Biznes

KGHM Polska Miedź: pożegnanie z Afryką

W pierwszej połowie roku KGHM ewakuował z Konga czterech pracowników z uwagi na zagrożenie ich bezpieczeństwa
Bloomberg
Koncern w ciągu dekady zainwestował w nieudany projekt około 40 mln dolarów
Do sądu w Lubumbashi (Demokratyczna Republika Konga) trafił wczoraj wniosek o zatwierdzenie dobrowolnej likwidacji KGHM Congo – taką decyzję zgromadzenie wspólników podjęło 17 grudnia. Polska Miedź kontroluje 99,98 proc. udziałów KGHM Congo. Największy koncern miedziowy w Europie kończy więc projekt, w który w latach 1996 – 2005 wpompował około 40 mln dolarów. Już w 2006 r. zapadła decyzja o wycofaniu się z Afryki, ale nie udało się znaleźć kupca na udziały. Projekt zakończył się fiaskiem, ponieważ po wydobyciu rudy okazało się, że KGHM nie dysponuje technologią jej przerobu. Dziś majątek KGHM Congo to maszyny i prawie 150 tys. ton nieprzerobionej rudy zalegającej na hałdzie. Co się z nią stanie – wczoraj nie uzyskaliśmy odpowiedzi na to pytanie.
Uśpiony temat afrykańskiej inwestycji odżył w mediach pod koniec 2008 r., kiedy okazało się, że rada nadzorcza poprosiła zarząd o informacje na ten temat. Tuż przed posiedzeniem rady w lutym 2009 r. pojawiła się pogłoska, że zarząd analizuje ewentualne przedłużenie koncesji na wydobycie miedzi w Kongu. Pomysł nie zachwycił analityków, a spółka unikała tematu w mediach. Tymczasem na przełomie marca i kwietnia koncern ewakuował do kraju czterech pracowników KGHM Congo z powodu zagrożenia ich bezpieczeństwa. Wtedy również spółka skąpiła informacji. Według tych nieoficjalnych kongijskie władze zanegowały umowę koncesyjną, a organa podatkowe zablokowały konta bankowe KGHM Congo. Takie zabiegi miały dotyczyć wielu zagranicznych przedsiębiorstw wydobywających bogactwa naturalne w Kongu – tamtejsze władze dążyły w ten sposób do uzyskania udziałów w biznesach. Warunkiem przedłużenia koncesji dla KGHM miało być powołanie spółki joint venture z państwem. Po afrykańskiej wpadce każda zapowiedź zagranicznej inwestycji analizowanej przez szefów KGHM elektryzowała rynek. Jak tłumaczy obecny prezes Herbert Wirth, zakup złoża czerwonego metalu za granicą jest niezbędny, jeśli KGHM chce zwiększyć produkcję z 500 do docelowo 700 tys. ton rocznie. Szansę na zakup kopalni koncern miał na początku tego roku. Na akwizycje w 2009 r. w budżecie zarezerwowano 0,94 mld zł. Plany pokrzyżował Skarb Państwa, forsując wypłatę dywidendy, a szansę na zakup kopalni pogrzebał gwałtowny wzrost notowań miedzi powodujący wzrost wycen przedsiębiorstw. KGHM z budżetem okrojonym do 370 mln zł musi poprzestać na zakupie złoża na wstępnym etapie rozpoznania.
W tej chwili najbardziej zaawansowanym projektem jest zakup akcji spółki notowanej w Toronto, posiadającej stosowną koncesję. Polska Miedź chce objąć pakiet większościowy i warranty umożliwiające przejęcie kontroli w przyszłości. Transakcja miała być zamknięta do końca tego roku, ale strony nie mogą osiągnąć porozumienia, jeśli chodzi o cenę. Inne projekty KGHM – od dawna na etapie zapowiedzi i analiz – dotyczą Ameryki Północnej, Peru, Laosu, Niemiec czy Mongolii Wewnętrznej (Chiny).
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL