., to ZUS zawiesza wypłatę świadczenia.[/ramka]
[i]masz pytanie wyślij e-mail do autorki
[mail=a.fandrejewska@rp.pl]a.fandrejewska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA