Finanse

Najwięksi przegrani w 2009 roku

Rzeczpospolita
[srodtytul]Koniec pioniera
Jacek Studencki, prezes Techmeksu[/srodtytul] Jacek Studencki jest jednym z pionierów branży informatycznej w Polsce. Jeszcze przed zmianą systemu, w 1987 r., założył w Bielsku-Białej spółkę Techmex, która w krótkim czasie wyrosła na jednego z liderów sektora. W 1999 r. była piątą co do wielkości spółką IT w Polsce i trzecim największym dystrybutorem sprzętu komputerowego.
Kilka lat temu Techmex podjął decyzję o poszerzeniu działalności i wejściu w usługi z obszaru systemów informacji przestrzennej. Pieniądze na inwestycje zdobył na giełdzie. Inwestorzy powierzyli firmie 90 mln zł (płacili po 30 zł za akcję). Wartość rynkowa spółki przekraczała 250 mln zł. Techmex, zamiast postawić na nowoczesne i cieszące się dużym popytem, także za granicą, usługi GIS, dalej zajmował się sprzedażą komputerów. Załamanie gospodarcze i wahania walutowe sprawiły, że zaczął mocno dokładać do tego biznesu i w rezultacie stracił płynność finansową. Pod koniec listopada 2009 r. sąd ogłosił upadłość likwidacyjną Techmeksu, którego akcje są warte obecnie nieco ponad 10 mln zł. dwol [srodtytul]Szkoda polskiej marki Marek Banasiak, były prezes Monnari[/srodtytul] Spółkę założył z żoną i znajomym. Zasłynął w branży odzieżowej zaangażowaniem w 2006 r. do kampanii reklamowej top modelki Claudii Schiffer. W tym samym roku firma weszła na giełdę. Szybko zaczęła przejmować kolejne polskie marki odzieżowe, jak Molton, Pabia czy Roy, była także jednym z pionierów ekspansji zagranicznej – otwierała swoje sklepy w Niemczech i Rosji. Spółka jednak przeinwestowała. Na koniec I kwartału jej krótko- i długoterminowe zobowiązania wynosiły 140 mln zł. W maju 2009 r. złożyła wniosek o upadłość układową. Już wcześniej banki zaczęły wypowiadać firmie umowy kredytowe, Banasiak jednak nie rezygnował. Zaczął od zamykania zagranicznych spółek i sklepów, także w Polsce. Pojawiła się również amerykańska firma restrukturyzacyjna CRG Capital gotowa wesprzeć firmę kwotą 5 – 10 mln euro, ale okazało się, że to za mało. 31 lipca Banasiak sprzedał swój pakiet akcji Monnari, a w sierpniu sąd ogłosił upadłość likwidacyjną firmy. Kilka dni później Banasiak zrezygnował ze stanowiska. pm [srodtytul]Ekspansji do Chin nie będzie Mariusz Klimek, twórca marki Reporter[/srodtytul] Od podstaw stworzył sieć odzieżową Reporter, która w szczytowym momencie rozwoju miała ponad 200 sklepów w Polsce, Rosji, Czechach czy na Ukrainie. 20 października sąd ogłosił jednak upadłość likwidacyjną spółki, która nie była w stanie wykupić w terminie transzy obligacji – w 2006 r. z ich emisji pozyskała 50 mln zł. To kolejna ofiara kryzysu na rynku odzieżowym w Polsce. Mariusz Klimek, który zaczął budowanie firmy w 1994 r., zapowiadał giełdowy debiut Reportera, w planach miał także ekspansję na rynku chińskim. Nazwę wymyślił sam – uznał, że jest dostatecznie chwytliwa. Otwarcie przyznawał, że wzorem na trudnym rynku odzieżowym jest dla niego amerykańska sieć GAP, znana na całym świecie. Interesy szły bardzo dobrze, w 2005 r. fundusz Secus za 8 proc. akcji zapłacił 15 mln zł. Spółka w ub.r. przekroczyła 200 mln zł przychodów. Klimek jest też właścicielem kontrolnego pakietu klubu piłkarskiego Ruch Chorzów. pm [srodtytul]Człowiek bez radia Robert Kozyra, były prezes Radia Zet[/srodtytul] W maju zwolnił fotel redaktora naczelnego stacji, a po wakacjach przestał być prezesem tej rozgłośni i odszedł z grupy Eurozet. W Zetce pracował 14 lat. Odejście Kozyry z firmy zaskoczyło rynek, bo przed wakacjami nie było o tym mowy: od września miał wejść do zarządu Eurozetu, żeby kierować w grupie m.in. projektami telewizyjnymi. Wszystko stało w się w roku, w którym między Zetką i krakowskim RMF FM rósł dystans w rankingu słuchalności na niekorzyść tej pierwszej, podczas gdy RMF FM odnotowywał rekordowe wyniki w historii badań. Choć Eurozet zaprzeczał, że zmiany w kierownictwie Zetki wymuszone zostały przez niesatysfakcjonujące wyniki słuchalności Radia Zet, branża mediowa nie dowierzała.  W ostatniej fali badań słuchalności rozgłośni radiowych Radio Track za okres wrzesień – listopad (już po odejściu Kozyry) Radio Zet potwierdziło swoją złą passę, jego wynik wyniósł 15,9 proc. (rok wcześniej było to 18,4 proc.), czyli – jak podał Presserwis – najmniej w historii badań Radio Track. W tym samym czasie słuchalność RMF FM wynosiła 25,4 proc. ele [srodtytul]Upadek giganta motoryzacji Rick Wagoner, były prezes General Motors Corp.[/srodtytul] Stworzył największego producenta samochodów na świecie, a potem, podejmując liczne błędne decyzje, przyczynił się do najbardziej spektakularnego bankructwa w historii korporacyjnej Stanów Zjednoczonych. Nie jest wykluczone, że przetrwałby, gdyby nie uznał, że amerykańska władza nie pozwoli GM upaść. To dlatego przyjechał do Białego Domu po wielomiliardowy pakiet ratunkowy prywatnym odrzutowcem. Ale zastał Waszyngton w kryzysie. A przepych, jakim otaczali się wszyscy szefowie koncernów motoryzacyjnych, szokował. Kiedy Wagoner przyjechał z Detroit samochodem, było już za późno na przekonanie władzy, że jest najlepszym człowiekiem na wyprowadzenie GM z kryzysu. Do ostatniej chwili nie wierzył, że on – wychowanek Harvardu, jeden z najbardziej prominentnych prezesów USA – zostanie usunięty ze stanowiska. Popełnił wtedy kolejny błąd – przestał być ofensywny i potrafił tylko bronić dotychczasowej polityki. Na pożegnanie dostał od GM odprawę w wysokości 10 mln dolarów. To praktycznie nic, jeśli się zważy, jaki majątek przyniósł akcjonariuszom w tłustych dla GM latach. Inna sprawa, że i straty zostawił za sobą rekordowe. d.w. [srodtytul]Luksus to za mało Christian Lacroix, twórca marki Lacroix[/srodtytul] Luksusowa marka, która okazała się pierwszą ofiarą kryzysu w świecie mody. Choć wcześniej udało mu się sprzedać akcje, to jednak zawsze będzie kojarzony jako geniusz mody, którego biznes jednak okazał się kompletnym niewypałem. Na początku grudnia sąd ogłosił upadłość likwidacyjną firmy, zgodnie z którą ponad 100 pracowników marki znanej głównie z odzieży i dodatków zostanie zwolnionych, jedynie kilkunastu utrzyma zaś zatrudnienie, aby nadzorować umowy licencyjne na choćby produkcję perfum. Lacroix był projektantem kostiumów teatralnych, pracował też w domach mody Hermes i Emilio Pucci. Własną firmę założył w 1987 r., w latach 90. kupił ją koncern LVMH, który z kolei w 2005 r. sprzedał ją amerykańskiej Falic Group. W 2008 r. firma zanotowała 10 mln euro straty netto przy przychodach ok. 30 mln euro. Chwytała się wszystkiego, aby przetrwać, choć rynek bardzo źle odebrał stworzenie dwóch zapachów dla masowego Avonu. Przed ogłoszeniem likwidacji marka Christian Lacroix była warta 70 mln euro. pm [srodtytul]Ogrywanie giganta Olli-Pekka Kallasvuo, prezes Nokii[/srodtytul] Do fińskiego koncernu wciąż należy 37 proc. światowego rynku komórek. Ta liczba jednak spada. Nokia wyraźnie przegrywa na najbardziej lukratywnym rynku tzw. smartfonów, czyli zaawansowanych komórek, które zapewniają np. dostęp do Internetu czy pozwalają instalować dodatkowe, przydatne użytkownikom aplikacje. Rok logo Nokii widniało na 42,3 proc. tego typu sprzętu sprzedawanego na całym świecie. W ciągu zaledwie 12 miesięcy ta liczba zmniejszyła się do 39,3 proc. Jednak najboleśniejszą porażkę Nokia odniosła w USA. Jej udział w tamtejszym rynku smartfonów to zaledwie 3,9 proc. Konkurencyjny Research In Motion, producent najbardziej poszukiwanego gadżetu mijającego roku telefonów Blackberry, może pochwalić się 51-proc. udziałem w rynku, a Apple ze swoim iPhone’em – 29,5 proc. Analitycy wskazują, że oprócz udziałów w rynku pod rządami Olli-Pekka Kallasvuo ucierpiał też wizerunek Nokii, która w USA i Europie jest po prostu niemodna, a urządzeń tej marki nie wypada mieć.   tbo [srodtytul]Niewykorzystana szansa na sukces Didier Lombard, prezes France Telecom[/srodtytul] Od lutego 2005 r. kieruje największym we Francji operatorem łączności. Problemy pojawiły się w tym roku. France Télécom stracił pozycję monopolisty, w sektorze łączności nastąpiła prawdziwa rewolucja techniczna, a dyrekcja operatora zapomniała o ludzkim traktowaniu załogi – a tylko we Francji to 102 tys. osób. Program nadrabiania zaległości do konkurentów „Time to move”, zmuszający średnią kadrę kierowniczą do zmiany miejsca pracy co trzy lata, różne oszczędności w czasach kryzysu wywołały ogromny stres wśród załogi. W ciągu dwóch lat 25 pracowników koncernu popełniło samobójstwo, co Lombard określił jako „modę” czy „spiralę śmierci”. Potem przepraszał za swe słowa, ale niesmak pozostał. Musiał się tłumaczyć przed ministrem pracy i przed prezydentem. A miał wszelkie dane, by być człowiekiem sukcesu. Rada dyrektorów operatora mianowała od 1 stycznia dyrektorem generalnym Stephana Richarda, który na wiosnę 2011 r. przejmie pełne stery w FT od Lombarda. Program „Time to move” oczywiście zawieszono. p.r.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL