Sądownictwo

Ukarani za poglądy?

Działacze Naszości odpowiedzieli na wyrok kolejnym happeningiem, wczoraj w Poznaniu
Fotorzepa, bartosz jankowski Bartosz Jankowski
To hucpa i przesada – tak eksperci oceniają wyrok sądu za happening
„Naszość wszystko umyje, nawet Sopot i Gdynię, Karnowskiego willę też” – krzyczała grupa młodych ludzi ubranych w robocze kombinezony, wymachując miotłami, szczotkami i mopami.
To działacze Akcji Alternatywnej Naszość, którzy zorganizowali wczoraj happening na ulicach Poznania. [srodtytul]Kara za piratów [/srodtytul]
„Jestem szczurem śmietnikowym, taki wyrok mam sądowy” – skandowali. Kilku weszło do kontenera na śmieci, z którego wywiesili transparenty z napisami: „Bo się śmiałem z kumpla Tuska” i „MPO = Molestująca Platforma Obywatelska”. Wyśmiali w ten sposób wyrok Sądu Rejonowego w Sopocie, który skazał ich na karę miesięcznego wykonywania prac społecznych na rzecz Zakładu Oczyszczania Miasta w Sopocie. Za co? Jak poinformowała w poniedziałek jako pierwsza w wydaniu online „Rz”, sopocka sędzia Anna Potyraj uznała ich za winnych zakłócenia porządku publicznego. Przypomnijmy, w marcu podczas posiedzenia sopockiej rady miasta przebrani za piratów młodzi aktywiści Naszości przekonywali radnych, by ci poparli wniosek o referendum w sprawie odwołania prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego, którego prokuratura podejrzewa m.in. o korupcję. – Pojechaliśmy w marcu do Sopotu, bo jako piraci zawsze chcieliśmy służyć pod banderą Jacka Karnowskiego. To znany rozbójnik – tłumaczył wczoraj dziennikarzom Piotr Lisiewicz, lider Naszości. Po marcowym happeningu jego uczestników zatrzymała policja. A po dziewięciu miesiącach od zdarzenia sędzia Anna Potyraj wydała wyrok. – Ten wyrok to hucpa sądowa. Wymiar sprawiedliwości – jak w tym przypadku – staje się niekiedy wymiarem śmieszności, niezborności i braku logiki. Trudno go inaczej skomentować – mówi „Rz” Jacek Bąbka, prezes Fundacji Badań nad Prawem. – Gruba przesada. Niedobrą rzeczą jest, gdy sądy karzą kogoś za poglądy, jak to ma miejsce w tym przypadku – dodaje prof. Piotr Kruszyński, prawnik karnista. [srodtytul]Nadużycie czy sprawiedliwość[/srodtytul] Niepokój ekspertów budzi też nakazowy tryb wydania przez sopocką sędzinę orzeczenia. Uczestników marcowego happeningu uznano za winnych bez przeprowadzenia rozprawy, wysłuchania świadków i obrony podejrzanych. W dodatku poznaniacy mają odpracować karę w odległym o kilkaset kilometrów Sopocie. – To nadużycie. Taki tryb się stosuje, gdy wina podejrzanego nie budzi wątpliwości, lub też gdy przyznaje się on do winy – twierdzi Bąbka. Jako groźny i groteskowy uznaje wyrok sądu za happening sopocka opozycja w radzie miejskiej. – To ograniczanie wolności słowa. Przypomina się dawna epoka – ocenia radny PiS Bartosz Łapiński. Uważa, że nakaz pracy na rzecz Zakładu Oczyszczania Miasta jest poniekąd zabawny. Dlaczego? – Bo pełniący obowiązki kierownika ZOM ma zarzuty korupcyjne za wystawianie za łapówki zaświadczeń o przepracowanych godzinach na rzecz zakładu przez skazanych – tłumaczy. Wieczysław Augustyniak, przewodniczący rady miasta Sopotu, ripostuje: – Byli pod wpływem alkoholu i zachowywali się głupawo. Za niektóre głupie zachowania muszą jednak trochę odpowiadać, bo to nie są chłopcy z podstawówki. Wojciech Andruszkiewicz, prezes gdańskiego Sądu Okręgowego, decyzji sądu w Sopocie nie chce komentować. – To trochę dziwne, jeśli chodzi o wykonawstwo – mówi „Rz”. I dodaje: – Nie mam żadnej władzy nad sądem. Jeżeli są wątpliwości, można skierować sprzeciw do sądu drugiej instancji. Działacze Naszości już zapowiedzieli odwołanie się od wyroku. Co zrobią, jeśli proces przegrają? – Będziemy oczyszczali Sopot ze wszystkich śmieci. Potem przyjdzie kolej na inne miasta. Afera śmietnikowa dobije PO – zapowiedział Lisiewicz.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL