fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

„Le Monde”, marzenie o bezstronności

ROL
Kiedy w 1944 r. powstawał prestiżowy francuski dziennik, czytelnicy otrzymali zapewnienie, że będzie niezależny i obiektywny, zachowujący swobodę wypowiedzi. Dziś gazeta nie ukrywa już swych lewicowych inklinacji. Z finansowych opałów ma ją uratować konsorcjum inwestorów związanych z Partią Socjalistyczną
U podstaw powstania „Le Monde” leżało marzenie o wolnej niezależnej prasie, zrodzone z doświadczenia okupacji. Generał Charles de Gaulle, wówczas szef tymczasowego rządu Republiki Francuskiej, uważał, że kraj „tylko wtedy jest wolny, kiedy posiada wolną prasę”.

Większość francuskich gazet w czasie wojny jednak upadła lub została – jak prestiżowy dziennik „Le Temps” – zamknięta pod zarzutem kolaboracji z nazistami. We wrześniu 1944 roku generał spotkał się w swoim paryskim biurze z Pierre’em-Henrim Teitgenem, rządowym komisarzem ds. informacji. Rzucając okiem na stertę pożółkłych gazet na podłodze, oświadczył: – Teitgen, niech mi pan odnowi „Le Temps”! Niech pan wybierze dyrektora, którego przeszłość w ruchu oporu oraz kompetencje dziennikarskie są niekwestionowane. Niech pan do tego dorzuci liberalnego protestanta i gaullistę![srodtytul]Coraz dalej od de Gaulle’a[/srodtytul]Teitgen uczynił, jak mu kazano. Na dyrektora „Le Monde”...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA