fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2010 - RPA

Niezwykła codzienność

Stadion Soccer City, na którym rozegrano m.in. finał i mecz otwarcia
AFP
Mundial był przewrotnym, ale jednak dalszym ciągiem tego, co się zaczęło na Euro 2008
[i] Korespondencja z Johannesburga [/i]
Z poziomem futbolu było na tym turnieju tak jak z Południową Afryką: najtrudniej o jednoznaczną opinię. Jak w Johannesburgu susza, to w Kapsztadzie leje bez przerwy, w dzień jest lato, a w nocy zima.
Gdy ludzie są dla ciebie mili, to tak, że zostawiają swoje zajęcia, żeby pomagać, a gdy niemili, to uciekają z twoim laptopem albo portfelem. I na boisku też było od skrajności do skrajności: na wielu meczach, zwłaszcza w pierwszych tygodniach, trudno było dotrwać do końca, za to jak już się działo, to szły iskry, zwłaszcza w epickich ćwierćfinałach.
Padało mało goli, a jednak zdarzyły się historyczne lania, oba z ręki Niemców: angielskie i argentyńskie. Dominowały wyrachowanie i ostrożność, ale wiele historii przejdzie do mundialowej legendy: bramka widmo Franka Lamparda, ręka Luisa Suareza, który naprawdę stał się w ostatnich dniach w Afryce symbolem wszelkiego zła, niezwykłe odrodzenie Miroslava Klosego i jego pogoń za rekordem Ronaldo, francuskie pranie brudów. Europa długo cierpiała, ale do półfinałów dopuściła tylko Urugwaj.
[srodtytul]Ostatnie tchnienia Włoch [/srodtytul]
Finał oceny turnieju nie mógł zmienić. Najważniejsze wiedzieliśmy przed nim: że będzie wreszcie ósmy kraj z Pucharem Świata (dołączy do Urugwaju, Włoch, Niemiec, Brazylii, Anglii, Argentyny i Francji) oraz pierwszy zwycięzca z Europy poza Europą. Do tego pierwszy raz po wojnie uda się Staremu Kontynentowi obronić tytuł. To się zdarzyło wcześniej tylko raz, kiedy Włosi byli mistrzami w 1934 i 1938 roku.
W obecnej europejskiej dominacji nie ma przypadku. Na konferencji w przededniu finału pytano trenera Berta van Marwijka, czy się dokonała jakaś zmiana w porządku futbolu, że nie ma Brazylii, Włoch, tylko Holendrzy z Hiszpanami.
Nie ma co pytać, ta zmiana się dokonuje od dawna, na co dzień. Włoska piłka psuje się z każdej strony, mistrzostwo świata z 2006 r. i Liga Mistrzów dla Milanu rok później były jednymi z jej ostatnich tchnień.
Wygranie LM przez Inter – w finale zagrał jeden Włoch, jako rezerwowy w roli maskotki – tego obrazu nie zmienia. Brazylijczycy? Znaczą ostatnio w Lidze Mistrzów mniej niż kilka lat temu, zdarzył się nawet niedawno finał bez ich piłkarza w podstawowym składzie, Chelsea – Manchester w 2008 r. W Interze było ich trzech, ale nietypowych: bramkarz, stoper i prawy obrońca. Nawet na rynku transferowym Brazylię wyprzedza Argentyna. Tyle że to ten sam przykład postawienia spraw na głowie: piłkarze są coraz drożsi, a kraj, który ich wychował, ma z tego coraz mniej.
To nie jest czas dla reprezentacji, które się skrzykują na wielkie turnieje ze wszystkich stron świata, ani dla trenerów-motywatorów. Dziś Hiszpania jest nową Brazylią, nawet brazylijscy dziennikarze tak o niej mówią. Wygrywają ci, którzy mają pomysł na siebie, planują na lata, a nie tygodnie, i najlepiej, jeśli mają też w składzie kilku piłkarzy z tego samego klubu.
Tak jak Hiszpania stoi Barceloną, a Niemcy Bayernem, klubami, w których trenerzy codziennie uczą piłkarzy, że każdy mecz ma być świętem, że można nawet przegrać, ale trzeba być wiernym sobie.
[srodtytul] Bajki o zmęczeniu [/srodtytul]
W Holandii jest nieco inaczej, bo każdy piłkarz w podstawowym składzie jest z innego klubu, tylko Bayern ma dwóch – Marka van Bommela i Arjena Robbena (jedni z wielu bohaterów ostatniej Ligi Mistrzów, którzy nie zawiedli w RPA). Także Diego Forlan po wygraniu Ligi Europejskiej miał siłę pchać Urugwaj do ataków przez cały mundial, więc teorie o zmęczeniu gwiazd jako głównej przyczynie ich słabości można włożyć między bajki.
Ale wszystkie holenderskie kluby pracują z młodzieżą podobnie, a kręgosłupem reprezentacji są ci, którzy kilka lat temu grali razem w ostatnim pięknym Ajaksie: od Maartena Stekelenburga w bramce przez Johna Heitingę w obronie po Nigela de Jonga oraz Wesleya Sneijdera w pomocy i Rafaela van der Vaarta jako pierwszego rezerwowego.
[srodtytul]Wymiana bezpieczników [/srodtytul]
Mundial poziomem gry bardzo ustępował ostatniemu Euro (zazwyczaj jest gorszy od ME), ale w pewnym sensie był kolejnym rozdziałem tamtej historii z Austrii i Szwajcarii. Francja już wtedy była pośmiewiskiem, Włosi w ME wyczołgali się z grupy, ale odpadli w następnym meczu, Portugalia miała tyle zwycięstw, ile porażek, Anglików nie było wcale.
Obaj finaliści Euro, Niemcy i Hiszpanie, dotarli do półfinału w RPA. Razem z Holandią, która w meczach grupowych tamtych ME grała piękniej od Hiszpanii, a Wesley Sneijder był jednym z najlepszych piłkarzy pierwszej rundy, o czym się często zapomina, bo potem Xavi i Iniesta wzięli wszystko. W Austrii i Szwajcarii Holandię zatrzymała niespodziewana katastrofa w ćwierćfinale z Rosją. W RPA nic takiego się nie zdarzyło, bo Bert van Marwijk wbudował w przejętą od Marco van Bastena drużynę dodatkowe bezpieczniki, zaczynając od Marka van Bommela.
To samo zrobił Vicente del Bosque z Hiszpanią. Wymienił Carlosa Marchenę na Gerarda Pique, Marcosa Sennę zastąpił Sergio Busquetsem, podstawowym piłkarzem zrobił rezerwowego podczas Euro Xabiego Alonso. Podczas mistrzostw Europy Alonso wchodził na boisko, gdy Hiszpania zaczynała pilnować własnej bramki, teraz pilnuje jej od początku.
Hiszpanie zmienili podejście, bo żaden rywal już nie grał z nimi tak naiwnie jak podczas Euro, gdy każdy problem mogli rozwiązać kontratakiem. Ale ostrożna Hiszpania pozostała Hiszpanią, a jej sukcesy w RPA były rzadko spotykanym w mundialach ukoronowaniem tego, co się ostatnio działo w piłce klubowej. Przede wszystkich tych kilku lat z wielką Barceloną, najpierw Franka Rijkaarda, teraz Pepa Guardioli. Najlepszej rzeczy, jaka mogła spotkać futbol.
[ramka][srodtytul]Opinie o Mundialu [/srodtytul]
[b] Danny Jordaan
szef komitetu organizacyjnego [/b]
Zmęczenie piłkarzy staje się wielkim problemem organizatorów mistrzostw świata. Trzeba zająć się nim już teraz, by za cztery lata znów nie być rozczarowanym. Pytanie brzmi, ile meczów w ciągu roku może wytrzymać nawet najlepiej przygotowany organizm? Mundial kończy sezon i wyczerpanym zawodnikom brakuje energii. Hiszpania i Holandia grały bardzo zespołowo i stąd ich sukces. Ale wiele gwiazd nie pokazało pełni umiejętności. Lionel Messi, Cristiano Ronaldo, Wayne Rooney spisali się gorzej, niż oczekiwano, ale przecież oni rozegrali około 50 spotkań w sezonie. Z kolei Kaka i Fernando Torres nie wrócili do wielkiej formy po kontuzjach. Afrykańskim drużynom zaszkodził rozegrany na przełomie stycznia i lutego Puchar Narodów Afryki. Większość piłkarzy występuje w Europie, nie mieli czasu na odpoczynek i nie zdążyli się odpowiednio przygotować. Niemcy zimą mają miesięczną przerwę w lidze i zazwyczaj dominują nad rywalami przygotowaniem fizycznym. W RPA też byli świetni. A w Brazylii klimat będzie dla zawodników dużo trudniejszy niż nasz. Osiągnęliśmy sukces. Mistrzostwa były momentem szczególnej jedności. Ludzie patrzą teraz na nasz kraj inaczej.
[b]Jacob Zuma
prezydent RPA [/b]
Specjalne podziękowania należą się mieszkańcom za pasję, serce i zaangażowanie, z jakim podchodzili do mundialu. To oni byli gwiazdami i mistrzami tego turnieju. Wspierając inne zespoły z kontynentu, pokazali afrykańską jedność i solidarność.
[b] Jacques Rogge
szef MKOl[/b]
Cała rodzina sportowa jest z RPA dumna. To była kolejna wielka impreza – po mistrzostwach świata w rugby i krykiecie – znakomicie zorganizowana przez ten kraj.
[b] Ronaldo
najlepszy strzelec mistrzostw świata wszech czasów [/b]
Gratulacje dla Klosego: 14 goli to fantastyczne osiągnięcie. Szkoda, że nie mógł zagrać w meczu z Urugwajem. Wbrew temu, co moglibyście sądzić, jego wyczyn mnie nie martwi. Ja już napisałem swoją historię. Czas, by zrobili to inni.
[i]—t.w.[/i]
[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA