fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2010 - RPA

Xavi: Barcelona i Hiszpania grają tak, jak on im każe

Xavi Hernandez
AFP
Stworzył nową jakość. Od niego w reprezentacji Hiszpanii zależy najwięcej
Jego podanie otworzyło drogę do bramki Fernando Torresowi w finale mistrzostw Europy dwa lata temu. To on podawał Carlesowi Puyolowi w półfinale mistrzostw świata z Niemcami.
30-letni dziś Xavi jako swoich idoli zawsze wymieniał Bernda Schustera i Pepa Guardiolę. Gdy ten drugi odchodził z Barcelony w 2000 roku, w klubie zdecydowano się nie kupować nikogo na jego miejsce, ale wreszcie dać prawdziwą szansę Xaviemu. Miał grać tak jak Guardiola, a zrewolucjonizował futbol. Wystarczy wąska szczelina między obrońcami, by podał w nią tak, że będzie za późno na interwencję. Repertuar jego zagrań jest taki, że nie można przewidzieć następnego ruchu.
Zadebiutował w Barcelonie w wieku 18 lat, szansę dał mu Louis van Gaal. Xavi już wtedy imponował spokojem, doskonale strzelał z rzutów wolnych. W linii pomocy schowany był jednak za tymi piłkarzami, którzy mieli kreować grę. On był od czarnej roboty.
Dopiero Frank Rijkaard przesunął go do przodu, dał do pomocy Andresa Iniestę i stworzył atak klonów, które zamęczą każdego przeciwnika, wymieniając podania i przyspieszając w najmniej spodziewanym momencie. Obaj nie lubią porównań do siebie, nie znoszą też porównań z Guardiolą. – Futbol to myślenie, gra, w której musisz się zastanowić, jak kopnąć piłkę, by twoja drużyna odniosła jak największą korzyść – mówi Xavi.
Mistrzem Hiszpanii był pięć razy, dwa razy wygrał Ligę Mistrzów. Jest spokojny, dla niektórych nudny, ale nie boi się mówić, co myśli. Kilka razy pakował zabawki i zapowiadał odejście z klubu, nie potrafiąc się dogadać z prezesami. Gdy był nastolatkiem, interesował się nim Milan, później pytały o niego Manchester United i Chelsea. Tyle że Xavi, tak jak cała jego rodzina, to cules – zagorzali kibice Barcelony. Jego ojciec przychodził nawet na treningi drużyny, zanim dostał się do niej Xavi. Przychodzi nadal.
W reprezentacji zadebiutował w 2000 roku. Gdy Luis Aragones brał go na mundial w 2006 roku zaraz po półrocznej przerwie spowodowanej kontuzją, zapytano go, czy nie za wiele ryzykuje. – Ryzykiem byłoby zostawienie Xaviego w domu – odpowiedział trener.
Był pierwszym, który udźwignął ciężar i w 2008 roku poprowadził wreszcie Hiszpanię do zwycięstwa w mistrzostwach Europy. Wybrano go na najlepszego piłkarza turnieju. Po cichu mówi się o tym, że wcześniej był trochę zazdrosny o Cesca Fabregasa. Mówi, że ciągle grał tak samo, ale ludzie dopiero po tylu latach dostrzegli, że to jest esencja futbolu. Gdy Barcelonę po nocnych klubach rozprowadzał Ronaldinho, Xavi był pierwszym, który powiedział o tym głośno. Gdy w poprzednim sezonie Gerard Pique proponował kibicom śpiewanie obelżywych piosenek o Realu Madryt, to Xavi nie zostawił na nim suchej nitki.
Mistrzostwo świata dopełni obrazu piłkarza doskonałego. Po meczu w Durbanie mówił: – Jeśli w finale zagramy tak jak z Niemcami, to jestem spokojny. Będziemy mieć złote medale.
[i]Korespondencja z Johannesburga[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA