Sporty zimowe

Faworyci poza podium

Andreas Kofler zwycieżył we wtorek w Pucharze Świata dopiero drugi raz
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Pierwszy konkurs Turnieju Czterech skoczni wygrał Austraik Andreas Kofler. Adam Małysz był ósmy - pisze Janusz Pindera z Oberstdorfu
Losy zwycięstwa ważyły się do ostatniego skoku. Prowadzący po pierwszej serii Kofler wyprzedził Janne Ahonena, który w drugiej serii oddał rewelacyjny skok – 136 m i długo był liderem.
W tym momencie przestał padać deszcz, a wiatr powiał Koflerowi pod narty. Wcześniej nie dali rady pokonać Fina ani Wolfgang Loitzl, ani Thomas Morgenstern. Wydawało się, że nokautujące uderzenie, jakie zadał rywalom w drugiej próbie pięciokrotny zwycięzca tego turnieju, będzie decydujące dla losów rywalizacji w Oberstdorfie. A przecież nic nie zapowiadało, że Ahonen będzie aż tak mocny. Po pierwszej serii był dopiero 11, za Adamem Małyszem. Rafał Kot, fizjoterapeuta naszej ekipy, twierdzi jednak, że to co stało się na górze, przed skokiem Fina, to skandal. Wcześniej była zaplanowana przerwa, ale Ahonen podszedł do puszczającego skoczków, zamienił z nim kilka słów i dostał pozwolenie na start. – Miał fantastyczne warunki, najlepsze ze wszystkich i perfekcyjnie je wykorzystał – mówił Kot.
Kilka minut później Małysz skoczył 124 m i zajął ósme miejsce wyprzedzając Gregora Schlierenzauera. – Adam zrobił co mógł. Wyciągnął z obu skoków wszystko co było można. W pierwszej serii wiatr szalał na skoczni. Zawodnicy nie walczyli o odległości tylko o przeżycie – powiedział Kamil Stoch, który nie zakwalifikował się do konkursu i komentował zawody dla TVP. System KO to znak rozpoznawczy tego turnieju. 25 par skoczków spotyka się w pierwszej konkursowej serii w bezpośredniej walce. Zwycięzcy i pięciu najlepszych z tych, którzy przegrali awansują do finałowej serii. Czasami wybitni zawodnicy rezygnują z kwalifikacji i skaczą wtedy z tymi, którzy je wygrywają. Tak jak Simon Ammann, lider klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, który stanął do walki z Thomasem Morgensternem. Skoczył pięć metrów bliżej od Austriaka (119,5), ale to wystarczyło, by stanąć do decydującej rozgrywki. Pecha miał, nie pierwszy raz w tym roku, Stefan Hula. Wygrał rywalizację z Jernejem Damjanem, ale gdy po skoku Martina Schmitta przerwano konkurs i rozpoczęto go od nowa puszczając skoczków z innej platformy startowej ( o cztery belki wyżej), Słoweniec przypomniał sobie, że kiedyś należał do czołówki światowej i uzyskał aż 121,5 metra. To był czwarty wynik pierwszej serii. Damjan przegrywał tylko z Koflerem, Morgensternem i Loitzlem. W drugiej serii nie był już tak błyskotliwy, ale ostatecznie i tak wylądował na siódmym miejscu, tuż przed Małyszem. Od dawna nie był tak blisko czołówki. A Hula, który przegrał z nim rywalizację, nie ukrywał złości. W Engelbergu, gdzie skoczył bardzo daleko, anulowano drugą serię i cały wysiłek Polaka poszedł na marne. Tu najpierw cieszył się z awansu do finałowej rozgrywki, by kilkadziesiąt minut później zagryzać zęby z wściekłości. Najsłabiej z naszych skoczków spisał się najmłodszy, 18-letni Krzysztof Miętus, przegrywając wyraźnie z utytułowanym Norwegiem Roarem Ljokelsoeyem. – Przeciąg na progu był straszny – mówił po swoim krótkim (93 m) skoku. – Wiało mocno, lał deszcz i wyraźnie spóźniłem odbicie – szczerze przyznał się do błędu. Zaskoczeniem jest słabsza postawa wielkich faworytów – Ammanna i Schlierenzauera. Królowie treningów w konkursie wyraźnie spuścili z tonu. Szwajcar był piąty, Austriak dziewiąty. Szansa na rewanż już w piątek w noworocznym konkursie w Garmisch Partenkirchen. W środę skoczkowie opuszczają zalany deszczem Obersdorf i jadą do GaPa. Kwalifikacje do drugiego konkursu w czwartek. [ramka][srodtytul] Powiedzieli[/srodtytul] [b] Andreas Kofler:[/b] To niesamowite, trudno mi uwierzyć, że wygrałem, naprawdę jestem totalnie szczęśliwy. Dwa lata na tej skoczni nieźle się potłukłem, a teraz jestem pierwszy. Dwa ostatnie lata były dla mnie ciężkie, cały czas walczyłem o powrót do wielkiej formy. Teraz z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wiele się w tym czasie nauczyłem, dużo zrozumiałem i może dlatego teraz ta wygrana smakuje tak bardzo. Nie wiem co będzie dalej. Rywale są przecież bardzo mocni. Chciałbym, by mój każdy następny skok był lepszy od ostatniego. Wtedy będę zadowolony. [b] Janne Ahonen:[/b] Jestem zaskoczony – drugie miejsce to wielka niespodzianka. Ostatnie tygodnie były dla mnie trudne. Chorowałem, byłem w szpitalu, straciłem formę, którą budowałem długo i sumiennie. Prawdę mówiąc nic nie wskazywało, że stanę na podium. Pierwszy skok był przeciętny, a warunki – fatalne. W drugim wszystko się odmieniło. Miałem swoją chwilę szczęścia, taki piękny podarunek od losu. Nie ukrywam, że ten skok wcale nie był perfekcyjny. Przed nami jeszcze trzy konkursy i wszystko jest możliwe. Najważniejsze, że nic mi nie dolega, czuję się znakomicie. [b]Thomas Morgenstern:[/b] Patrzę na oficjalne wyniki i oczom nie wierzę, sześciu Austriaków w pierwszej dziesiątce. To chyba rekord świata. Jesteśmy świetnie przygotowani do sezonu, pewni swego i spokojni, bo wiemy jak ciężką wykonaliśmy pracę. Na ostatnich igrzyskach w Turynie ja byłem pierwszy, a Kofler drugi. Teraz jest odwrotnie, a na horyzoncie olimpiada w Vancouver. Kto wie może tam znów zamienimy się miejscami? Ze swoich skoków w Oberstdorfie jestem bardzo zadowolony, były spokojne, dobre technicznie, oby tak dalej. Jeszcze dużo przed nami. [i]wysłuchał j.p. [/i][/ramka] [ramka][b]Konkurs w Oberstdorfie[/b] 1. A. Kofler (Austria) 265,2 pkt (125,0, 134,0 m), 2. J. Ahonen (Finlandia) 253,3 (116,5, 136,0), 3. T. Morgenstern (Austria) 250,3 (124,5, 126,5), 4. W. Loitzl (Austria) 245,4 (124,0, 124,0), 5. S. Ammann (Szwajcaria) 236,6 (119,5, 125,0), 6. L. Mueller (Austria) 232,9 (116,0, 137,0), 7. J. Damjan (Słowenia) 230,9 (121,5/121,5); 8. A. Malysz (Polska) 229,7 (117,5, 124,0), 9. G. Schlierenzauer (Austria) 228,8 (118,0, 123,0), 10. M. Koch (Austria) 227,5 (121,5, 121,0) i J. Evensen (Norwegen) 227,5 (120,0, 120,0)... 37. S. Hula 91,2 (109,0), 49. K. Miętus (obaj Polska) 58,9 (93,0). [b]Klasyfikacja generalna Pucharu Świata[/b] 1. Ammann 469 pkt, 2. Schlierenzauer 411, 3. Kofler 376, 4. Morgenstern 293, 5. B. E. Romoeren (Norwegia) 279, 6. Loitzl 241, 7. P. Bodmer (Niemcy) 210, 8. D. Ito (Japonia) 192, 9. H. Olli (Finlandia) 191, 10. Małysz 186... 15. K. Stoch 118, 28. Miętus 53.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL