fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Marek Belka chce swoich ludzi w NBP

Marek Belka, prezes NBP, chce mieć mniej doradców od poprzednika
Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek
W sierpniu poznamy nazwiska doradców ekonomicznych nowego prezesa banku centralnego
– Prezes ma zamiar ściągnąć do siebie najlepszych ekonomistów w kraju – mówi „Rz” osoba z otoczenia prezesa. – Dotychczasowi doradcy, których zatrudnił zmarły tragicznie prezes Sławomir Skrzypek, rozstaną się z bankiem.
Marek Belka chce mieć kilku fachowców, na których będzie mógł polegać, oraz kilku stałych współpracowników. Zdaniem rozmówców „Rz” kilku z nich zapewne ściągnie z Uniwersytetu Łódzkiego, z którym jest związany. Nie zamierza jednak powoływać tak dużego sztabu doradców, jak to miało miejsce za poprzedniego prezesa, który miał ich dziesięciu. Zdaniem prof. Dariusza Filara, byłego członka RPP, prezes Skrzypek otaczał się nadzwyczajnie licznym gronem doradców, wśród nich byli np. Cezary Mech, Ryszard Bugaj i prof. Jerzy Żyżyński. Wszystkich, których wcześniej przyjął Leszek Balcerowicz, zwolnił. Wśród nich byli m.in. Andrzej Rzońca, obecny członek RPP, oraz Marek Rozkrut, obecnie dyrektor Departamentu Polityki Finansowej w MF. Dlaczego były prezes zatrudnił aż tylu doradców? – Pamiętajmy, że Sławomir Skrzypek był powoływany na szefa banku centralnego w atmosferze braku zaufania do jego kompetencji, więc mógł szukać wsparcia z zewnątrz w różnych kwestiach związanych z zagadnieniami makroekonomicznymi i w sprawach technicznych związanych z bankowością centralną – wyjaśnia prof. Jerzy Osiatyński, członek Komitetu Badań Ekonomicznych przy NBP.
Równie liczny jest dziś gabinet prezesa NBP. Prof. Jerzy Osiatyński uważa, że zapewne i jego szeregi zostaną uszczuplone. – Marek Belka z pewnością jednak nie będzie wykonywał żadnych pochopnych ruchów – mówi ekonomista. – Najpierw dokładnie przyjrzy się kompetencjom pracowników.
Ciągle brakuje też jednego z członków zarządu banku centralnego. Nasz informator z NBP uważa, że Marek Belka zechce powołać na to stanowisko Andrzeja Raczko, ministra finansów w jego rządzie. Raczko pracował w bankach komercyjnych i instytucjach finansowych, ma też doświadczenie pracy w resorcie finansów w rządach Marka Belki (dwukrotnie) i Jerzego Millera, odpowiadał wówczas m.in. za dług publiczny i politykę zagraniczną, w tym za negocjacje akcesyjne jako członek zespołu negocjacyjnego.
Tuż przed powtórnym objęciem stanowiska w Międzynarodowym Funduszu Walutowym pracował jako dyrektor Departamentu Analiz Rynkowych Komisji Nadzoru Finansowego. W Waszyngtonie zajmuje się dziś regionem Europy Środkowej i Wschodniej, współpracował też z Departamentem Europejskim MFW kierowanym przez Belkę.
Zdaniem Dariusza Filara, jeśli prezydent zgodzi się na tę kandydaturę, będzie to dobry wybór. – Obaj panowie się znają, mają do siebie zaufanie – mówi. Raczko ma też doświadczenie międzynarodowe, jest wyważony w swych poglądach. Bank na razie nie komentuje tej sprawy. – O wszelkich zmianach kadrowych będziemy informować na bieżąco – wyjaśnia Anna Wójcicka, dyrektor biura prasowego NBP.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA