Polityka

Platforma czyści swoje szeregi

Wewnętrzne wybory w PO rozpoczną się w lutym. Na zdjęciu przewodniczący partii Donald Tusk w czerwcu 2003 r. w Warszawie, gdzie odbywała się Krajowa Konwencja Platformy Obywatelskiej
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Przed partyjnymi wyborami lokalni liderzy usuwają oponentów, a władze rozwiązują koła, na które straciły wpływ
W lutym rozpoczynają się wewnętrzne wybory w Platformie. Najpierw w kołach zostaną wybrani nowi liderzy, potem władze całych regionów, a w maju przewodniczący partii. Ale niektórzy członkowie PO nie będą mogli zagłosować. W Świętokrzyskiem – blisko 600 osób. To efekt porządków robionych w terenie przez centralne władze partii.
– Boję się, że to początek rozgrywek – mówi lokalny polityk. [srodtytul]Centrala czuwa[/srodtytul]
– Nie wiemy, kiedy u nas wybory, czekamy na ustalenie terminu z panią komisarz – mówi Artur Gierada, który do niedawna kierował kielecką PO. On sam i kilkuset jego partyjnych kolegów nie może wziąć udziału w wyborach. Dwa miesiące temu władze krajowe zlikwidowały jego 400-osobowe koło i 200-osobowe koło w Skarżysku-Kamiennej. Decyzje tłumaczyły wewnętrznymi konfliktami. W efekcie rozwiązano ok. 25 proc. PO w Świętokrzyskiem, a regionem zaczęła rządzić komisarz Marzena Okła-Drewnowicz. Działacze ze zlikwidowanych kół mogą co prawda przystąpić do innego koła, ale prawo głosu zyskają dopiero po pół roku. Tak mówi statut PO. A wtedy już będzie za późno, by mieć wpływ na wybór nowych władz. – W takiej sytuacji pani komisarz ma znacznie większe szanse zostać szefem regionu. Koła, które rozwiązano, nie były jej przychylne – komentuje jeden z lokalnych działaczy. Parlamentarzyści PO z tamtego regionu mają nadzieję, że władze krajowe postąpią demokratycznie. – Czekamy na interpretację statutu korzystną dla nas, jestem w tej sprawie umówiony z sekretarzem generalnym – mówi senator Michał Okła. Gierada: – Liczę, że pani komisarz zachowa się honorowo i sama poprosi krajowe władze, by nam przywróciły prawo głosu. [srodtytul]Baroni wycinają[/srodtytul] Ostatnio zarząd regionalny rozwiązał 100-osobowe Koło Wspierania Inicjatyw Obywatelskich w Zachodniopomorskiem. – Doszło w nim do pompowania koła przed wyborami, by zwiększyć swoje szanse – mówi „Rz” Sebastian Karpiniuk, szef zachodniopomorskiej PO. Założycielką koła jest Renata Zaremba, którą wymienia się jako konkurentkę europosła Sławomira Nitrasa do funkcji lidera szczecińskiej PO. Czy to Zaremba chciała zwiększyć swoje szanse? – Nie chcę przesądzać o winie – ucina Karpiniuk. Władze tamtejszej PO postanowiły, że w partii może zostać tylko 30 osób z koła, reszta została z niej usunięta. Ale nawet one zgodnie ze statutem nie zdążą wziąć udziału w głosowaniu. – Ta sytuacja nasuwa skojarzenia ze zbliżającą się rywalizacją o fotel lidera szczecińskiej PO – przyznaje poseł Cezary Urban z Zachodniopomorskiego. Wojna podjazdowa toczy się też w pomorskiej PO. Według lokalnych polityków władze krajowe ociągają się z rozpatrzeniem odwołań siedmiorga zawieszonych działaczy. Wśród nich lidera sopockiej PO Michała Woźniaka. Zawieszono ich za to, że wbrew centrali wsparli oskarżonego o korupcję prezydenta Sopotu. Ostatnio sąd partyjny podważył bezstronność ich pełnomocnika. – Władze partii nie chcą dopuścić działaczy do głosowania, bo zamierzają wybrać przychylnego sobie lidera w Sopocie – mówi pomorski polityk. – To naturalne, że w ugrupowaniach toczy się wewnętrzna walka o stanowiska, które potem przekładają się na wpływy w regionach i partii – uważa dr Bartłomiej Biskup, politolog z UW. – Tak jest w partiach kadrowych, które się skupiają na swoich wewnętrznych sprawach. [ramka][b]Delegaci z gmin i powiatów wyłonią tych, którzy wybiorą szefa partii[/b] W 2010 roku Platforma Obywatelska będzie wybierać nowe władze partii na różnych szczeblach. Zgodnie ze statutem PO nowe kierownictwo jest powoływane na kadencję, która trwa od dwóch do czterech lat. Kalendarz wewnętrznych wyborów zakłada, że na najniższych szczeblach rozpoczną się one pod koniec lutego. Wtedy członkowie kół w gminach wybiorą swoich liderów. Jednocześnie zostaną wybrani delegaci, którzy pojadą na zjazdy w powiatach, by głosować, kto ma sprawować władzę w strukturach powiatowych. Na zjazdach powiatowych będą wybierani delegaci na zjazdy regionalne, a potem na majowy kongres, który wyłoni nowego szefa Platformy. W efekcie działacze z rozwiązanych kół, którzy nie zdążą przed wyborami nabyć praw wyborczych, tracą wpływ na powołanie najwyższych władz partii. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL