fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2010

Radość w sztabie Platformy

Donald Tusk w otoczeniu polityków PO (Elżbiety Radziszewskiej, Róży Thun, Grzegorza Schetyny) cieszył się z wyników sondaży
Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Mam wielkie uczucie ulgi – mówił premier, gdy pokazano pierwsze sondażowe słupki
– Wygrała polska demokracja – zaczął ostrożnie swoje wystąpienie Bronisław Komorowski. – Ale z szampanem zaczekajmy do jutra.
Zapowiadał, że jako głowa państwa zadba, by „przyszła prezydentura była prezydenturą wszystkich Polaków, jednoczącą, a nie dzielącą”.
Na wieczór wyborczy tym razem Platforma wybrała obszerną salę w warszawskim budynku Focus. – To dla nas szczęśliwe miejsce – mówili w kuluarach politycy. Blisko trzy lata temu partia świętowała tu swój sukces w wyborach parlamentarnych.
Ale politycy Platformy na ogłoszenie wyników czekali w kuluarach, z dala od dziennikarzy. I tam przyznawali, że do ostatniej chwili nie byli pewni wyniku.
Najpierw, tuż przed ogłoszeniem sondażowych wyników, w sali pojawił się Donald Tusk z najbliższym otoczeniem i świtą ministrów. Byli m.in. Radosław Sikorski z żoną, Aleksander Grad, Jacek Rostowski, Elżbieta Radziszewska, Cezary Grabarczyk oraz europosłowie. Komorowski wszedł chwilę później.
Razem z politykami PO owacyjnie witali go m.in. były lider SdPl Marek Borowski, były minister kultury w rządzie SLD Waldemar Dąbrowski. W tłumie byli też członkowie komitetu honorowego kandydata PO: Maja Komorowska, Elżbieta Dzikowska, Piotr Adamczyk, Wojciech Fibak.
Kiedy na trzech telebimach pojawiły się wyniki pokazujące wygraną kandydata Platformy, sala skandowała: Bronek zwyciężyliśmy! Prezydent Komorowski!
Na scenie stał tylko marszałek Sejmu z małżonką. Premier, który mocno wspierał go w kampanii, stał z grupą działaczy i gośćmi. To celowy zabieg Platformy, która chciała, by Komorowski mógł się zaprezentować jako polityk niezależny. W sali nie było też logo partii. W tle podium było jedynie hasło kampanii: „Zgoda buduje”. – Nie ma logo, bo Komorowski ma być prezydentem wszystkich Polaków – mówił jeden z polityków.
Na podium obok marszałka Sejmu pojawili się tylko Tadeusz Mazowiecki i Władysław Bartoszewski. – W sposób szczególny chciałem podziękować tobie, Tadeuszu – Komorowski zwrócił się do pierwszego premiera wolnej Polski.
Mazowiecki wszedł na mównicę i uściskał bohatera wieczoru. – Chciałem podziękować jeszcze Lechowi Wałęsie, Władysławowi Bartoszewskiemu, wszystkim ludziom, którzy swoim życiem udowadniali i uczyli, że nie ma wolności bez solidarności – mówił Komorowski.
Władysław Bartoszewski koncyliacyjnie zapewniał: – Polska jest najważniejsza i dlatego Polacy chcą zgody, współdziałania, nie zgody na wszystko, ale zgody w duchu solidarności i wolności.
[wyimek]Donald Tusk nie wygłosił przemówienia. A PO zadbała, by Komorowski nie pokazał się na tle logo partii[/wyimek]
Premier głos zabrał dopiero zapytany przez dziennikarzy. – Jeśli ten wynik się potwierdzi, to będzie jedna z najszczęśliwszych chwil w jego życiu – mówił szef rządu o Komorowskim. – Mam wielkie uczucie ulgi.
Jak dodał, „tylko głupiec się nie boi” w tak ważnych sprawach jak wybory. – Kto się nie boi, niech innej roboty się podejmuje, bo tu taka odrobina pokory, takiego zdrowego strachu przed wyborcami, przed oceną, jest potrzebna, bo inaczej by ludziom odbiło – mówił premier.
Szef rządu mówił też o swoim nowym planie. Zapowiedział, że po wygranej Komorowskiego będzie przekonywał partnerów w parlamencie do wprowadzenia tzw. reguły wydatkowej. Chodzi o to, by pieniądze z budżetu były wydawane w sposób bardziej oszczędny i zdyscyplinowany. – Mówię o kluczowych dla Polski zmianach, by Polska była krajem, który nie tylko mądrze oszczędza, ale też mądrze wydaje – powiedział Tusk.
– Mam nadzieję, że sondażownie się nie mylą, i tak jak przy pierwszej turze Bronisław Komorowski wygra wybory prezydenckie. Taki finał wyborów oznaczałby pięć lat spokoju – mówił szef sztabu kandydata PO Sławomir Nowak.
Również szef Klubu PO Grzegorz Schetyna przyznawał, że będzie odczuwał niepokój do ostatecznego komunikatu PKW. – Sondaże są sympatyczne i zwycięskie dla nas, ale to tylko sondaże – mówił dziennikarzom. – Radość w kącikach ust już jest, ale jeszcze parę godzin wszyscy musimy wytrzymać.
Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski, witając się z Hanną Gronkiewicz-Waltz, przyznawał: – Ja to w jednej chwili myślałem, że możemy przegrać.
– Nie, ja do końca byłam spokojna – komentowała prezydent stolicy.
W kuluarach odbywały się też rozmowy dotyczące przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Politycy PO przyznają nieoficjalnie, że niełatwo będzie im je wygrać. A oficjalnie? – Myślę, że Polacy mają stałe preferencje partyjne. A poza tym trudno porównywać wybory parlamentarne z prezydenckimi – przekonywał poseł Michał Szczerba, współpracownik Komorowskiego.
Na koniec w sztabie Platformy odśpiewano hymn narodowy.
Podczas wieczoru wyborczego w Warszawie zabrakło Janusza Palikota. Poseł ogłoszenie wyników oglądał w Lublinie w gronie współpracowników. – Wybory pokazały, że jest to wybór większy niż wybór między Komorowskim a Kaczyńskim, między PO a PiS – stwierdził. – Tak naprawdę okazało się to wyborem między oświeceniem a Kościołem.
Zarzucił, że duchowni straszyli zwycięstwem Komorowskiego.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=d.kolakowska@rp.pl]d.kolakowska@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA